Friday, October 12, 2007

Czekoladowe koszyczki



     Mniej wiecej rok temu z okazji dosyc waznej dla nas okazji przygotowalismy kolacje dla przyjaciol i moje mysli zaprzataly wylacznie przeklete pucharki. Czemu przeklete? Bo wymyslilam sobie, ze na deser beda domowe lody, a nigdzie, doslownie nigdzie nie moglam dostac ladnych pucharkow, by je podac.
     Idea lodow mnie nie opuszczala, jednak zaczelam przegladac ksiazki kucharskie w nadzieji, ze znajde cos co mi spodoba. I... bez rezultatow. Ale w „Czekoladzie” wydawnictwa Parragon znalazlam przepis na czekoladki, ktore zrobione w wersji maxi moglyby byc idealnymi ‘koszyczkami’ na lody. Sprobowalam i musze powiedziec, ze efekt przeszedl moje oczekiwania. Tak bardzo, ze pomyslu od tego czasu uzylam juz wiele razy, nadziewajac je lodami, musami i roznymi kremami. Tym razem przygotowalam pianke z deseru Osme niebo, ktory na pewno tutaj sie pojawi.



Koszyczki z czekolady

- czekolada gorzka, najlepiej powyzej 60%
- pedzelek
- papilotki do mufinow lub trufelkow (w zaleznosci jakiej wielkosci potrzebujemy koszyczki)

     Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej. Pedzelkiem smarowac dosyc grubo wnetrze papilotek. Ustawiac dnem do gory, najlepiej w lodowce. Gdy juz zastygna delikatnie odrywac papier. Najlatwiej najpierw oderwac spod, a pozniej wzdluz boku. Moja rada: gdy czekolada juz zastygnie, popatrzec pod swiatlo i tam gdzie widac, ze warstwa czekolady jest przeswitujaca, posmarowac jeszcze raz.




Mus czekoladowy z Osmego nieba

- 250g ricotty
- 100g czekolady
- 50g smietanki
- wisienki z syropu lub kandyzowane skorki z pomaranczy

     Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej. Mikserem ubic ricotte ze smietanka, nastepnie dodac czekolade. Podzieli krem na dwie czesci i do jednej dodac wisienki, a do drugiej skorki pomaranczowe. Do wersji pomaranczowej mozna dodac kilka lyzek Cointreau.

11 comments:

Bernadetta said...

Przeczytałam tytuł , spojrzałam na zdjęcie , spojrzałam drugi raz, trzeci ...gdzie koszyczki ?
Byłam święcie przekonana , że to brazowe papilotki . Rewelacyjny pomysł !

Ela said...

No brazowe papilotki, tylko ze jadalne ;-)

nougatine83 said...

Piękne Elu! Koszyczki wymagają cierpliwości ale jak widać opłaca się. I ja przygotowałam dziś dla rodzinki słodką niespodziankę w tym stylu :-)

Anonymous said...

Jej i tu takie cuda ,cuda
Elu przeskiczne
Margot

Ela said...

Dziekuje :-) Prawda jest, ze wygladaja na trudne, a w rzeczywistosci robi sie je raz, dwa ;-)

Malgosia.dz said...

Elu, człowiek patrzy i dech zapiera! Papilotki jak żywe, tyle, że jeszcze piękniejsze. ;-) Aż trudno uwierzyć, że proste sposoby - dają tak ciekawe efekty. Jestem pod niekończącym się wrażeniem...

Ela said...

Zawsze szukam prostych sposobow na efektowne dania, bo wymagajaca, ale takze niecierpliwa jestem ;-)

villanelle said...

Elu czy ty się gdzieś uczysz robić tak piękne zdjęcia? Chodzi mi o światło i nasycenie koloru. Proszę zdradź jeśli to nie tajemnica :-)

Ela said...

Vill, no co ty! daleko mi do ladnych zdjec, to pelna amatorszczyzna. ale z kazdym zdjeciem widze gdzie popelniam bledy i staram sie jej poprawiac:-)

nougatine83 said...

Oj, skąd ja to znam Elu. Za każdym razem kiedy umieszczę coś na blogu, mam ochotę zaraz upiec to raz jeszcze, bo wiem już jakie błędy popełniłam :-) Tak na przykład zrobiłam dziś z ciastem rustyklanym z jabłkami. Zrobiłam nowe zdjęcia na bloga. Ale na szczęście to piekę często, więc problemu nie było ;)

cudawianki said...

bardzo fajny pomysl, bardzo mi sie podoba :-)