
W kazdej florenckiej cukierni mozna kupic Schiacciata alla fiorentina. Nazwa jest mylaca, bo nie jest to –jak mowi nazwa- slony chleb (schiacciata to tutaj bardzo niska focaccia), a ciasto o pieknym, pomaranczowym aromacie. Ta tradycyjna robiona jest na smalcu i na drozdzach i jest cudownie puchata. Nie jest wysoka bo regula mowi, ze nie moze byc wyzsza niz 3cm. Jej cecha charakterystyczna jest dekoracja: obficie obsypana cukrem pudrem, z herbem Florencji czyli Lilia wysypanym z kakao*.
Jednak moj przepis rozni sie od tego tradycyjnego: jest to raczej rodzaj piaskowego ciasta. Nie lubie tego typu slodyczy, ale to wyjatkowo mnie zaskoczylo: jest tak puchate i aromatyczne, ze topi sie w ustach jak najlepsza czekolada. Przepis dostalam od mojej babci (nabytej :-) ) Darii i dla niej je upieklam. Byla bardzo wzruszona i powiedziala, ze jej tak dobre nigdy nie wyszlo... Dla osob z nietolernacja laktozy mleko mozna smialo zastapic tym sojowym lub ryzowym.
Schiacciata alla Fiorentina della Nonna Daria – Placek po florencku Babci Darii
- 2 jajka
- 10 lyzek cukru
- sok z jednej pomaranczy
- skorka otarta z dwoch pomaranczy
- 10 lyzek mleka
- 20 lyzek maki
- 7 lyzek oliwy delikatnej lub oleju
- 1 lyzka proszku do pieczenia (ok.8g)
Ubic jajka z cukrem, az ten sie rozpusci. Nastepnie dodac sok, skorke z pomaranczy i mleko i caly czas miksujac dodawac powoli make. Dodac olej i na sam koniec przesiany proszek do pieczenia. Przelac ciasto do foremki wysmarowanej olejem lub maslem i wysypanej maka. Piec w temp. 180 stopni, az do suchego patyczka. Po ostudzeniu posypac cukrem pudrem. Ciasto z podanej porcji wychodzi wysokie. To na zdjeciu jest nizsze, bo zrobilam zamiast jednego 2 w prostokatnej foremce 16x24cm.
* Lilia z herbu jest dosc skomplikowana z wieloma elementami, wiec poszukalam tej prostszej, ktora uzywa sie w tradycyjnych papierach i materialach florenckich. Ominelam tez kakao, przykladajac wyciety szablon i na to sypiac cukrem pudrem.
Monday, February 18, 2008
Placek po florencku
Saturday, February 16, 2008
Ciecierzyca i makaron

Kilka tygodni temu wstawilam na moim blogu sondaz z pytaniem o Wasze ulubione warzywa straczkowe. Bylam ciekawa przede wszystkim jak sie ma moja ukochana ciecierzyca, ktora ku mojemu zdziwieniu i ogromnym zadowoleniu wygrala te mala ankiete :-) W moim menu nasiona te sa wrecz wszechobecne i przyznam szczerze, ze tylko dzieki nim jakos egzystuje na przymusowym wegetarianizmie (zapytajcie Benie! Hihi...) . Ich lekko orzechowy posmak i to jak swietnie wspolgraja z innymi skladnikami zostawiaja calkowita dowolnosc: czy to sosy do przegryzek, zupy, salatki czy curry. Jednym z moich ulubionych dan jest makaron z ciecierzyca, ktory tak naprawde jest bardzo gesta zupa. To stare rzymskie danie, przygotowywane od zawsze w okresie Wielkiego Postu, ma w skladzie pomidory, ale toskanska wersja jest bez i tak wole. Moim sekretem jest dodaniem soku z cytryny, ktory idealnie podkresla smak tego dania.
Pasta e ceci – Makaron z ciecierzyca
- 250g suchej ciecierzycy (lub dwie puszki juz ugotowanej)
- 1 duza cebula
- 1 duza marchewka
- 3 lodygi selera naciowego
- 2 zabki czosnku
- rozmaryn
- ok. 150-200g makaronu krotkiego do zup, ja uzywam Ditalini
- oliwa z oliwek
- sol, pieprz do smaku
- sok z cytryny
Ciecierzyce namoczyc na noc (lub 12 godzin) a nastepnie ugotowac do miekkosci (posolic na koncu). W duzym garnku podsmazyc na oliwie cebule, marchew i seler bardzo drobno pokrojone oraz przecisniety przez praske czosnek i kilka posztakowanych listkow rozmarynu. Gdy warzywa sie juz delikatnie przesmaza dodac ciecierzyce razem z woda z jej gotowania (lub zawartosc dwoch puszek). Dusic przez okolo 10 minut. Nastepnie odlozyc polowe ciecierzycy z warzywami, a to co zostalo w garnku zmiksowac. Dodac warzywa z powrotem do garnka, dodac makaron i gotowac, az ugotuje sie al dente. Doprawic sola i pieprzem. Wlac sok z calej cytryny. Serwowac z odrobina oliwy z oliwek.
Saturday, February 9, 2008
Sformato z serowym sercem :-)

Nie mam pomyslu jak po polsku nazwac sformato. Dokladne tlumacznie to: cos bez konkretnego ksztaltu. Dzisiaj jak sie nad tym tak mocno zastanawialam, przyszlo mi na mysl ze przypomina troche suflet, ktory nie rosnie (bo sformato czesto robie tez bez beszamelu, same warzywa, jajka i ser). Sama nie wiem. Ale zapewniam Was, ze warto zapamietac te nazwe, a jeszcze lepiej przygotowac ta ‘zapiekanke’ w domu, by poznac ten cudowny smak. Tym bardziej, ze to jedno z tych dan gdzie liczy sie wlasna inwencja, ulubione smaki i... resztki z lodowki :-) Wprawdzie tu we Wloszech zazwyczaj serwowane jest jako danie akompaniujace cos bardziej solidnego, ale mozecie wierzyc mi na slowo- porzadna porcja tego sformato spokojnie zastapi cale danie.
Sformato z kalafiora i brokolow z sercem gorgonzoli
- pol kalafiora
- jeden brokul bez lodygi
- 2 lyzki masla
- pol poszatkowanej cebuli
- zabek czosnku
- sol, pieprz i szczypta peperoncino
- 2 jajka
- ok. 40g startego parmezanu + wg uznania do posypania wierzchu
- ok. 100g sera zoltego startego, najlepiej fontina
- ok. 100g gorgonzoli pokrojonej w slupki (tyle ile kokilek)
beszamel:
- 50g masla
- 50g maki
- 500ml mleka
- sol, pieprz i galka muszkatolowa
Kalafior i rozyczki brokula ugotowac do miekkosci. Na patelni rozpuscic maslo, poddusic na nim cebule i caly zabek czosnku. Dodac ugotowane warzywa i rozdrobnic je lyzka. Podsmazyc lekko i doprawic wg smaku. Usunac czosnek. Przygotowac beszamel: zrobic roux z masla i maki, nastepnie dodac mleko i gotowac, az powstanie sredniogesty sos i przestudzic. Dodac lekko podsmazone warzywa, jajka, starte sery i energicznie wymieszac. Przelac do duzych kokilek (moje maja srednice 12cm), posypac parmezanem, a w srodek wcisnac slupki gorgonzoli i wstawic do piekarnika. Piec przez okolo 30 minut w tempertaurze 180 stopni.
Sformato mozna tez przygotowac w duzej formie i nakladac lyzka. W tym przpadku dodaje gorgonzole pokrojona w kostke do beszamelu wraz z innymi skladnikami. Z podanej porcji wychodzi forma 25X25 lub siedem duzych kokilek
Tuesday, February 5, 2008
Gung hoy fat choy!

Jakis czas temu, natknelam sie na banner FoodFreak reklamujacy nowe blogowe wydarzenie: wspolne gotowanie, by swietowac Nowy Chinski Rok- Rok Szczura :-) i z ogromna checia sie przylaczam. Gotuje duzo chinszczyzny, bo bardzo ja lubimy. Dodatkowo jest prosta, szybka i ma ogromne bogactwo smakow. Wyzszosc przyrzadzania dan tej kuchni w domu to przede wszystkim gwarancja jakosci skladnikow i , co w moim przypadku jest fondamentalne, eliminacja glutaminianu sodu, ktory dodawany jest zazwyczaj w duzych ilosciach dla wzmocnienia smaku.
Lubie chyba wszystkie chisnkie dania ale jedno jest szczegolne, inne od wszystkich: ma swoj wyjatkowy, niepowtarzalny smak. To wieprzowina slodko-kwasna. Gotowalam ja juz chyba 100 razy i bardzo duzo czasu zajelo mi dojscie do przepisu (dla nas!) idealnego. W wersji dla wegetarian wystarczy pominac mieso lub po prostu odlozyc porcje przed dodaniem miesa do warzyw. Swietnie smakuje tez same ciasto usmazone i dodane do woka. Czasem, przed podaniem, dodaje 3 duze garscie kielkow sojowych, ktore swietnie ozywiaja to danie. Przepis wyglada na skomplikowany, ale tak naprawde jest bardzo prosty i wszystkie skladniki sa bardzo latwo dostepne. Smacznego!
Wieprzowina slodko-kwasna
- ok. 200g filetu wieprzowego*
- 2 duze cebule
- 1 duza papryka czerwona
- 1 duza papryka zolta
- 2 marchewki
- ok. 5 plastrow ananasa, moze byc z puszki
- olej arachidowy
na ciasto:
- 12 lyzek maki maki
- 1 lyzka maizeny
- pol lyzeczki drozdzy instant
- 1 lyzka oleju arachidowego
- woda, tyle by powstalo dosyc geste ciasto, ok. 175ml
na sos:
- 8 lyzek jasnego cukru Demerara
- 2 lyzki maizeny**
- 3-4 lyzki octu winnego bialego lub octu jabkowego
- 2 zabki czosnku
- 4 lyzki salsy pomidorowej
- 6 lyzek soku z ananasa lub syropu z puszki
Wymieszac skladniki ciasta i odstawic na ok. 20 minut. Wymieszac skladniki sosu i odstawic. Mieso pokroic w mala kostke lub cienkie paski. Cebule pokroic w dosyc duze piorka, papryki w cienkie paski a marchewke w julienne. Plastry ananasa pokroic w czastki.
Rozgrzac na patelni duza ilosc oleju arachidowego. Usmazyc na nim mieso zamoczone w ciescie (nalezy uwazac, bo troche strzela olejem). Gotowe mieso odlozyc na bok, najlepiej w cieple.
Rozgrzac wok z 3 lyzkami oleju i dodac cebule i papryki, smazyc caly czas mieszajac az beda srednio miekkie. Dodac marchew i ananasa i smazyc jeszcze przez ok. 2minuty. Nastepnie rozlozyc warzywa na scianki woka, wymieszac jeszcze raz dokladnie sos i wlac go na srodek. Mieszajac zagotowac. Jak sos bedzie juz sie robil swiecacy wymieszac z warzywami. (Teraz mozna odlozyc czesc, dla osob nie jedzacych miesa.) Dodac do woka mieso wymieszac, podgrzewac jeszcze przez 1-2 minuty. Podawac z ryzem, najlepiej Basmati.
*mozna zastapic filetem z kurczaka
**maizena to skrobia kukurydziana, podejrzewam, ze mozna zastapic skrobia ziemniaczana
Sunday, February 3, 2008
Caluski :-)

To zdecydowanie moje ulubione ciasteczka, ktore do tej pory zawsze kupowalismy. Ale zapasy orzechow laskowych sklonily mnie do zrobienia ich w domu. I choc wygladem roznia sie troche od tych kupnych to w smaku bija je na glowe. Pierwszy raz tez, moje ciasteczka wygladaja lepiej niz na zdjeciu w ksiazce ('Cioccolato&Co.'), co jest powodem mojej ogromnej dumy ;-) Tylko nie popelniajcie mojego bledu i nie zanoscie ich nikomu w prezencie. Wprawdze przyjaciele beda Was uwielbiac, ale dom bez tych caluskow (baci= wl.calusy) taki jakis smutny sie wydaje... :-)
Baci di dama- Orzechowe ciasteczka przekladane kremem czekoladowym
Ciasteczka:
- 200g masla w temperaturze pokojowej
- 200g maki
- 200g cukru drobnego
- 200g zmielonych bardzo drobno orzechow laskowych
Krem:
- 100g maslo w tepmeraturze pokojowej
- 50 cukru pudru
- 25g kakao
Maslo wymieszac dokladnie z maka. Nastepnie dodac cukier i orzechy i wymieszac lyzka lub mikserem, az wszystkie skladniki dobrze sie polacza. Uformowac kulki o srednicy okolo 3cm i ukladac w odstepach na blaszce wylozonej papierem do pieczenia. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15 minut. Ciasteczka sa gotowe jak ich brzegi sa zlote. Zdjemowac z blachy ostroznie caly papier, bo ciasteczka sie sypia. Dopiero stygnac twardnieja.
Skadniki kremu dokladnie wymieszac, smarowac niewielka iloscia spod ciastka i sklejac z drugim. Przechowywac w szczelnym pojemniku.
Wednesday, January 30, 2008
Tlusty Czwartek

Juz jutro Tlusty Czwartek. Szczerze mowiac zazwyczaj wcale nie obchodze tego swieta. Po prostu dla mnie smazone slodycze (zreszta tak jak ciasta), to nie to co mus czekoladowy chociazby :-) W zeszlym roku dla Lubego robilam paczki Tatter - choc to bardziej z przekory, zeby swietowac w czwartek a nie tak jak we Wloszech we wtorek, czyli w nasze ostatki;-) Bardzo nam smakowaly (tak! nawet mnie!) i szczerze mowiac myslalam, ze w takim razie w tym roku zrobie powtorke. Jednak nie mam oleju, sklep daleko no i czasu malo...
Lecz przegladajac ostatni numer ‘Sale&Pepe’ znalazlam przepis na chiacchiere pieczone. Chiacchiere to takie nasze faworki. Tak naprawde ta nazwa, ktora oznacza plotki uzywana jest tylko w okolicach Mediolanu. W Toskanii to juz Cenci (czyli scierki), chociaz im blizej do toskanskiego wybrzeza tym czesciej znane sa pod nazwa Donzelle (w starym wloskim to panny). Na polnocy w Trentino to juz Cro’stoli , w Piemonte Bugie (wl. klamstwa) itd. Praktycznie kazdy region ma kilka swoich nazw co dla obcokrajowcow kreuje ogolne zamieszanie bo niewiadomo o co chodzi... Teraz najczesciej jak slysze o jakis tradycjonalnych slodyczach i jakas dziwna nazwe to zakladam, ze mowa wlasnie o tych ciasteczkach i w 95% sie nie myle :-) Sama tradycja ich smazenia pochodzi z bardzo dawnych czasow, bo od fricitilia czyli slodyczy smazonych w smalcu w czasie karnawalu w antycznym Rzymie. Przygotowywano je w gromnych ilosciach, bo mialy starczyc na caly okres Wielkiego Postu.
Zaczelam sie zastanawiac kiedy ostatni raz jadlam faworki? Jakies 10 lat temu? Pewnie nawet wiecej... Przepis nie przewidywal smazenia w glebokim tluszczu a piecznie w piecu i tak ...nie wiem szczerze mowiac kiedy... skonczylam z rekami w mace :-) Robi sie je raz dwa. W smaku sa inne oczywscie inne od faworkow smazonych, przypominaja bardziej cienkie kruche ciasteczka. Bardzo mila odmiana :-)
Wloskie ‘faworki’ pieczone
- 250g maki
- 50g cukru (najlepiej drobnego)
- 25g miekkiego masla
- 2 jajka
- 2 lyzki Marsali
- skorka starta z cytryny
- 2 lyzeczki cukru waniliowego
- pol lyzeczki proszku do pieczenia
- cukier puder do dekoracji
Przesiana make wymieszac z cukrem, cukrem waniliowym, skorka z cytryny. Wbic w srodek jajka, dodac maslo, Marsale i proszek do pieczenia i wyrobic gladkie ciasto. Starac sie jak najmniej podsypywac maka. Zawinac je w folie i wstawic na godzine do lodowki. Po tym czasie rowalkowac ciasto bardzo cienko, ok. 1mm. Wyciac prostokaty, naciac je dwa razy na srodku i ukladac gotowe ciastka na blaszce wylozonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180 stopni przez ok. 12 minut, az beda lekko zlote. Zostawic na troche, az troche przestygna i posypac cukrem pudrem.
Monday, January 28, 2008
Koper wloski

Przyznam szczerze, ze moja droga do milosci do kopru wloskiego byla dluga i wyboista. Bronilam sie rekami i nogami i juz sam zapach nie pozwalal mi zblizac sie do nich na blizej niz metr. Jednak raz zdarzylo sie, ze postawiono przede mna zapiekane fenkuly i nie moglam powiedziec nie, wiec sprobowalm i .... bardzo mi posmakowaly :-) Od tego czasu warzywo to na zawsze zagoscilo w naszym domu. Na poczatku wylacznie w formie zapiekanek, ale po jakims czasie zauwazylam, ze coraz mniej ugotowanych fenkulow laduje w formie do pieczenia, a jeszcze pozniej, ze coraz mniej surowych laduje w garnku z wrzatkiem :-) Teraz uwielbiam je pod kazda postacia!
Przepis na ten clafoutis widzialam juz bardzo dawno temu ale ile nigdy nie starczylo mi kopru. Tym razem mialam koper ale nie moglam znalezc przepisu ;-) Spedzilam dwie godziny przegladajac stare numery gazety, w ktorej go widzialam, niestety bez rezultatu. Dlatego poogladalam przepisy na clafoutis z owocami i tak dostosowalam go do slonej wersji, ktora baaardzo nam przypadla do gustu.
Clafoutis z koprem wloskim i szafranem
- 3 bulwy kopru wloskiego
- 200ml mleka
- 100ml smietanki 36%
- 2 jajka + zoltko
- ok. 40 g startego parmezanu
- 2 lyzki maki
- 1 lyzka maizeny
- szczypta szafranu
- sol i pieprz do smaku
Koper umyc i oczyscic i pokroic na czastki (jesli nie jest najswiezszy czy najmlodszy nalezy obrac go z wierzchniej warstwy). Ugotowac go we wrzatku lub na parze przez okolo. 5 minut. Po tym czasie, wylozyc go do formy wysmarowanej maslem. Nastepnie wymieszac mleko ze smietanka, jajkami i zotkiem, serem, maka, maizena i szafranem. Doprawic mase wg smaku i wylac na koper. Piec przez ok. 35 minut w 175 stopniach, az wlozony patyczek bedzie wychodzil suchy.
Wednesday, January 23, 2008
Jaki deser?

Gdy zapraszamy znajomych na kolacje ukladanie menu idzie mi bardzo szybko. Ale zawsze jest ten sam problem- jaki deser? Na pewno jednym z powodow jest moja dluga lista deserow do wyprobowania, ktora jakims sposobem jest zawsze coraz dluzsza zamiast sie skracac;-) Z drugiej strony nauczylam sie juz, ze najlepsze desery sa w monoporcjach i w malych ilosciach i przyznam, ze jest to pewne ograniczenie. Idealnie do nich male szklaneczki, miseczki i kubeczki, w ktorych slodkosci wygladaja nadzwyczaj mile dla oka. Krem, ktory chce wam pokazac jest naprawde swietny. Czekoladowy, z lekkim posmakiem kawy... hmm, niedlugo powtorka :-)
Z podanych proporcji wychodzi 7 filizanek do espresso. Przepis, troche zmodyfikowany pochodzi z ksiazki ‘Cioccolata&co.’
Mrozony krem czekoladowo-kawowy
- 30g kakao
- 2 lyzki mocnej kawy
- 60g czekolady gorzkiej
- 100ml wody
- 100g cukru
- 2 bialka
- 300ml smietanki 36%
Kakao rozpuscic w kawie. Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej. Cukier zagotowac na malym ogniu z woda do temeperatury 125 stopni (ja nie mam jeszcze termometru wiec zazwyczaj czekam, az cukier sie rozpusci i woda sie zagotuje i czekam jeszcze okolo 3-4 minut i wtedy sciagam z ognia). W miedzy czasie ubic bialka na sztywna piane, a nastepnie- caly czas miksujac- wlac powoli syrop cukrowy. Miksowac jeszcze przez ok. 5 minut dodajac na koncu kakao z kawa i rozpuszczona czekolade. W osobnej misce ubic smietane na sztywno i wmieszac ja delikatnie w ‘ciasto’ bezowe. Wypelnic filizanki kremem i wstawic do zamrazalnika na minium 2h. Przed podaniem posypac kakao (mozna je wymieszac z odrobina rozpuszczalnej kawy).
Wednesday, January 16, 2008
Sciatt

Jak juz wspomnialam w poprzednim poscie swiateczne ferie spedzilam w Teglio, miejscowosci we wloskich alpach, praktycznie przy granicy ze Szwajcaria. Sama miejscowosc w calych Wloszech slynie nie z pieknych widokow, swietnych stokow narciarskich, cudownego Palazzo Besta, ale z jedzenia :-) Juz rzymscy poeci jak Wirgiliusz i Horacy, czy w oswieceniu Leonardo da Vinci pisali o daniach, ktore majac wyjatkowy smak dawaly duzo sily potrzebnej dla gorskich wojazy.To stad pochodza Pizzoccheri i Sciatt, dania jedzone od wiekow, dla ktorych ochrony utworzona zostala Accademia del Pizzocchero- stowarzyszenie gospodyn i restauratorow, ktore zajmuje sie takze ich promowaniem i to nie tylko we Wloszech. Faktem jest, ze zdobywaja serca i podniebienia na calym swiecie. Calkowicie zasluzenie.
Ja mialam okazje nauczyc sie kilku dan kuchni Teglio od dwoch cudownych kobiet- Liny i Carmen. Wygraly one wiele konkursow i zazwyczaj gotuja na duzych przyjeciach jak wesela, kongresy i wydarzenia kulinarne organizowane przez stowarzyszenie Gambero Rosso. Lina z ogromna duma i radoscia opowiada jak to gotuje obok naslawniejszych kucharzy, a to wlasnie jej tradycyjne dania znikaja natychmiast:-)
Sciatt (czyli w dialekcie Teglio- ropuchy) to male paczki z maki gryczanej wypelnione ciagnacym sie serem. Idealne na przekaske lub przystawke, uwielbiaja je wszyscy, a szczegolnie dzieci :-) Sciatt tradycyjnie serwowane sa na ‘lozu’ z salatki z cykorii, ktora swietnie przelamuje smak tych paczkow. Jak sie dowiedzialam sa dwie reguly by sciatt byly idealne:
1.Ser musi byc mlody i chudy (co oznacza ze nie jest miekki, musi byz zwiezly tak jak nasze zolte sery). Oryginalnie nalezy uzyc Casera Valtellina, ale nie widze przeszkod by uzyc innego.
2. Olej musi byc rogrzany tak bardzo, ze powinien az dymic. Tylko tym sposobem ser nie wycieknie z paczkow. Wlasnie dlatego uzywa sie oleju arachidowego, bo latwo dochodzi do bardzo wysokich temperatur nie narzucajac swojego smaku. Oryginalnie sciatt smazono na smalcu.
Do dan z Valtelliny najbardziej pasuja wina wlasnie z tych ziem. Na pewno napisze i o nich i o wyjatkowych winnicach, mam nadzieje ze uda mi sie zrobic zdjecia jak bedzie zielono :-) Jednak ja radze wszystkim, by sprobowac tych delicji z dobrym prosecco. Ku mojemu zaskoczeniu oba smaki swietnie sie ‘zenia’.
Sciatt
- 300g maki gryczanej drobnej
- 200g maki zwyklej
- garsc startego sera, najlepiej grana lub parmezan
- pol lyzeczki sody oczyszczonej
- kieliszek grappy (ja zastapilam wodka)
- szczypta soli dosy duza
- woda
- olej arachidowy
- 300g sera Casera latteria (lub innego mlodego chudego sera, np. Fontina czy Gouda)
Ser pokroic w srednia kostke i wstawic do zamrazarki na ok. 20 minut. Obie maki wymieszac z serem startym, grappa i sola. Dolewac wody caly czas mieszajac by nie powstaly grudki, az do uzyskania gladkiego ciasta. Powinno byc niezbyt geste i niezbyt rzadkie. Na patelni rozgrzac do bardzo wysokiej temperatury olej. Gdy juz osiagnie odpowiednia temperature dodac do ciasta sode i ser w kostkach i dobrze zamieszac. Smazyc, az beda zlote. Oblupac widelcem sznurki ciasta i sera, by mialy raczej regularny okragly ksztalt. Podawac cieple.
Friday, January 11, 2008
Nowy Rok, duuuuzo pracy...

Tak naprawde nie wiem od czego zaczac. Chyba od podziekowan za mnostwo przepieknych zyczen. Zeszly rok byl dla mnie dosyc ciezki i bardzo, bardzo pracowity, a blog- badz co badz ogromny zajmowacz czasu- dal mi mnostwo satysfakcji i pozowolil zachowac pewna rownowage. Szczegolnie, ze poznalam wiele cudownych osob, ktorym chce za wszystko jeszcze raz podziekowac. Bez imion, bo i tak wiedza, ze to o nich :-*
Wakacje swiateczne i sylwestra spedzilam w cudownym miejscu, miejscowosci Teglio we wloskich Alpach, skad procz 3kg roznych serow i skrzynki wina przywiozlam do domu mnostwo opowiesci i, co najwazniejsze, nowych przepisow. Niestety dla mnie to goracy okres i niestety nie moge jeszcze sie podzielic z Wami moimi wrazeniami, ale mam nadzieje, ze juz niedlugo. Poki co, w niewielu chwilach relaksu bede zagladac do Was, zeby zobaczyc co nowego bulgocze w Waszych garnkach :-)

