Tuesday, March 3, 2009

Panna cotta z sosem z owocow lesnych




Ostatnio zauwazylam, ze wsrod wpisow na blogu nie ma potraw, ktore robie najczesciej. Tych, ktore sa ostatnia deska ratunku, tych co robie z zamknietymi oczami i co nigdy sie nam nie nudza. Dzieje sie tak pewnie dlatego, ze robie je tak czesto, ze za kazdym razem wychodzi ze mnie len i mysle, ze zdjecie zrobie nastepnym razem. A w zwiazku z tym, ze od jakiego czasu jestem ‘slomiana wdowa’ moje gotowanie (jesli w ogole gotuje ;) ) jest wlasnie tym podstawowym mam nadzieje, ze jakos uda mi sie zwalczyc tego lenia :)

A deserem, ktory robie najczesciej jest panna cotta. Jesli jest deser, ktory jest najmniej klopotliwy, ktorego przygotowanie zajmuje najmniej czasu i ktory najlatwiej sie ‘przeobraza’ wedlug mnie jest nim wlasnie panna cotta. Ja stosuje sie do metody z zeszyciku babci Darii: dodaj co chcesz, wystarczy, ze na kazde 250ml plynu dasz listek zelatyny i 50g cukru (choc ja jak zwykle ilosc cukru zmniejszylam). Moja ulubiona wersja to ta z sosem owocow lesnych, ktorych zapas mam zawsze w zamrazarce. Moglabym jesc codziennie...

Jesli uzywacie zelatyny w proszku, jej ilosc dostosujcie wg instrukcji na opakowaniu.


Panna cotta z sosem z owocow lesnych
(6 porcji)

- 500ml smietanki 36%
- 250ml mleka
- 100g cukru
- 6g zelatyny w listkach (3 listki)

- szklanka mrozonych owocow lesnych
- 2 lyzki cukru pudru

Zelatyne namoczyc w zimnej wodzie. Mleko, smietane i cukier podgrzewac w garnku, az dojdzie do punktu przed zagotowaniem sie. Zdjac garnek z ognia i dodac dobrze wycisnieta zelatyne i mieszac plyn poki ta sie nie rozpusci. Przelac plyn do szklaneczek lub miseczek, ostudzic, a nastepnie chlodzic w lodowce przez ok. 3 godziny. Gdy stezeje przygotowac sos. Owoce jeszcze zamrozone wylozyc na patelnie razem z cukrem pudrem. Podgrzewac na wolnym ogniu przez ok. 5 minut, az sie odmroze, a woda ktora puszcza zgestnieje. Lekko przestudzic udekorowac deser i serwowac.

24 comments:

poswix said...

Przepiękne zdjęcie, zupełnie jak jakies bajkowej krainy! :-) Przepis też zachęcający.. Niech tylko przyjdzie lato! :-)

majana said...

Zachwycająca panna cotta, piękne zdjęcia, ach... owoce leśne, pyszniutkie, swieżutkie, pachnące! Cudownie wygląda Elu!
Ja jeszcze nie robiłam panna cotty, muszę zrobić latem:))

Tilianara said...

Cudowne zdjęcia :)))
I ja dzisiaj robię panna cottę - z białą czekoladą wprawdzie, ale już się jej nie mogę doczekać :)))

Agata said...

Mój mąż ciągle mnie prosi, żebym zrobiłam pana cottę. Dziś mu się poszczęści :)

aga-aa said...

w panna cotcie zakochałam się będą u Tilii w Warszawie, muszę w końcu sama nauczyć się ją robić

zemfiroczka said...

Smakowicie - śliczne. Muszę się przekonać do działania z żelatyną :) Bo ta panna mnie kusi ;)

zawszepolka said...

Elu toz to moj ulubiony deser! :)))
Jak na razie przetestowalam 3 lub 4 rozne wersje.. masz racje Panna Cotta sie nigdy nie nudzi i za kazdym razem smakuje inaczej :)

margot said...

Elu ,u Ciebie nie tyle wiosna pachnie a już nawet latem :)
A u mnie pada i ten smakowity widok
to jak balsam na umęczone brakiem słońca ciało

karolcia said...

Też mam takiego lenia ;-) Zawsze odkładam zrobienie zdjęć tego, co gotuję najczęsciej na nastepny raz i w rezulatacie wiele moich ulubionych przpisów nie pojawia się na moim blogu nigdy...

A panna cotta wygląda przecudnie. Przepiękne zdjęcia!!!

karolka said...

Cudnie latem powialo; pana cotta i te wspaniale owoce poprawiaja nastroj.
Przepiekne i apetyczne zdjecia :)
pozdrawiam

Ania said...

Slicznie się prezentuje. Lubie ten deser - jest delikatny, dobrze w nim czuc owocowe smaki... Chyba za jakis czas się skuszę!

olalala said...

Jakie cudowne zdjęcia! Mmm :)... Twoja panna cotta wygląda fantastycznie :)! Chętnie bym porwała szklaneczkę, zwłaszcza że panna cotty jeszcze nigdy nie jadłam :). Będę musiała w najbliższym czasie spróbować :).

asieja said...

dobrze, że to był ten 'następny raz',
gdy zrobiłaś zdjęcie,
bo wygląda obłędnie!:-)
nigdy nie próbowałam tego deseru,
ale przepis wydaje się na tyle łatwy,
że dodałam do ulubionych
i zrobię na jakąś specjalną okazję

Adrijah said...

wygląda przepysznie. nigdy nie jadłam "domowej" panny cotty, myślałam, że jest o wiele trudniejsza do zrobienia, a z opisu wydaje się całkiem łatwa. muszę spróbować. w połączeniu z takim sosem musi być pyszna

Gospodarna narzeczona said...

Panna cotte to mogę jeść bez końca. Ta wygląda bardzo zachęcająco. I te owoce leśne...

Tereska said...

Elu panna wspaniale się prezentuje i jeszcze ten sosik ... :) jak dobrze że mam malinki w zamrażalniku w weekend też zrobię sobie takie cudo :)
piękne zdjęcia :) takie "zwiewne" że tak powiem :)

lisiczka_bez_kitki said...

Cóż za kolory... Piękna!

atina said...

jakie cudownie letnie zdjęcie:) Aż mi się cieplej zrobiło:)

An-na said...

Aaaaaapetyczna bardzo ta panna cotta, aż się chce pobiec do kuchni, porzucić dietę i przygotować to cudo!

.agatka. said...

Piękna Twoja panna :) niczym pierwsze promienie słońca za oknem, takie lekkie i zwiewne :)
Prezentują się przeapetycznie :o)

Ela said...

Ha! Czyli prostota zawsze 'wygrywa' :) A ja kupilam zelatyne i choc jestem sama to sobie zrobie takie dwie szklaneczki, zasluzylam :)

Ewa said...

Pieknie!
Ja sobie obiecuje zabrac sie za te panna cotte i zawsze zapominam...

Gosi@ said...

super!!! moze go w sobote zrobie,bo mam gosci i jakos malo pomyslow na deser:))
Pozdrawiam :)

Zwegowani.pl said...

jejciu, wygląda maxymalnie delicious! :)
pzdr, Ally & MiC