Saturday, March 28, 2009

Lasagne bardzo warzywne



Juz zaraz swieta. Dla mnie w tym roku beda zupelnie niz inne. Nie bedzie ani rodziny, ani przyjaciol. Jedyne co nas pociesza, ze swiateczny obiad zjemy w naszej ulubionej restauracji, o ktorej zartujemy, ze jest nasza trzecia rodzina :) Ale gdybym zostala we Florencji, na nasz zwyczajowy juz wielkanocny piknik przygotowalabym cos naprawde specjalnego...



Gdy niedawno swietowalismy urodziny naszego przyjaciela, jednym z podanych dan byly lasagne prawie wegan. Prawie, bo makaron byl jajeczny. Ale reszta skladnikow to same warzywa i oliwa. Przyznam, ze danie bylo bardzo malo atrakcyjne ze wzgledu na brazowy kolor sosu. Jednak zapach sklonil mnie do degustacji i doznalam prawdziwego smakowego olsnienia. Nigdy bym nie pomyslala, ze lasagne wcale nie potrzebuja beszamelu czy sosu pomidorowego. Z ciekawoscia zapytalam Laure, autorke przepisu o skladniki, na wiecej nie bylo niestety czasu. Nastepnego dnia wracajac do domu przechodzilam obok 'mojego' straganu, zobaczylam, ze sa wszystkie potrzebne do tego dania skladniki i postanowilam zaryzykowac. Przyznaje sie: i wizulanie i smakowo moja lasagne roznila sie bardzo od oryginalu, tak naprawde to nieprzypominaly sie w ogole. Ale nie zmienia to faktu, ze to co wyjelam z piekarnika, bylo rownie niebianskie w smaku.



Gdyby tak przygotowac je w aluminiowej foremce, zabrac ze soba papierowe talerzyki i drewniane sztuce, w towarzystwie kubka Chardonnay brut, bylyby idealne do zjedzenia na plazy :) A w przypadku deszczu w domu, przekrzykujac sie nawzajem podczas gry w nowa wersje Taboo - XXL, w ktora tak namietnie ostatnio gramy ;)
W zeszlym roku padalo wiec pikinik zorganizowalismy w domu i grajac w Trivial Pursuit zajadalismy Lebneh- przepyszne kulki jogurtowe:)


Do tego dania uzylam gotowego swiezego makaronu Sfogliavelo firmy Rana, ktorego nie trzeba gotowac, co pozwala przygotowac calosc w niewiecej niz 20 minut. Gdy ostatnio bylam w Polsce widzialam, ze mozna znalezc coraz wiecej produktow tej firmy. Jesli macie zamiar uzyc suchy, mysle, ze byloby lepiej go chwilke podgotowac.
Karczochy smialo mozna zastapic zielonym groszkiem, lub nawet obgotowanym bobem.

Lasagne baaaaaaaardzo warzywne

- 5-6 platow swiezego makaronu
- 2 pory
- 1 zabek czosnku
- 4 cukinie (ja uzylam 8 mlodziutkich, jeszcze b.malych)
- 3 lyzki oliwy
- ok. 4 duze marchewki (uzylam duzy peczek mlodych)
- 3 karczochy
- ewentualnie troche bulki tartej, by uzyskac chrupiacy wierzch
- sol i pieprz do smaku

Na patelni rozgrzac oliwe wrzucic posiekane pory, czosnek i cukinie, i dusic do miekkosci (mozna dodac odrobine wody). Gdy beda gotowe doprawic, przelozyc do blendera i zmiksowac na krem. Marchewki obrac i obieraczka wyciac cienkie plastry*. Podgotowac na parze lub na patelni w odrobinie wody. Karczochy obrac, pokroic na cwiartki i podsmazyc na odrobinie oliwy. Na dno foremki wylozyc odpowiednia ilosc sosu, na to wylozyc makaron, ponownie sos a na to marchew i karczochy. Przykryc platem makaronu, znowu sos, na to warzywa i znow makaron. Kontynuowac az do ukonczenia skladnikow, przy czym ostatnia wartwa to sam makaron i sos. (Ja wierzch dodatkowo ozdobilam mlodymi marchewkami i posypalam odrobina bulki tartej). Wsatwic do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na okolo 30 minut. Pyszne takze na zimno.

*marchewki mozna takze zetrzec na tarce i dodac do sosu cukiniowo-porowego.


Grazie Laura!!!:)

19 comments:

Ania said...

Lubię lasagne, ale zawsze odstrasza mnie jego tłustość. To wegetarianskie moze być b. smaczne, dlatego kopiuję sobie przepis, Elu.

A na lebneh trafiłam niedawno (w blogosferze) i tak mi to chodzi po głowie już jakiś czas! Fakt, że o nim wspomniałaś, to chyba jakiś znak :P

Ewa said...

Wyglada swietnie i bardzo ksiazkowo :D Jak z bajki :D

zawszepolka said...

Ela kupuje od reki! Bo warzywne i zdrowe i nie zawiera tego okropnego sosu przez wszystkich zwanych beszamelem :)) No i pod taka postacia (a jest ich niewiele) moge zjesc makaron :) I z reka na sercu powiem, ze mi smakuje :D

lisiczka_bez_kitki said...

Pięknie wygląda, te marchewki super! W ogóle ostatnio odkrywam wegetariańskie jedzenie. Nawet jak się robi imprezę 'mieszaną' to i tak mięsożercy wcinają bardziej wegetariańskie bo... jest po prostu pyszne!

Anoushka said...

Tradycyjnej "lasagne alla bolognese" do ust nie wezme... zatrulam sie kiedys nia na tyle skutecznie, ze moja niechec trwa juz ponad 15 lat :( Dlatego wszelkie warzywne lasanie sa moimi ulubionymi i bardzo czesto goszcza na naszym stole :)
Swietny przepis!

Tilianara said...

Bardzo smaczny przepis, szczególnie teraz na wiosnę :) A pomysł by zjeść ją na pikniku wyborny wprost :)

majana said...

Cudowna lasagne! Uwielbiam ją w każdej wersji, czy mięsnej czy warzywnej. Twoja jest cudownie smakowita! :))
Pozdrawiam ciepło :)

aga-aa said...

ślicznie sie prezentuje, tak apetycznie, te marchewki wołają: zjedz mnie ;)

a ostatnio widziałam podobny przepis (znaczy z wyglądu) na zapiekane marchewki w cieście francuskim

margot said...

Wiesz Elu ,na pierwszy rzut okiem widać ,ze to jest przepyszne!
A jakie urocze zdjęcia z tymi marchewkami ci wyszły ,cudne są .

An-na said...

Ja też lasagne nie jadam, bo ciężkie to i jakoś mało subtelne danie, ale wersja wegetariańska przekonuje... Śliczne zdjęcia!

mysza klapsiara said...

U mnie ostatnio była lasagne tradycyjna, ale takiej wegetariańskiej muszę spróbować. Wygląda uroczo!

asiejka ♥ said...

w wyglądzie też niebiańskie!
szczególnie ta marchewka

Ela said...

Nie wiedzialam, ze tak wiele osob nie przepada za lasagne:) Ja lubie kazda wersje, a samo danie kocham wlasnie za to, ze mimo, ze wyglada mniej wiecej podobnie to zawsze smakuje inaczej. Juz nie wspominajac o latwym wyzywieniu duzej grupy osob przy minimum pracy no i z mozliwoscia przygotowania wszystkiego dzien wczesniej :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

Anonymous said...

poezja! zakochalam sie, mam tylko pytanie,c zy daloby sie jakos te cukinie oszczedzic nie rozdrabniajac ich tak bardzo blenderem (uwielbiam cukinie, wolalabym ja chyba w plasterkach), tylko wtedy z czego zrobic sos? z pomidorowym to juz chyba nie to samo? czy jednak radzisz sie przekonac do tego sosu?

Agata said...

Te warzywka to aż się uśmiechają ze zdjęć! :)

Ela said...

Anonimie, w tym wypadku cukinie musza byc zmiksowane, ale zapewniam Cie, ze nie pozalujesz.
Zreszta sam sos jest tak pyszny, ze na przystawke zrobilam z nim bruscchetty :)
Agato zupelnie sie z Toba zgadzam :)
Pozdrawiam!

Zwegowani.pl said...

piękna :) i baaaaardzo warzywna :) cieszę się, gdy takie dania są serwowane i zdobywają zwolenników. bo są po prostu yummy! :)

nina007 said...

Nie wyobrażam sobie bardziej warzywnego dania, a do tego ta prezencja !!! Cudo !!!

Sherrytxcm said...

Wiesz Elu ,na pierwszy rzut okiem widać ,ze to jest przepyszne! A jakie urocze zdjęcia z tymi marchewkami ci wyszły ,cudne są .