Friday, October 12, 2007

Czekoladowe koszyczki



     Mniej wiecej rok temu z okazji dosyc waznej dla nas okazji przygotowalismy kolacje dla przyjaciol i moje mysli zaprzataly wylacznie przeklete pucharki. Czemu przeklete? Bo wymyslilam sobie, ze na deser beda domowe lody, a nigdzie, doslownie nigdzie nie moglam dostac ladnych pucharkow, by je podac.
     Idea lodow mnie nie opuszczala, jednak zaczelam przegladac ksiazki kucharskie w nadzieji, ze znajde cos co mi spodoba. I... bez rezultatow. Ale w „Czekoladzie” wydawnictwa Parragon znalazlam przepis na czekoladki, ktore zrobione w wersji maxi moglyby byc idealnymi ‘koszyczkami’ na lody. Sprobowalam i musze powiedziec, ze efekt przeszedl moje oczekiwania. Tak bardzo, ze pomyslu od tego czasu uzylam juz wiele razy, nadziewajac je lodami, musami i roznymi kremami. Tym razem przygotowalam pianke z deseru Osme niebo, ktory na pewno tutaj sie pojawi.



Koszyczki z czekolady

- czekolada gorzka, najlepiej powyzej 60%
- pedzelek
- papilotki do mufinow lub trufelkow (w zaleznosci jakiej wielkosci potrzebujemy koszyczki)

     Rozpuscic czekolade w kapieli wodnej. Pedzelkiem smarowac dosyc grubo wnetrze papilotek. Ustawiac dnem do gory, najlepiej w lodowce. Gdy juz zastygna delikatnie odrywac papier. Najlatwiej najpierw oderwac spod, a pozniej wzdluz boku. Moja rada: gdy czekolada juz zastygnie, popatrzec pod swiatlo i tam gdzie widac, ze warstwa czekolady jest przeswitujaca, posmarowac jeszcze raz.




Mus czekoladowy z Osmego nieba

- 250g ricotty
- 100g czekolady
- 50g smietanki
- wisienki z syropu lub kandyzowane skorki z pomaranczy

     Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej. Mikserem ubic ricotte ze smietanka, nastepnie dodac czekolade. Podzieli krem na dwie czesci i do jednej dodac wisienki, a do drugiej skorki pomaranczowe. Do wersji pomaranczowej mozna dodac kilka lyzek Cointreau.

Tuesday, October 9, 2007

Dyniowy potage



     W moim maratonie dyniowym nie moglo zabraknac zupy. I choc zazwyczaj lubie te pelne duzych kawalkow warzyw, to dyniowy potage na stale wkradl sie do naszego domowego menu. Tak naprawde nikt nie precyzuje dokladnie jakie sa zasady, by przygotowac prawdziwy potage: sa i z miesem, i z ryba, a jeszcze inne z samymi warzywami. Gdy zapytalam sie kiedys Sophie- rodowitej francuzki, z ktora kiedys mieszkalam- co to jest potage, stwierdzila, ze jest to zupa bardzo dlugo gotowana i jedynym obowiazkowym skladnikiem sa ziemniaki i mleko, ktore daja gesta, kremowa konsystencje. Nie wiem czy jest tak dokladnie, bo Sophie mieszka na Lazurowym Wybrzezu, a potage pochodzi z polnocnej Francji. Jednak w rzeczywistosci nie jest to takie wazne. Zupa ta jest popularna juz od poznego Sredniowiecza, a potrawy z tak dluga tradycja sa zawsze najlepsze. Acha, i ja nigdy nie dodaje mleka, jakos nigdy nie stwierdzilam takiej potrzeby;-) Jak do kazdej kremowej zupy swietnie pasuja maslane grzanki. Tym razem jednak podalam ja z serduszkami z ciasta francuskiego, by podkreslic jej slono-slodki smak.



Potage z dyni

- 1 duza cebula
- ok. 1kg dyni, obranej i pokrojonej w kostke
- 3 ziemniaki
- 3 marchewki
- 3 lyzki masla
- rosol (tyle by przykrylo warzywa)
- smietanka
- pieprz
- natka
- grzanki

     W dosyc duzym garnku zeszklic na masle poszatkowana cebule. Dodac reszte warzyw pokrojonych w kostke, przez moment dusic z cebula, nastepnie dodac rosol. Gotowac, az warzywa zmiekna i zmiksowac. Podawac z odrobina smietanki, posiekana natka i grzankami.

Sunday, October 7, 2007

Ragu wegetarianskie i gnocchi z semoliny



     Uwielbiam kasze manna, kojarzy mi sie z dzecinstwem, kiedy w zimowe poranki mama przynosila mi ja do lozka. Do tej pory jak jest mi zle przygotowuje sobie miseczke bardzo gestej kaszy i polewam sokiem malinowym albo dzemem wisniowym. Jeszcze do niedawna grysik znalam jedynie w tej wersji. Dopiero gdy zaczelam troche wiecej intersowac sie kuchnia odkrylam, ze jest to skladnik uniwersalny. Niedosc, ze mozna przygotowac mnostwo slodyczy jak ciasta, czy budynie, to idealnie pasuje takze do wypieku chlebow (w bardziej zmielonej wersji) i dan slonych. Idealnym przykladem sa gnocchi. Sa nadzwyczaj latwe i szybkie i wcale nie potrzebuja dodatkow, wystarczy troche parmezanu. Jednak nie bylabym soba, gdybym nie dodala warzyw, dlatego zazwyczaj jemy je z ragu wegetarianskim.



Gnocchi alla Romana

- 3 szklanki mleka
- 2 lyzki masla
- szczypta galki muszkatolowej
- pol lyzeczki soli
- 200g grysiku  semolino (z twardej pszenicy)
- 1-2 zoltka
- 3-4 czubate lyzki startego parmezanu

     Zagotowac mleko z maslem, sola i galka muszkatolowa. Nastepnie dodac- sypiac powoli- grysik, caly czas mieszac. Gotowac na malym ogniu przez ok. 20 minut, az bedzie ladnie odchodzilo od dna. Zdjac z ognia i dodac zotko i parmezan caly czas mieszajac. Gdy juz bedzie dobrze wymieszane wylozyc na namoczona powierzchnie i rekami uformowac placek o grubosc 1 cm. Gdy przestygnie wycinac szklanka lub innym naczyniem kolka (za kazdym razem moczyc szklanke w wodzie, zeby ‘ciasto’ sie nie przyklejalo). Ukladac je, zakladajac jedno na drugim w formie wysmarowanej maslem. Posypac obficie wiorkami masla i startym parmezanem. Piec, az beda zlote w temperaturze 200 stopni.

Ragu wegetarianskie

- 1 cebula
- 2 cukinie
- 4 marchewki
- 1 laska selera naciowego
- pol szkanki sosu pomidorowego

     Wszystkie warzywa pokroic w kostke tej samej wielkosci. Na dwoch lyzkach oliwy poddusic cebule, nastepnie dodac reszte warzyw, sos pomidorowy i szklanke wody. Przykryc i dusic wszystko na srednim ogniu przez ok. 30-40 minut, az zmiekna. Na koniec przyprawic wg smaku: ja dodaje sol, tymianek i peperoncino.

Saturday, October 6, 2007

Losticcelia La Foltuna



     Raz na jakis czas stwierdzamy, ze nie chce nam sie nic szykowac i wtedy prawie jednoczesnie nasz wzrok laduje na lodowce. Trzymamy tam bowiem rzecz swieta- menu naszej ulubionej chinskiej restauracji. Restauracja to za duzo powiedziane, bo moja malutka kuchnia jest od niej duzo wieksza. Jest to- zwana po wlosku- rosticceria, gdzie mozna kupic gotowe jedzenie. Na nasze szczescie maja dostawe do domu. Zabawny jest moment zamawiania, bo pani przy telefonie nie bardzo sobie radzi z wloskim, a dodatkowo (jak prawie wszyscy mieszkancy panstw azjatyckich) nie wymawia literki „R” . A w moim zamowieniu zawsze jest duzo R!;-) Klasykiem dla nas sa Ravioli al Vapore, czyli pierozki na parze, ktore w ich wydaniu sa absolutnie fantastyczne.

     Wczoraj byl jeden z tych dni, kiedy po 3 miesiecznej przerwie mielismy ochote na chinszczyzne. Niestety, po przeszukaniu wszystkich kieszeni i torebek, znalezlismy jedynie 0,60€ zywej gotowki, co ostudzilo nasze zamiary. Jednak mysl o nich nie opuszczala mnie, az do wieczora, wiec postanowilam stworzyc cos podobnego. Nie zrazilam sie nawet brakiem koszyka bambusowego do gotowania na parze, ktorego zakup tak skrzetnie odkladam ;-) Wyszly przepyszne, mam zamiar sprobowac z roznymi nadzieniami, szczegolnie te z miesem. Uwielbiam takie wynalazki!



„Chinskie” pierozki na parze (z patelni)

- jajko
- maka
- wrzatek
- duza cebula
- 3 marchewki
- pol czerwonej papryki
- 2 cukinie
- 2 zabki czosnku
- lyzka sosu sojowego
- lyzka sosu ostrygowego ( ja nie dalam, bo mi sie skonczyl, ale jestem pewna, ze idealnie pasuje)
- kilka kropel oleju sezamowego
- peperoncino
- skorka z cytryny

     Cebule pokroic w cienkie piorka, warzywa zetrzec na tarce. W woku rozgrzac olej (ja do chinszczyzny uzywam arachidowy) i podsmazyc cebule. Gdy ta sie zeszkli dodac reszte warzyw i smazyc mieszajac, az zmiekna. Nastepnie doprawic sosem sojowym, rozgniecionym czosnkiem, sosem ostrygowym, olejem sezamowym, peperoncino i starta skorka z cytryny. Oczywiscie doprawiamy wg wlasnego smaku. Z jajka, maki i wrzatku wyrobic elastyczne ciasto, jak na pierogi. Rozwalkowac je dosyc cienko, wycinac krazki, nakladac po lyzeczce farszu i sklejac w sakiewki. Pierozki ulozyc na patelni, dodac dwie lyzki oleju i pol szklanki wody. Przykryc i gotowac na srednim ogniu przez ok. 10 minut. Podawac z sosem sojowym lub sosem slodko- kwasnym.

Thursday, October 4, 2007

Dyniowe ciasteczka



     Dynia juz na stale zagoscila w mojej lodowce. I w przenosni i naprawde, bo z Werony przywiozlam 3 ogromne dynie typu Marina di Chioggia, bowiem w Toskanii bardzo trudno je dostac. I chociaz moj czas poswiecony na gotowanie zostal ostatnio zdecydowanie ograniczony, to mimo wszystko szukam nowych inspiracji na dania z tym warzywem, bo chociaz Risotto z dynia jest absolutnie numerem 1, to bardzo jestem ciekawa takze innych potraw- szczegolnie na slodko. Dlatego bardzo sie ucieszylam, gdy Sylwia z forum Cincin przygotowala ciasteczka z dyni. Nie moglam ich nie sprobowac.

     Okazaly sie przepyszne, choc jak dla mnie za bardzo korzenne. Zauwazylam, ze ostatnio wole swiezy smak cytrusow, niz przypraw. Dlatego zamiast glazury, udekorowalam je pomaranczowym lukrem. Nie wiem czy tak ma byc, ale na drugi dzien zupelnie stracily swoja chrupkosc, jednak bardzo zyskaly na smaku. Zdecydowanie polecam!



Dyniowe ciasteczka
cytuje „

- 2 1/2 szklanki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 1/2 łyżeczki mielonych goździków
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 szklanki zmiękczonego masła
- 1 1/2 szklanki cukru
- 1 szklanka przecieru dyniowego z puszki
- 1 jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

     Nagrzej piekarnik do 175‘C. Wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, gałkę, goździki i sól; odstaw na bok. W średniej misce utrzyj masło i cukier. Dodaj dynię, jajko i łyżeczkę ekstraktu waniliowego, ucieraj aż masa będzie kremowa. Wmieszaj suche składniki. Ciasteczka nakładaj na papier do pieczenia łyżką, lekko spłaszcz. Piecz 15-20 minut w nagrzanym piekarniku. Ostudź ciastka, posmaruj glazurą.”

Friday, September 28, 2007

Dzien Jablka

apple day - September 28, 2007




Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,
W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.
Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,
A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta.
Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.
Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,
A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,
Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i komput, i babka!
No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.

                                                          Jan Brzechwa


      Jak bylam mala uwielbialam ten wiersz, zreszta do tej pory znam go na pamiec. Za nic nie rozumialam biednego robaczka, bo dla mnie wszystko co ma zwiazek z jablkami to raj na ziemi, a befsztyczkow do tej pory nie jem. Tak naprawde to wcale nie potrzebowalam Dnia Jablka, zeby sie w nie zaopatrzyc i cos z nich przygotowac, bo wiele rzeczy w moim domu moze brakowac, ale jablek- nigdy! I choc teskno mi za papierowkami (juz nie pamietam jak smakuja), renetami i klosterem, z apetytem zajadam te wloskie, z Trentino Alto Adige- ‘krainy kwitnacej jabloni’;)



      Dlugo rozmyslalam, co przygotowac i mialam nie lada problem, bo dla mnie jablko chrupiace i soczyste samo w sobie jest najlepsze. Zazwyczaj uzywam ich do ciast czy deserow tylko wtedy, gdy nagromadze ich zbyt duzo. Ostatecznie moj wybor padl na dwie klasyczne potrawy. Bardzo proste pieczone jablka, z ktorymi mam mnostwo wspomnien z domu rodzinnego, choc tradycyjny przepis troche zitalianiowalam. A drugi to strudel, bo czy jest inna potrawa, ktora tak silnie kojarzy sie z jablkami?



Jablka pieczone

- jablka
- dzem z owocow lesnych
- amaretti
- szklanka bialego wina

      Wydrazyc jablka. W dziury nalozyc po czubatej lyzeczce dzemu i wkruszyc po jednym ciasteczku amaretto. Wino zagotowac i wlac do brytfanki z jablkami. Wstawic do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na ok 25 minut. Najlepsze z lodami waniliowymi.




Moj ulubiony strudel

- kruche ciasto
- jablka pokrojone w male kawalki
- winogrona (usunac pestki)
- rodzynki namoczone we wrzatku
- cukier wg uznania
- skorka i sok z cytryny

     Wymieszac razem owoce z cukrem i cytryna.Na folii przezroczystej rowalkowac cienko na prostokat kruche ciasto. Wzdluz dlugiego boku wylozyc owoce, delikatnie zwinac i przelozyc do brytfanki wysmarowanej maslem. Wstawic do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na okolo 40 minut. Co jakis czas wyjac z pieca i oblac strudel sokiem z owocow, ktory wylewa sie z niego.

Wednesday, September 26, 2007

Vin Santo z Cantuccini



     Wiele razy pytano mnie co nalezy przywiezc z Toskanii, a ja nieodmiennie powtarzam, ze Vin Santo. Jes to wino likierowe, dosyc mocne (circa 16%) o cudownym ziolowo-owocowym aromacie i pieknym bursztynowym kolorze. Produkowane jest z suszonych na sloncu lub na sianie winogron szczepu Malvasia w procesie ktorym ich slodkosc i zapach wielokrotnie sie intensyfikuje. Po okolo dwoch miesiacach winogrona umieszczane sa w beczkach gdzie podawane sa procesom fermentacji i pozniejszemu lezakowaniu. Po zabutelkowaniu Vin Santo musi znow lezakowac poniewaz proces przelewania do butelek jest dla niego nadzwyczaj stresujacy co blokuje jego aromaty. Jednak podczas ‘odpoczynku’ jego smak znow sie uwalnia, by pozniej cieszyc nasze nosy i podniebienia . Idealne na deser chociaz jego wytrawna wersja serwowana jest takze jako aperitif. Koniecznie schlodzone do temperatury 10-12 stopni.
     Wino to produkowane jest juz od sredniowiecza, a jego nazwa wcale nie pochodzi od faktu (jak podaje wiele zrodel), ze bylo podawane podczas mszy swietej. Natomiast wiaze sie ona z Rada Ekumeniczna, ktora odbyla sie we Florencji w 1439 r. i gdzie metropolita grecki Giovanni Bessarione, poczestowany tym winem stwierdzil, ze to wino z Xantos, likierowe wino z Santorini. Wielu sie przeslyszalo i uslyszalo Vino Santo (wl. wino swiete), reszta udala, ze tak uslyszala, bo okazalo sie dzieki temu winu Rada Ekumeniczna doszla duzo szybciej do porozumienia...;)

     Klasycznym dodatkiem do Vin Santo sa Biscotti di Prato. To nic innego jak oryginalna wersja Cantuccini, gdzie rygorystycznie jedynymi skladnikami sa maka, cukier, jajka, migdali i orzeszki pinii. Na poczatku cantucci czy cantuccini byly duzo tansze i byly to po prostu pietki i nie byly bardzo uwazane. Jednak gdy do oryginalnego przepisu na Biscotti dodano proszek do pieczenia i troche masla, by byly mniej twarde dano im nazwe Cantuccini.



Cantuccini

- 250g maki zwyklej
- 150 g cukru
- 2 jajka
- plaska lyzeczka proszku do pieczenia
- lyzka masla
- kieliszek Vin Santo
- migdaly (najlepiej nieobrane)
- otarta skorka z cytryny lub pomaranczy

     Wymieszac dobrze wszystkie skladniki , ciasto bedzie klejace. Uformowac dwa podluzne i cienkie walki i piec w temperaturze 200 stopni przez 20 minut. Nastepnie wyjac z piekarnika, pokroic walki na plasterki o grubosci okolo 2cm, ulozyc na blaszce i piec przez 5 minut z kazdej strony.

Makaron z krewetkami i cukinia




     Tak naprawde to zawsze twierdze, ze nie lubie owocow morza. W restauracji, gdy ktos z wspoltowarzyszy czy po prostu osoba z sasiedniego stolika zamawia rybe, to niestety moj nos nie za dobrze reaguje na owe zapachy. Jednak musze przyznac, ze ostatnio ku mojemu ogromnemu zdziwieniu coraz czesciej po powrocie z zakupow znajduje w torbie czy to ryby czy to krewetki czy inne morskie delicje. I co najwazniejsze i gotowanie i jedzenie ich sprawia mi ogromna przyjemnosc. Nawet wedzony losos, ktory kiedys byl moim wrogiem numerem jeden, coraz czesciej laduje na kanapce. Naprawde zaczynam wierzyc, ze nasze kubki smakowe co jaki czas umieraja i sie rodza nowe, bo naprawde nie wiem jak wytlumaczyc tak diametralna zmiane mych kulinarnych gustow...;)

     I tak o to moj ulubiony makaron z cukinia zostal przechrzczony na makaron z cukinia i krewetkami i baaaardzo nam smakuje. Troche peperoncino, kieliszek wysmienitego Bianco di Custoza- moje najnowsze superodkrycie w dziedzinie win bialych- i nawet najbrzydszy dzien nabiera barw...;-)




Makaron z krewetkami i cukinia

- 2 lyzki masla
- 2 szalotki lub pol cebuli
- ok. 400g krewetek (mrozonych lub z zalewy)
- 3-4 cukinie
- pol szklanki bialego wina
- szafran
- peperoncino
- smietanka
- makaron ulubiony

     Jesli krewetki sa mrozone: wysypac je na patelnie, na ktorej bedzie przygotowywany sos, przykryc i gotowac na malutkim ogniu, az sie odmroza, odlozyc na bok.
     Na patelnie (z woda z krewetek) wrzucamy maslo i poszatkowane szalotki lub cebule, gdy sie zeszkla dodajemy cukinie pokrojone w cieniutkie plasterki, przykrywamy i czekamy az sie ugotuja. Nastepnie dodajemy krewetki i wlewamy wino, gotujemy az odparuje alkohol. Dodajemy szafran i smietanke i gotujemy, az sos zgestnieje. Dodajemy makaron z odrobina wody z jego gotowania, mieszamy na duzym ogniu i serwujemy.

Monday, September 17, 2007

Potrawka z kurczakiem i marchewka



     Ostatnio moje mysli i sily sa zaprzatniete zupelnie czyms innym niz gotowanie, chociaz zostaje w tematach okolokuchennych. Moze kiedys sie pochwale...;) Jednak jesc normalne posilki czasem trzeba i tak o to dzisiaj przygotowalam kurczaka z marchewka od Leminy . Ja uwielbiam marchewke ze smietana i az mi glupio, ze nie wpadlam sama na to, zeby dodac kurczaka- przeciez to idealne danie danie jednogarnkowe! Polecam bardzo, pracy malo a efekt niesamowity!
     Zamiast palek uzylam kurczakowe filety, ktore pokroilam w mniejsze kawalki. Moim magicznym dodatkiem byl koperek, ktory idealnie podkresla smak sosu smietanowego. Dodam, ze koperek jest moj wlasny, osobisty, ktory hodowalam bez wiekszych (czytaj zadnych) rezultatow od kwietnia. Dopiero, gdy wyjezdzajac na wakacje, zostawilam go na balkonie, postanowil bujnie wyrosnac. Lepiej pozniej niz wcale. Widac moje troski mu ciazyly;)



Pałki kurczaka duszone w śmietanie
cytuje”

- pałki kurczaka (na osobę dorosłą liczę 2 sztuki)
- marchewka (ile kto lubi, ja daję sporo)
- śmietana kwaśna
- trochę mąki
- przyprawy i zioła (wg uznania)

     Pałki kurczaka myjemy, obrywamy piórka, które czasem zostają, suszymy ręcznikiem papierowym. Do woreczka foliowego (w miarę mocnego) wsypujemy ok łyżki mąki, sól, pieprz, paprykę, zioła (dałam dzisiaj np tylko oregano, ponieważ pasuje do sosów śmietanowych).
Mieszamy wszystkie rzeczy w woreczku. Do wymieszanej mieszanki dodajemy pałki. Wstrząsamy energicznie, aby mieszanka obkleiła pałki.
     Na patelni rozgrzewamy trochę oleju. Obsmażamy pałki. Jak są obsmażone, to dodajemy śmietanę. Przykrywamy i dusimy ok. 15 minut przewracając pałki od czasu do czasu (aby równomiernie się zamoczyły w śmietanie - u mnie smietana nigdy nie przykrywa pałek). Dodajemy pokrojoną w słupki marechewkę i wszystko dusimy jeszcze 30-45 minut przewracając pałki co pewien czas. Można nie przykrywać, aby śmietana odparowała i zrobił się gęstszy sos.
Opcjonalnie do sosu można dodać pomidory (z puszki/świeże - zależy które w danej porze są lepsze). Sos oczywiście doprawiamy solą, pieprzem, papryką, ziołami.”

Tuesday, September 11, 2007

Bigne



     Ostatnio realizuje jedzeniowe zachcianki bliskich i tym razem padlo na bigne (fr.beignet). Tak naprawde to chcialam zrobic eklerki i przeciete wypelnic kremem- tak przygotowane wedlug mnie prezentuja sie o wiele lepiej, no i takie pamietam z polskich cukierni. Jednak tutaj szczytem popularnosci ciesza sie okragle bigne. To one daly nazwe ciastu choux, ktore we jezyku francuskim znaczy kapusta- na czesc malych upieczonych juz kulek, przypominajacych male glowki kapusty;)
     Wbrew temu co sie sadzi, przepis jest bardzo prosty, a zachwytom nie ma konca. Tym razem, wypelnilam je moim ulubionym kremem cukierniczym (bez skorki cytrynowej), do ktorego wtarlam 200g gorzkiej czekolady. Lepiej jest przyrzadzic go troche wczesniej, wtedy w pelni moze uwolnic sie smak czekolady. Ja nie lubie kiedy bigne sa polane duza iloscia sosu czekoladowego tak jak w Profiteroles wiec tylko musnelam je rozpuszczona na parze czekolada.



Ciasto choux na bigne, ptysie, eklerki i inne

- 1 szklanka wody
- 125g masla
- szczypta soli
- 200g maki
- 4-6 jajek

     Zagotowac wode z maslem i sola, gdy zaczyna wrzec dodac za jednym razem cala make. Wymieszac dobrze dewniana lyzka i gdy juz utworzy sie kula zostawic jeszcze na kilka minut zeby odparowala resztka wody. Zostawic do przestygniecia. Nastepnie, ubijajac mikserem lub drewniana lyzka, dodawac po jednym jajku wczesniej rozbitym. Jajek nalezy dodac tyle ile potrzeba, zeby powstalo bardzo geste, lsniace ciasto. Przelozyc ciasto do rekawa cukierniczego i wyciskac kasztalty i wielkosc wg upodobania. Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez 18-20 minut nigdy go nie otwierajac. Po wystygnieciu nadziewac ulubionym kremem lub bita smietana.