Wednesday, September 9, 2009

Salatka z melonem i krewetkami oraz pare slow



Hmmm... jak zaczac post po tak dlugim niepisaniu?

Wyszla mi bardzo dluga przerwa w blogowaniu. Zabawne jest to, ze wciaz bylam obok, troche gotowalam, a czasem nawet robilam zdjecia. Tylko na ostatni element nigdy nie moglam znalezc wolnej chwili. Teraz mam przymusowe wolne z zapaleniem ucha, ktore nie chce sie wyleczyc wiec gdy nadrobilam inne wazne, acz zaniedbane rzeczy przyszedl czas i na te zaleglosc :)

Dopiero kilka dni temu zdalam sprawe, ze minely ponad trzy miesiace. Dla mnie bardzo intensywne trzy miesiace. Wprawdzie wiekszosc czasu pracowalam, ale udalo mi sie przeczytac tone ksiazek oraz spelnic jedno z moich marzen. Zgodnie z zasada nigdy nie jest za pozno zaczelam brac lekcje gry na fortepianie. Do tego cieszylam sie obecnoscia moich najblizszych oraz poznalam mnostwo wspanialych ludzi. I choc w tym roku o wakacjach moge tylko pomarzyc jestem absolutnie usatysfakcjonowana :)

Od kuchni wcale nie bylam tak daleko. Lato bylo(??? strasza, ze ma jeszcze wrocic) wyjatkowo gorace wiec jak zwykle wiekszosc czasu zylismy na salatkach i owocach. Jak co roku mielismy swoje ulubione letnie dania. I stare i nowe. Prawdziwa szkole przetrwania zafundowaly mi figi, ktore w tym roku znow byly/sa bardzo szczodre. Samych dzemow wyszlo ponad 60 sloikow, na szczescie mialam kogo obdarowywac:)

W tym czasie dostalam rowniez wiele milych slow od czytelnikow bloga. Niestety nie na kazdy mail udalo mi sie odpowiedziec, ale wszystkie przeczytalam i kazdy z nich sprawil mi wiele przyjemnosci za co Wam serdecznie dziekuje.

A wracajac do hitow tego lata to jednym z nich byla zdecydowanie salatka z melonem i krewetkami. Wprawdzie to nie nowosc w mojej kuchni, bo czesto uzywalam jej jako aperitif podczas "przyjec", ale dotychczas moj Luby zawsze krecil nosem na jej widok. Tego lata zupelnie mu sie odmienilo. Moze to zasluga melonow? W tym roku kazdy zakupiony melon byl idealny. Odpowiednio slodki i soczysty. Oby bylo tak zawsze :)



Salatka z melonem i krewetkami

- 150g obgotowanych na parze lub grillowanych krewetek
- 300g kulek z melona
- rukola wg upodoban
- oliwa z oliwek
- sol i pieprz

Wszytskie skladniki wymieszac. Odstawic na 10 minut i nastepnie serwowac. Idealne na przystawke w szklaneczkach :)

29 comments:

Beata said...

Jak miło, że znowu jesteś!

Sałatka super, uwielbiam melony Niestety w Polsce prawie zawsze sa kwaśne...
A ta śliczna dziewczynka na zdjęciu to córka?
Pozdrawiam

Gosi@ said...

fajnie ,ze jestes,tylko szkoda,ze przy okazji choroby :( zdrowka i szybkiej poprawy zycze i mam nadzieje,ze jak sie poprawi,to nie znikniesz znowu???
Salatka obledna jest,taka wlasnie,jaka by mi strasznie posmakowala :)
Pozdrowienia :)

Polka said...

Pani Kochana chyba nie muszę pisać że NARESzCIE! :*:*:*
Tyle czekałam,
w kąciku siedziałam,
Ela nas zazkoczyła
i piękny wpis zrobiła!
O tej sałatce to marzę i śnię odkąd ją zobaczyłam!
Wracaj do zdrowia:* Ale zanim to nastąpi możesz jeszcze kilka postów napisać co nie? :P

Twoja Wariatka :)

Polka said...

Ach Mała Dama przeurocza! :)

aga-aa said...

dobrze, że już jesteś, brakowało mi Twoich przepisów!
nie znikaj już dobrze? kto poprowadzi orzechowy tydzień co? :>

Polka said...

No właśnie :P

majana said...

Jak cudnie , że jesteś Elu!:))
Piękne zdjęcia, a sałatka ma tak cudne kolory -wow!:))

A na figi to ja się piszę! :) Uwielbiam je, kocham jak nie wiem. 60 słoiczków dżemu? Wow! A nie ostał sie tam jeden dla mnie? ;))

Lekcej gry na fortepianie - super, że możesz spełniać swoje marzenia. !:)))

Pozdrówki:)
Majana

Ania said...

Bardzo się cieszę z Twego powrotu, rzeczywiscie bardzo długo Cię nie było, ELu.

I już z grubej rury zaczynasz, z melonem, którego tu nie ma (chodzi mi o te dobre melony...:)!

Pozdrawiam ciepło!

Krokodyl said...

Piękny przepis. Prosty, a jaki smakowity. uwielbiam krewetki. Tylko faktycznie u nas niełatwo dostac slodkiego melona. :-)) Zdjęcia bardzo ładne. Dziewczynka cudo. :-)

Ewelosa said...

Witaj Elu

Cieszę się, że powróciłaś do Nas - zaglądam zaglądam i ciągle wiedziałam tą foccacia nadziewana a tutaj dzisiaj jest nowy wpis z którego się bardzo ucieszyłam.

Figi koło topu są cudowne - ehh jakbym takie zjadła. A dżem - tutaj kolejne ehh - zazdroszczę tak kulinarnie. A wiesz ja to jednak poproszę o jeden słoiczek = taki mały malusieńki :)

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia

Ewelosa

Anoushka said...

Elu! bardzo się cieszę, że wróciłaś :)
Gratuluję i życzę wytrwałości w nauce gry na fortepianie! Ja tez spełniłam jedno ze swoich marzeń... i po latach wahania zapisałam się w końcu na kurs hip hopa :D

Zdjęcia przepiękne!
Ściskam :)

margot said...

Ach ,jak tęskniłam za twoimi wpisami
I nawet super przepisy ,które zaocznie od Ciebie dostałam na super dania czy ciasta takie nie zastąpi :))))
p.s namyśl tego ciasta z karmelem i morelami aż się oblizuje ,mniam mniam

Komarka said...

Elu, dobrze że jesteś, bo już zaczynałam się martwić! :) A sałatka cudna - jak przedłużenie lata :)

Anonymous said...

OOOO!!!!
Jaka niespodzianka:-)
Jak milo, ze jestes z powrotem!
Salatka wyglada oblednie....

Elwira

majka said...

Sliczne zdjecia. Nie moge sie napatrzec :)

Taka salatke bardzo lubie, szczegolnie krewetki mnie kusza :)

Konsti said...

Milo powitac z powrotem!Dobrze, ze juz wrocilas... A co do upalow, to doskonale Cie rozumiem, u nas w Pizie dopiero przedwczoraj duchota zostala przegnana wiatrem i nareszcie jest czym oddychac:)
Pozdrawiam serdecznie.

najsmaczniejsze.pl said...

Witam, postanowiłam wyróżnić Twój blog :)
Zapraszam na swoją stronę:
http://najsmaczniejsze.pl/2009/09/wyroznienie-the-lovely-blog-award/
Pozdrawiam serdecznie!

Gospodarna narzeczona said...

Bardzo się cieszę z tego powrotu. Zaglądałam tu i zalądałam i nic. Urocza dzieczynka. Powrotu do zdrowia i wytrwałości na lekcjach.

olalala said...

Fajnie, że jesteś :).
No i bardzo podoba mi się ta dziewczynka na drugim zdjęciu :). Piękna!
Zdjęcie księżyca też mi się oczywiście podoba, ale kupię sobie niedługo obiektyw i też będę próbować, a co ;)!
I podobają mi się też Twoje lekcje pianina, bo sama gram, więc się rozumiemy ;).
No i figi mi się bardzo podobają, uwielbiam je!
Sałatka z krewetkami już mniej, bo nie lubię żadnych morskich żyjątek, ale w razie czego, to kawałki melona wciąż w niej pozostają :).

Asia said...

Witam, postanowiłam wyróżnić Twój blog :)
Zapraszam na swoją stronę:http://targowiskokalorii.blogspot.com/2009/09/wyroznienie.html

cudawianki said...

to nie bede oryginalna, jak napisze, ze fajnie, ze znow jestes!! no i ten fortepian... hmmm... jak fajnie jest spelniac swoje marzenia! :-)

atina said...

Ja też nie będę oryginalna, bo bardzo się cieszę, że jesteś! Chętnie poczęstowałabym sie tą figa z nagłówka tak pysznie wygląda:) A sałatka, to juz mistrzostwo samo w sobie:)

lisiczka_bez_kitki said...

Z powrotem to jest tak, ze się jest z powrotem. I to najważniejsze.

Uwielbiam 'wytrawne' sałatki z owocami. Na pewno jest pyszna!

Ela said...

:( Nie wiem czemu nie pojawiaja sie moje odpowiedzi ...

Sprobuje jeszcze raz.

Przede wszystkim dziekuje Wam wszystkim za mile slowa i tak serdecze powitanie :)

Mloda dama na zdjeciach to moja bratanica Hania, ktora spedzila z nami caly sierpien (takze na gotowaniu i robieniu zdjec :) Co do spelniania marzen to bardzo duzy, dlugoterminowy wysilek ale zawsze warto, bo jesli cos nalezy pielegnowac w zyciu procz zdrowia to wlasnie pasje :)

Za wszystkie nagrody bardzo dziekuje:)

karoLina said...

Bardzo się cieszę, że wróciłaś, bo lubię Twojego bloga i żal było mi za każdym razem, kiedy tu wchodziłam, a tu znowu nic.

Też marzę o grze na fortepianie i mam nadzieję, że kiedyś się uda. Teraz pora na realizowanie innego marzenia - naukę włoskiego ;)

ewena said...

Jak to miło zobaczyć znowu Twój nowy wpis:)

Oczywiście mnie, jako wieloletniej nauczycielce...gry na fortepianie, pierwsze rzuciły się nuty stojące na pianinie. Gratuluję samozaparcia i życzę dużo wytrwałości i cierpliwości, w czasami żmudnych, ćwiczeniach;)Swoją drogą bardzo podziwiam dorosłych, którzy decydują się rozpocząć naukę gry na instrumencie:)

Co prawda sałatka z krewetkami nie jest tym, o czym marzę(owoce morza to coś, do czego niestety nie mogę się przekonać), ale jej zdjęcie jest przepiękne!

cipcipkurka said...

Nareszcie :)
Pozdrawiam!

Ela said...

KaroLinko, najwazniejsze to miec marzenia, te 'mozliwe' predzej czy pozniej sie zrealizuja :)

Ewenko ja wytrwalosci i samozaparcia mam duzo tylko czasu nie mam, ale staram sie bardzo. Podstawy poszly mi bardzo szybko i nadzywczaj latwo ale prawdziwa praca zaczyna sie teraz :) Za mile slowa serdecznie dziekuje :)

Cipcipkurko rowniez pozdrawiam :)

Blk said...

mniam :D