Monday, November 1, 2010

Ryz na mleku brulèe / Riso al latte brulée



Na poczatku przygody z gotowaniem przeszlam okres kompulsywnego kupowania kuchennych gadzetow. Dopiero po pierwszej euforii i wielu nocach spedzonych na przygotowywaniu skomplikowanych cudow odkrylam, ze to co lubie najbardziej, to rzeczy proste. I choc serce mi zamiera na widok foremek, supergarnkow czy chocby nozyka do wycinania dekoracji z warzyw (choc to ostatnie to tylko taka zludna nadzieja, ze z odpowiednim przyrzadem bylabym w stanie wycinac takie cuda) ponad rok temu powiedzialam dosc i okazalo sie, ze tym razem przychodzi mi latwo bycie konsekwentna.
Czesc rzeczy wyrzucilam (np. przyrzad do formowania idealnych hamburgerow, ktory do tej pory nie wiem gdzie i kiedy kupilam: totalne wariactwo, bo my nawet nie jemy hamburgerow!!!), czesc podarowalam (np. przyrzad do robienia tostow, o wiele bardziej wole tosty z suchej patelni, potrzeba duzo czasu ale wychodza dokladnie takie jak lubie).
Za to sa pewne rzeczy, ktore maja swoja mala walike i ze mna podrozuja. Wsrod nich jest palnik do creme brulée, ktory ja najczesciej uzywam do... ryzu.

W tym momencie moglabym smialo zaczac poemat na temat ryzu na mleku, ale go Wam podaruje. Powiem tylko, ze jadam go bardzo czesto w przeroznych wariacjach. I odkad mam palnik jest to zawsze ryz brulèe, bo skorupka z karmelizowanego cukru czyni z czegos tak banalnego deser wrecz wyjatkowy.



Ryz brulée

1 litr mleka
150g ryzu (najlepiej Vialone Nano)
100g cukru trzcinowego jasnego
starta skorka z calej pomaranczy bio

dodatkowo cukier do karmelowej skorupki

Zagotowac mleko razem ze skorka z calej pomaranczy. Gdy dojdzie do wrzenia dodac ryz. Gdy ponownie dojdzie do wrzenia dodac cukier i gotowac przez okolo 30 minut czesto mieszajac. Ostudzic. Nalozyc do szklaneczek lub mieczek, posypac cienka warstwa cukru i skarmelizowac przy pomocy palnika, albo pod piekarnikowym grillem.

------------------------------------------------------

Riso al latte brulée

1 litro di latte
150g di riso Vialone Nano
100g zucchero di canna chiaro
buccia grattugiata di arancia biologica

lo zucchero per la crosta di caramello

Portare il latte a ebollizione assieme alla buccia d'arancio. Aggiungere il riso. Quando il tutto di nuovo arriva a ebollizione aggiungere lo zucchero e cuocere per circa 30 minuti mescolando spesso. Spegnere e raffreddare. Mettere il riso pronto nelle ciotoline, cospargere con lo zucchero e caramellarlo con un cannello oppure sotto il grill del forno.

30 comments:

ewelajna said...

Siła prostoty, Elu...:) A ja coraz bardziej pragnę mieć palnik...
Snów pięknych!

Ela said...

Ewelino uwierz mi palnik to jeden z niewielu gadzetow, ktory naprawde jest przydatny. Ma mnostwo zastosowan. I wcale nie musi byc jakis drogi. Teraz nawet tescoma ma go w ofercie i powinien byc latwo dostepny.
Tobie rowniez! :) Buziaki!

ewelajna said...

Elu, po takiej rekomendacji dodatkowej pozostaje mi jutro go zamawiać( bo tesco u mnie niet:() przez internet. Dziękuje ! I jeszcze raz śpij dobrze:)

atina said...

Takie proste danie, a u Ciebie jak zawsze świetnie sfotografowane:) Ja też mam kilka swoich ulubionych kuchennych gadżetów i palnik jest wśród nich;) Dostałam go w zeszłym roku i cieszyłam się jak dziecko :) No ale do ryżu jeszcze go nie wykorzystywałam, czas o tym pomyśleć :) Pozdrawiam!

majana said...

Wspaniale podany ten ryz. No, takiego jeszcze nie jadłam. Chciałabym taki palniczek nie powiem:)

Piękne zdjęcia Elu:)
Miłego dnia:))

małgo. said...

zdjęcia mnie po prostu urzekły!

leloop said...

opowiem taka historie.
dawno, dawno temu bywaliśmy na imprezach u pewnych znajomych, to byli jedni z pierwszych, którzy mieli własne duże mieszkanie i ponadto lubili gości. pani domu pewnego razu z troska zauważyła, ze za każdym razem największym powodzeniem kulinarnym cieszą się jajka w majonezie, pierwszy raz przygotowała 7 - znikły błyskawicznie, kolejny raz 14 jeszcze szybciej, potem 21 etc. naiwnie zapytałam się dlaczego zawsze wielokrotność 7 na co ona z nieukrywana duma odrzekła, ze w jej maszynie do gotowania jajek jest 7 dziurek. nie muszę chyba dodawać, ze żeńska (głównie) i niezamężna część towarzystwa turlała się ze śmiechu pod stołem dłuższy czas, potem do kompletu wymyśliliśmy jeszcze "turbolaser do bigosu" ;) niestety rosnąca ilość gadżetów i książek kucharskich nie szla w parze z jakością potraw :/
druga moja znajoma z kolei, nobliwa pani adwokat, przez wiele lat gotowała na dwupalnikowej kuchence turystycznej a za piekarnik służył jej stojący na taborecie prodiż. nie muszę chyba dodawać, ze tak pysznych dan i ciast niewiele w swoim, już dość długim życiu, jadłam :)
wracając do ryżu, będę wierzyć na słowo, ze pyszny :)
pozdrawiam

Anoushka said...

no wlasnie te wszystkie kuchenne gadzety... bardzo trudno jest sie im oprzec ;) Z kolei roznych "maszyn" w ruinie mamy 3 i wiecej nie bedzie. Lubie puste kuchnie ;)

A ryz, nie dosc, ze pyszny (no, bo jak taki raz moze byc zly?), to jeszcze bardzo fotogeniczny ;)

Elu, widze, ze wrocilas z powrotem do swoich pieknych zdjec!
Te z kilku ostanich wpisow, pozbawione kontrastu, jakos do mnie nie przemawialy ;)

Buzka :*

Ela said...

Leloop bardo podoba mi sie Twoja historia :D

Aga bo to telefonem robione :D uczciwie przyznaje, ze jestem absolutnie zakochana w aplikacji przerabiajacej zdjecia na polaroidy i jej wrecz naduzywam :D (i podejrzewam, ze tak szybko mi nie przejdzie ;)

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Elu! Nie wiem co piękniejsze - zdjęcia czy sama myśl o takim ryżu:) Dobrze, że mam palnik i nie zawaham się go użyć:)
Pozdrawiam serdecznie!

Anoushka said...

To zdjecie było robione telefonem?!?
No ladnie, to Ty masz lepszy telefon niz ja aparat :D

Aplikacje sa po to, zeby z nich korzystac, IMHO najlepiej z umiarem. Nie znam zadnego fotografa, ktory by tego nie robil. Kiedys zamiast aplikacji byla ciemnia, dlugosc naswietlania klisz i inne sztuczki. Wszystko jest dla ludzi :) BTW nie rozumiem dlaczego jest taka nagonka na tych co smia opublikowac zdjecia poddane obrobce... No ale to juz to temat na bardzo dlugo i zapewne burzliwa dyskusje ;)))

A wiesz, mnie ten styl akurat nie pasi jak by to powiedziala Mloda ;) No ale to juz moj problem ;)

Sciskam :*

Anoushka said...
This comment has been removed by the author.
Ela said...

Aga ty mnie przeceniasz :) to jest taka aplikacja na iphonie, ze robisz zdjecie i ono od razu jako polaroid wyskakuje. Dlatego mi sie podoba: wizualnie powrot do przeszlosci (czasem z cudnymi efektami), a w dodatku na blogu czy facebooku w mniej niz minute. To taki moj sposob, zeby jednak sie pokazywac kiedy nie mam czasu nawet odpalic komputera, z efektem wizualnym mniej lub wiecej akceptowalnym.

te polaroidowe sa telefonem, te z podpisem to te robione aparatem :)

ja tez nagonki nie rozumiem i wcale nie ukrywam, ze photoshopa stosuje. choc jak kolega grafik zobaczyl co ja potrafie robic tym photoshopem to mnie po prostu wysmial (znam dokladnie 4 funkcje ;) i jestem otwarta na dyskujse :D buziaki!

Justyna said...

Droga Elu... mi sie tam Twoje zdjecia podobaja w kazdym wydaniu. Pisze z okolic Modeny, gdzie mieszkam z wloskim mezem;))i tak sobie tu pracujemy a w miedzyczasie gotujemy, pieczemy i degustujemy wina;), prawie sielanka zakraszana szczypta stresu codziennego. Po prostu zycie. Pozdrawiam serdecznie zlotojesienno.

Justyna said...

ps zapomnialam dodac, ze przepis smakowity. :) W sam raz na wieczorek przy ksiazce i cieplym kakao.

Zaytoon said...

Ryżu na mleku absolutnie nie uważam ani za banalny, ani za nudny. To właściwie jeden z moich ideałów. Cudowny smak! W wersji z palonym cukrem... To musi być prawdziwa poezja.

A palnik... Wciąż znajduje się w sferze moich marzeń. Mam nadzieję, że wkrótce jednak uda mi się owo cudo zdobyć.

Pozdrawiam! :)

Polka said...

Ha czyli Żaba również lubi przypalone :)
Zdjęcia nie deser!
Elu ja PS w ogóle nie używam. Wolę Lightroom i znam funkcji 5 :)
I mi wystarczy :)
Na razie sobie wmawiam że mam ukryty talent, chociaż jak by to powiedziała Żaba więcej zależy od tego jak nam się uda :D
Ale ja Jej wcale nie wierzę :)
A mi się wszystkie Twoje zdjęcia podobają. Wszystkie są piękne bo Twoje!
I palnik polecam z ręką na sercu :) Bo i kurczaka można sobie chrupiącego zrobić :)))))

PS wywaliło mnie wczoraj :/

Ela said...

Justyna czyli dokladnie posrodku drogi miedzy moimi dwoma domami. Moze uda nam sie kiedys spotkac. Ja do Modeny zajade chetnie w jakies fajne miejsce gdzie robia prawdziwe tigelle (bo kazdy mi mowi, ze tam najlepsze :)
pozdrawiam serdecznie z Werony :)

Zaytoon nie banalny i nudny tylko taki domowy :) a cukrowa skorupka powoduje, ze wyglada hmm... luksusowo :)

Pola ja wyprobowalam lightroom i mi sie podoba i nawet 2 razy zdjecia zrobilam w RAW, ale przeterminowal:) no i funkcje sa te same (przynajmniej te ktore ja znam sa, ale to raczej nic nie znaczy, hihihi ;)

Gosia said...

Ryz na mleku zawsze mi sie niezbyt fotogenicznie kojarzyl....do dzis.....Wyglada kapitalnie wprost w Twoim wykonaniu....i ten skaramelizowany cukier na wierzchu....pycha...
Pozdrawiam cieplutko :)

abbra said...

Piękne zdjęcia i apetyczny deser !

Palnik to dobra rzecz, może kiedyś w końcu go sobie kupię :)

amarantka said...

Elu, zachwycam się zdjęciami. I zachwycam się ryżem... w prostocie tkwi siła :)
i dziękuję za podsunięcie pomysłu na kolejne wykorzystanie mojego palnika :)

Ania vel Vespertine said...

Elu, cudny pomysł! Ryż na jesienne wieczory, idealny...

NO i te zdjęcia.

Justyna said...

Bedzie mi bardzo przyjemnie.:)) Piekna Werona. Jedno z moich ulubionych miast wloskich. A na Tigelle to zapraszamy w pobliskie gory i oczywiscie Borlenghi. W Modenie to najlepsze Tortellini in Brodo. Pozdrowionka

Wiosanna said...

Piękne zdjęcia.
Ja z gadżetów bardziej marzę o przyziemnych rzeczach jak ładne talerze, garnek żeliwny, o palniku jeszcze myślałam, ale i na to przyjdzie czas :)

buruuberii said...

Wiesz Ela, ale taki palnik to nie do konca taki gazdet, ponoc kiedys sie wstawailo krem pod rozgrzana grzalke piekarnika, wiec jest to taka grzalka tylko ze dziala "puknktowo", nie?

Tymi hamburgerami idealnymi to mnie doibals, a o potedze ryzu na mleku moge czytac, witaj w klubie :)

Buziak Elu :*

Ela said...

Czyli jest wiecej fanow ryzy na mleku, a ja myslalam, ze to taki zapomniany deser :)

Milego tygodnia!

Tatter said...

Elu, kochana, wszystko piekne! Zdjecia jak zwykle, rewelacyjne w swojej prostocie, z interesujaca aranzacja. Zdjecie II widze ma wiecej kontrastu, ale ja i tak wole lekko przeswietlone zdjecie nr I, bo swiatlo jest delikatne i ten pudding wyglada na nich tak apetycznie, ze moglabym po te lyzke siegnac zaraz, i juz ...jesc! Pomysl przepalenia wierzchu jest wrecz genialny... Matyla tu stoi nade mna i mowi (sugestywnie, oczywiscie), ze "bardzo lubi pudding i cukier i taki brazowy wierzch". Odeslalam ja natychmiast do Elekryczki, bo wymysla mi tutaj zajecia.

O uzywaniu aplikacji powiem krotko: znajomosc 3 czy 5 a nawet 100 funkcji w PS, moze pomoc tylko, dobremu zdjeciu. Na zle zadna aplikacja nie pomoze.

zielenina said...

też muszę wreszcie kupić palnik! Piękne zdjęcie, ale ryżu na słodko to ja nie znoszę, brrr ;-)

Olciaky vel Olcik said...

Mmm.. zakochałam się w nim.
Buziaczki!

ciasto marchewkowe said...

ostatnio robiłam orzeszki pekan, oryginalnie wyszło ale smacznie