Friday, November 12, 2010

Nadzienie grzybowo-orzechowe / Ripieno di funghi e nocciole



Ten tydzien okazal sie trudniejszy niz moglam przypuszczac. Niczego nie planowalam, przygotowalam to co akurat mialam w glowie (a okazalo sie, ze bylo tego troche;), ale slonce wychodzilo zza chmur wylacznie, gdy jadlam granite migdalowa w Caribe, scchiacciate w Forno Caroti, pilam goraca czekolade w Revoir, czy bylam z przyjaciolmi na aperitivo w ChiaroScuro. Wyciskamy co sie da z tych 10 dni we Florencji, a ja majac komu robic prezenty, w koncu moglam sie wyzyc w przygotowywaniu slodyczy. Bo my bardzo lubimy wszelkie ciastka i ciasteczka ale w minimalnych ilosciach. Za to wczoraj nadrobilam wszystkie zdjeciowe zaleglosci, teraz tylko potrzebuje spokojnych wieczorow, by napisac tych kilka slow.



Pomysl na to nadzienie pochodzi z gazety, ktora przegladalam u fryzjera. Przyznam szczerze, myslalam o nim przez cale dwa miesiace, ale jakos mi bylo nie po drodze. Za to we Florencji czekal na mnie ogromny sloj suszonych grzybow do uzycia natychmiast (bo moge sie zalozyc, ze moj Tata ma dla mnie gotowa nowe dostawe, a musicie wiedziec, ze suszone grzyby mojego Taty sa najlepsze na swiecie! zreszta te marynowane tez :) wiec z pewnymi watpliwosciami sprobowalam. Nie mialam zielonego pojecia jak ugryzc to polaczenie grzybow z orzechami, wiec zrobilam po prostu nadzienie do kulebiaka jakie robie zazwyczaj tylko zamiast kapusty dalam grubo posiekane orzechy. I kiedy przeczytacie skladniki prosze sie nie dziwic, ze widnieje tam parmezan. Ja naprawde daje parmezan do nadzienia z kapusta ;) Ale dla tych co nie chca probowac lub po prostu nie jedza serow, przygotowalam farsz takze bez sera i jest rowniez bardzo dobry, nalezy tylko pamietac by dac troszke wiecej chlebowych okruchow, by calosc byla bardziej zwiezla.



Najlepsza reklama powinno byc to, ze w ciagu dwoch dni przygotowalam ten farsz 3 razy a nadzialam nim pieczen (schab, chociaz nastepnym razem przygotuje tak indyka), kulebiaka i paszteciki, a na koniec rogale 'niemarcinskie'. Po grzybach zostal jedynie ogromny sloj do umycia, a ze mialam juz dosc lupania w koncu poszlam na latwizne i orzechy kupilam juz obrane ;)


Nadzienie grzybowo-orzechowe

100g suszonych grzybow
1 lyzka masla
1 szalotka lub pol malej cebuli
3 zabki czosnku
garsc natki pietruszki
2 grube kromki chleba bez skorki
100g orzechow laskowych bez skorki
1 jajko
ok. 50g startego parmezanu
sol, pieprz, galka muszkatolowa

Grzyby namoczyc, a nastepnie krotko ugotowac i ostudzic. Na masle podsmazyc poszatkowana szalotke lub cebule oraz czosnek. Dodac drobno posiekane (lub zmielone) grzyby. Przyprawic i ostudzic. W mikserze rozdrobnic natke z chlebem. Nastepnie lekko rozdrobnic orzechy laskowe bez skorki* (najlepiej polowe zmielic, a polowe poszatkwac grubo nozem). Wymieszac wystudzone grzyby z natka, okruchami chleba, orzechami i serem. Doprawic (jesli ma lekko gorzki posmak dodac lyzeczke cukru). Na koniec dodac jajko i dokladnie wymieszac.
* orzechy wysypane na blache wlozyc do piekarnika nagrzanego do 160° na ok. 5 minut, nastepnie przelozyc na czysta sciereczke kuchenna, zawinac i przeturlac kilka razy gniatac mocno rekami; skorki powinny ladnie poodchodzic.

----------------------------


Ripieno di funghi e nocciole

17 comments:

majana said...

O, są te wspaniałe rogale!:)) Cudownie wszystko się prezentuje Elu, a to nadzienie musi być naprawdę pyszne!
Zazdroszczę tej Florencji, tęsknię za Italią. Byłam w sierpniu w tym pieknym mieście, ach...

A teraz skończyłam czytać "Potwora z Florencji". Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce, co dotyczy Włoch;) Wiem, wariactwo ;))

Pozdrowienia :*

Gosia said...

Wspaniale te nadzienie,na pewno odpatrze je,bo grzyby i orzechy w jednym na pewno przepyszne sa :)
Cudnie sie prezentuje w tej pieczeni,a rogaliczki...ach....bajka.....po moich zostalo juz tylko wspomnienie i dobry kilogram w bioderkach :)

Usciski weekendowe :)

małgo. said...

pierwsze zdjęcie boskie!

Biżuteria z filcu said...

Wszystko prezentuje się wspaniale :) zdjęcia kuszą, kuszą :)

zielenina said...

bułeczki biorę, mięcho wek ;-)

Polka said...

Ja tam biorę wszystko jak Zielenina nie chce :D
W szczególności schab bo ma mało węglowodanów :D
Ty się Ela bujasz i bujasz po tej Florencji a człowiek siedzi w pracy na dupie :P
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie :D

Fuchsia said...

Wspaniale wygląda mięso z takim nadzieniem!

atina said...

Nadzienie brzmi pysznie! I ten parmezan , to mnie osobiście nie przeszkadza, bo ja dodaję żółty ser gdzie tylko mogę;) A to tutaj to pewnie bardziej pasują takie leśne grzyby, nie pieczarki co?;)

Mój tata też jest grzybiarzem i robi najlepsze marynowane grzybki;)

Gosia said...

Genialna fuzja smaków :)

margot said...

no kochana za tzn długie czekanie jest farsz mercedes :)
Elu , te rogale to ciasto dokładnie z rogali Marcińskich?
bo wiesz przecież ,że one się mi widzą i to jak widzą

p.s to niech Polka bierze mięso ,a ja z Zieleniną bierzemy rogale.Co dobrze prawię ?Wilk będzie syty i owce całe :P
p.s ja czekam teraz na te ciasteczka:DDD

Liska said...

Aż zaburczało mi w brzuchu. Piękne i z całą penością pysznościowe.

magda k. said...

zdjęcia powalają, pysznie to wszystko wygląda :)

Ela said...

Majanko wcale sie nie zdziwie kiedy mi zakomunikujesz, ze bedziesz moja sasiadka :)

Ala ciasto jest wlasnie z rogali marcinskich, ale po zastanowieniu stwerdzam ze wole kubiaka i paszteciki, bo w nich jest duzo nadzienia i malo ciasta a w rogalach na odwrot.

Przyznam, ze ciezko robi sie zdjecia w mojej ciemnej kuchni tym bardziej dziekuje za mile slowa! :)

majana said...

Elu hihihi ;-)
Byłoby pięknie :**

Łasuch said...

podoba mi się to nadzienie. Ja tam wypcham kurczaka :-) och już czuję ten smak i ten aromat :-D

Soul and Pepper said...

Wygląda to bardzo apetycznie ! :) Najbardziej przekonuje mnie mięsko, więc na pewno sprawdzę jak komponuje się drobiem ;)

schab pieczony said...

taki przepis to nie lada gradka dla każdego. Pięknie wygląda i za pewne świetnie smakuje.