Friday, November 6, 2009

Lasagne serowe z dynia



Czas leci nieublaganie. Szczerze przyznam, ze bylam przekonana, ze w koncu bede mogla odpoczac, zadbac o siebie i przy okazji o blog, ale niestety mi nie wychodzi. Trudno. Festiwal Dyni przemknal mi przed nosem doslownie. Jestescie pewni, ze jest juz listopad ??? Moim zdaniem to jakis spisek przeciwko mnie :)

Ale tego dania nie moge Wam nie pokazac. Jest to jeden z najwiekszych hitow w moim domu. Przepis w ciagu dwoch ostatni lat ewaluowal. I wcale nie polegalo to na dodawaniu nowych skladnikow, tylko na odejmowaniu. Bo choc lubie przepisy wieloskladnikowe (na przyklad wszystkie rodzaje curry) to ostatnio jestem w ciaglym poszukiwaniu prostych smakow. Wazny w tym wypadku jest smak samej dyni i tu kluczowa role odgrywa Marina di Chioggia, prawdziwa krolowa dyn. Jedyna jej wada (ale tylko jesli chodzi o lasagne;) jest to, ze podczas pieczenia czy gotowania staje sie bardzo, bardzo miekka. I o ile dodaje to kremowej konsytencji dyniowemu risotto, nadzieniu do ravioli czy zupie to lasagne wychodza niskie i malo atrakcyjne. Wiec jesli zalezy Wam na wygladzie i przezyjecie ten uszczerbek na smaku to polecam dynie Butternut. Jest rowniez bardzo smaczna, a podczas pieczenia swietnie zachowuje ksztalt. Dopiero w tym roku mialam okazje jej sprobowac i juz na stale weszla do listy zakupow (bo sie uzaleznilismy jeszcze od jednego dania, ale o tym kiedy indziej;).



Ach, jeszcze jedno: czemu dynia pieczona? Po pierwsze obieranie dyni jest czynnoscia nudna, trudna i calkiem niebezpieczna. Kiedy kawalki dyni lataja mi przed oczami zawsze zastanawiam sie czy ty razem to moj palec;) Po drugie podczas pieczenia dynia sie karmelizuje co dodatkowo pozwala wydostac z niej jak najwiecej smaku. Dlatego zawsze po dokladnym umyciu kroje dynie na pol, czyszcze jej srodek, ewentualnie kroje na mniejsze kawalki co skraca czas piecznia, skrapiam oliwa, posypuje fleur de sel i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na ok.40 minut. Przyznam, ze przygotowuje w ten sposob duza ilosc dyni, bo wiekszosc znika podczas rytualu podjadania (a jak zaprosicie kolezanki na robienie bez, pewne jest, ze cala czynnosc trzeba bedzie powtorzyc ;) Pestek nie wyrzucajcie. Wystarczy obgotowac je w osolonej wodzie przez kilka minut (by je oczyscic), a nastepnie wysuszyc w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok. 10 minut. To smaczna i zdrowa przekaska :)



Lasagne serowe z pieczona dynia

- ok. 600g upieczonej dyni
- 400g ricotty
- 200ml smietanki
- ok. 70g startego parmezanu
- 3 lyzki posiekanej szalwii
- makaron do lasagne suchy (ja uzywam jajeczny)
- sol i pieprz do smaku

na wierzch:
- 50ml smietanki
- ok. 20g tartego parmezanu
- listki szalwii

-maslo do wysmarowania formy


Ricotte wymieszac ze smietanka, szalwia i polowa parmezanu, doprawic sola i pieprzem i delikatnie wmieszac upieczona dynie w kawalkach (tak, by nie rozwalila sie zupelnie, wtedy lasagne bedzie wyzsza i atrakcyjniejsza).
Forme (ja uzylam 26x20cm) wysmarowac maslem. Wylozyc na spod taka ilosc farszu zeby pokryla caly spod, obsypac mala garstka parmezanu. Na to ulozyc platy makaronu. Nastepnie ponownie warstwe farszu, posypac znow parmezanem i znow makaron. Kontynuowac, az skonczy sie farsz, konczac makaronem. Na wierzch wylac 50ml smietanki, posypac parmezanem i ulozyc kilka listkow szalwii. Piec w temp. 160 stopni przez ok. 35 minut.
Jesli macie obawy, ze makaron sie nie ugotuje (co mi osobiscie nigdy sie nie zdarza, ale rozumiem te obawy) mozna takze przygotowac danie wczesniej, przykryc i wstawic do lodowki nawet na noc(co jest takze swietnym rozwiazaniem na przyjecia;). Choc zwykle, pieke lasagne wczesniej, bo odgrzewane i 'sciete' sa po prostu lepsze, to ta wersja zupelnie tego nie potrzebuje. Mozna upiec bezposrednio przed podaniem.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Prima di tutto vi volevo ringraziare con tutto il mio cuore per le belle parole che ricevo da voi in continuazione. Da sempre volevo scrivere in italiano ma mi mancava il coraggio. Ringraziero' sempre Alex per tutti gli incoraggiamenti ma anche per la pubblicita' che mi ha fatto:). Davvero Alex, grazie mille :*
Spero che presto trovero' il tempo per rispondere a tutti i commenti e anche passare da tutti voi per conoscervi meglio :)

Oggi presento la ricetta per uno dei miei piatti preferiti in assoluto. In due anni la ricetta si e' evoluta tantissimo. Pero' invece di aggiungere degli ingredienti, ne ho tolti. Perche' anche se adoro i sapori complessi (per esempio tutti i tipi di curry), adoro anche la semplicita' e la genuinita' degli ingredienti. L'unico mio dubbio e' sulla qualita' della zucca. Io adoro la Marina di Chioggia perche' ha un sapore unico. Per me e' la vera regina delle zucche. Il suo svantaggio e' pero il fatto che mentre si cuoce diventa molto morbida. E' per questo che e' ideale nel risotto, per il ripieno dei tortelli mantovani come pure per le torte. E' ottima anche per queste lasagne, anzi, di solito la preparo proprio cosi'; pero' e' anche vero che il piatto acquista tantissimo sapore ma perde nella presentazione. Allora se ci tenete anche alla belleza vi consiglio un'altra ottima specie di zucca: butternut. Ha un leggero sapore di nocciola (da cui il nome) e, una volta cotta al forno, mantiene una ottima consistenza perche' non si sfalda. Scegliete voi :)

Ancora una cosa: perche' la cottura della zucca al forno? Primo perche' odio spellare la zucca cruda, e' una operazione non solo noiosa ma anche alquanto pericolosa (ho sempre paura di perdere almeno un dito ;) Secondo, perche' cotta in quel modo e' semplicemente piu' gustosa. Il sapore e' piu' intenso e grazie al fatto che si caramellizza un po', anche piu' dolce. Sinceramnte ne preparo sempre un po' di piu' perche' la meta' va via spelluzzicando, e' semplicemente troppo buona :) Taglio la zucca a meta', pulisco l'interno, la taglio a pezzi piu' piccoli, gli spruzzo sopra un po' d'olio d'oliva, cospargo di fior di sale e inforno a 200 gradi per circa 40 minuti. Non buttate via i semi! Basta sbollentarli in acqua salate per qualche minuto (giusto per pulirli bene) e poi asciuguarli al forno a 180 gradi circa 10 minuti. sono un ottimo e sano spuntino.

Lasagne con zucca al forno

- circa 600g di zucca cotta al forno
- 400g di ricotta
- 200ml di panna fresca
- circa 70g di parmigiano grattugiato
- 3 cucchiai di salvia sminuzzata
- pasta all'uovo per le lasagne
- sale e pepe quanto basta

per lo strato superiore:
- 50ml di panna fresca
- circa 20g di parmigiano grattugiato
- foglioline di salvia

- burro per la teglia

Mescolare la ricotta, la panna, meta' del parmigiano, sale e pepe. Alla fine aggiungere la zucca e mescolare tutto delicatamente per non disfarla completamente (grazie ai pezzi di zucca le lasagne saranno piu alte e attraenti :) )
Imburrare la teglia (io sulla foto ho usato una teglia 20x26cm). Sul fondo mettere la quantita' giusta di farcitura per coprirlo completamente, spolverare di parmigiano e coprire con la pasta. Ripetere questa operazione finche' non finisce la farcitura. Sull'ultimo strato della pasta versare la panna, cospargere con il parmigiano e decorare con le foglioline di salvia. Infornare a 160 gradi per circa 35 minuti.

Se avete paura che la pasta non cuocia (anche se a me non e' mai successo) si puo' prepare tutto il giorno precedente, coprire e mettere in frigo (tra l'altro e' una preparaziona ottima per le feste :) ). Anche se di solito inforno le lasagne molto prima di servirle per farle ritirare, queste con la zucca, che per la presenza di ricotta sono piu compatte, le inforno direttamente prima di servirle.

32 comments:

VerA said...

Questa ricetta è semplicemente meravigliosa, le dritte sulla zucca davvero preziose e il tuo italiano invidiabile! Un bacio

Tilianara said...

Elu, a wiesz że ja jakiś czas temu zrobiłam lasagne z Twoim nadzieniem do dyniowych ravioli - mmmmm pycha było :) Upiekę i tą wersję :)

Agata said...

Piękności! Wyobrażam sobie jej pyszny smak!

cudawianki said...

to dopiero Elu musi byc pyszne!

margot said...

piękność
A ja już mam wszystko co trzeba do tej lasagne....

Mich said...

Co za połączenie! jestem zmotywowany do przygotowania pieczonej dyni choćby i dziś:)

majana said...

Cudowna lasagne. Nigdy nie próbowałam z dynią, musi być wspaniała :)
Pozdrówki!:)

MArgherita said...

Che dire?! Ho avuto un aumento improvviso della salivazione! :)
Sono molto contenta tu abbia iniziato a scrivere in Italiano. Ti seguivo per le foto, adesso anche per le ricette :)
PS: ho aggiunto il tuo link nel mio blog :)
Bye

Bea said...

No wlasnie... tez nie wiem, jak to mozliwe, ze juz listopad! Mam wrazenie, ze calkiem niedawno byl maj :(
A co do pieczonej dyni oczywiscie zgadzam sie w calej rozciaglosci ;)

Pozdrawiam Elu!

100%masła.maciek said...

Bombowe, zastanawiałem się właśnie co dzisiaj na obiad. Dzięki wielkie. Dodam tylko troszkę masła ;)

aga-aa said...

wiem, ze to żadne pocieszenie, ale mi życie też przelatuje przez palce, dzień za dnie biegnie nieubłaganie...
a pieczoną dynie to lubię najbardziej :)

Ola said...

wyglada wspaniale, az slinka cieknie! :) akurat mam dynie, chyba sie wiec skusze:)
pozdrawiam cieplo

Gosia said...

oj i ja sie skusze na taka pyszna lasagne :) :)az glodna sie zrobilam patrzac na nia.....
Pozdrawiam :)

magda k. said...

dużo się dowiedziałam z tego wpisu, następną dynię na pewno upiekę, bo ryzykuję palcami przy obieraniu, a sposób na pestki też do mnie trafia :) a teraz co do samych przepisów, zapisuję i juz nie mogę się doczekać żeby jakiś wypróbować :)

Anonymous said...

Piekne!!!

Elwira

Małgosia.dz said...

Tej odmiany, o której piszesz Elu - niestety nie znam. Natomiast jestem tak zakochana w suchych odmianach: hokkaido i butternut, że trudno mi sobie wyobrazić, by jakikolwiek inny gatunek mógł je przebić w smaku. :) No ale kto wie, kto wie... Może kiedyś dane mi będzie się przekonać. :)
A co do lazanii - robiłam i jadłam niemal identycznie, tylko zamiast płatów, użyłam rurki cannelloni. :) Inne, a jednak podobne. :) Pyszności Elu. :)

Sara said...

Cara Ela, io ti scrivo da Reggio Emilia, proprio in piena terra-delle-lasagne, ne ho mangiate tante e conosco tante ricette diverse ma queste sono quelle che meglio sanno unire golosità e salute, piacere e leggerezza. Ah, ringrazio anch'io Alex per avermi fatto scoprire te!

Ania vel Vespertine said...

Elu, fajnie, ze wyjaśnilas mi kwestię pestek. Zawsze zastanawiałam się, jak je oczyscić a tu taka prosta sprawa?

Zdjęcia jak zwykle niesamowwicie apetyczne...

Całusa zasyłam!

Ela said...

Vera sei troppo gentile :) Grazie :)

Tili daj znac czy smakowalo :)

Agata, Cudawianki nie pozostaje Wam nic innego jak kiedys sprobowac :)

Ala ja juz jestem po obiedzie;) Upiekl sie makaron?

Mich warto, warto. A jak cos zostanie to mozna wrzucic do takich lasagne :)

Majanko polecam z calego serca :)

Margherita grazie. Sono proprio contenta :)

Bea ja sie zatrzymalam na lutym ;)

Maciek masla nigdy za duzo ;)

Aga niestety to prawda, dlatego warto przezyc je jak najlepiej :)

Olu, Gosiu koniecznie dajcie znac :)

Magda, jedyne czego nie lubie w dyni to wlasnie obierania dlatego pieczenie polecam bardzo :)

Elwiro serdeczne pozdrowienia!!! :*

Malgosiu duza wady Mariny jest, ze jest bardzo trudno dostepna, dlatego, ze potrzebuje konkretnej gleby i klimatu do wydobycia jak najlepszego smaku. Jest tak wyjatkowa, ze zwana jest zucca barucca czyli swieta dynia (heb. baruch). Jestem szczesciara, ze czesto jestem w Veneto i moge zrobic zapasy ;) I rowniez jestem fanka butternut (hokkaido mi zgnila wiec nie probowalam) i bardzo czesto uzywam, ale smakowo niestety nawet nie zbliza sie do Mariny. Za to ma inna wazna wlasciowsc - konsystencje, ktorej Marina nie posiada. To tak jak z oliwa, rozna do roznych dan ;)
A co do lasagne to o Tobie myslalam jak je robilam, bo przypomnialam sobie, ze nie lubisz sosu beszamelowego :) A ze podobnie zrobilas to wcale mnie nie dziwi, bo niejednokrotnie przekonalam sie, ze mamy podobne gusta:)

Sara, con questa quantita di panna tante persone probabilmente direbbero che queste lasagne sono pesanti ;) Ma io vengo dal Nord e le trovo sazianti e gustosi;) Anche io sono contenta di aver cominciato scrivere in italiano (ci ho messo due anni ;) Saluti :)

Aniu pestki mozna zjesc, a mozna tez obsuszyc i posiac. Tak mi Tatter tlumaczy i bedziemy probowac :)

margot said...

Elu upiekł się dałam taki bez jajek
Lasagnę robię chyba drugi raz zaraz po niedzieli ,jest przepyszny (zostawiłam przed pieczeniem aby nasiąkły tak jak mi radziłaś)

Ela said...

Ala jak sie ciesze!!! :D Mowilam, ze latwo sie od nich uzalenic... ;)

Monika. L said...

Wygląda wspaniale...
Uwielbiam dynię, szczególnie pieczoną.
Elu, piękny klimat i świetne zdjęcia :)
pozdrawiam
M.

...ania z jezior.. said...

I znów zaintrygowałaś mnie moja droga!! Koniecznie muszę i ja przygotować to smakowite danie!!
Pozdrawiam serdecznie Elu!!

gocha said...

przyznam, ze takiej lasagne nie jadlam jeszcze - a jestem lazaniożercą :)

Ela said...

Moniko dziekuje:) Ale do twoich klimatow to mi daleko :*

Aniu sprobuj. Ja czasem sie martwie, ze wstawiany przepis moze komus nie przypasc do gustu, ale ten to jest murowany sukces wiec sie nie martwie :)

Gocha zachecam. Gdy zostanie ci troche upieczonej dyni, to robi sie raz dwa :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)

spighetta said...

Lasagne di zucca semplicemente meravigliose!!!

Sara said...

Fidati che le nostre sono molto più pesanti, ragù di carne, besciamella abbondante e parmigiano reggiano in ogni strato, a confronto le tue sono davvero light! Dopo tre visite sul tuo blog l'ho gò aggiunto tra quelli da seguire...ma che cos'hai di speciale tu??

campo di fragole said...

Questa lasagna e' to die for it!!!
Qui in casa l'adoriamo semplicemente la versione con la zucca.... e' vero che se si prepara troppo in anticipo tende a seccarsi... faró come dici tu- da infornare giusto prima di servire.
Io in genere faccio cuocere la zucca con un poco di latte e panna... non avevo pensato di mescolare la panna alla zucca cotta al forno.... provero'.
Baci e complimentissimi per le foto che trovo sempre molto appetitose.... quelle barrette alla banane & C. sono super golose!!
Besos
Dani

buruuberii said...

Ty to mnie Ela zawsze do czegos przekonasz, po lekturze Twoich wpisow chodze kilka dni i opedzam sie od mysli i checi :-) Wypatrzylam u Ciebie kiedys lasagne warzywna (odtwarzalas z glowy, podobalo mis ie to:) i nie moge o niej zapomniec, a przez te przeprowadzki nadal nie mam wszystkich naczyn do zapiekania... No i do tego od makaronu u nas jest Lukasz, ale teraz to juz za wiele ochana, w weekend mam kupowac blachy i taka do lasagne jest na liscie :-)
buzka na wyzdrowienie :*

Ela said...

Spighetta ti ringrazio tanto!

Sara sono d'accordo completamente :) Anche se un piatto di lasagne tradizionali e' cosi' confortante, vero?
Di speciale dici... ? Dopo che la mia faccia e' diventata rosso barbabietola posso solo dire che di speciale non ho proprio nulla :) Speciali siete tutti voi che trovate il tempo per passare a vedere cosa ho combinato... Ti ringrazio davvero tanto. Un bacione!

Dani io ti consiglio vivamente di cuocere la zucca al forno perche' ha un sapore e una consistenza completamente diversa. Io ormai non riesco a fare altrimenti :)
Grazie per i bei complimenti, sono sempre un grande stimolo :) Baci, baci :)

Basiula, a wiesz, ze ja o tych warzywnych ostatnio tak marze, i zaczely sie karczochy zimowe. Znasz zlota zasade??? Foremek nigdy za duzo, hihihi :*

Anonymous said...

[url=http://hairtyson.com]phentermine 375[/url] are tablets that resist reduce league weight. The same of these tabs has to be enchanted with fizzy water be illogical, around 20 minutes before a refection, twice a day.

Anonymous said...

[url=http://www.payloansonline.com]online payday loans[/url]
This is the best way to get all your health products online like green coffee, african mango, phen375 and others. Visit now

[url=http://breastactivesprogram.webstarts.com/]Breast Actives[/url]