Wednesday, June 4, 2008

Festiwal Sredniowieczny w Malmantile



     Ostatnio moje gotowanie ograniczone jest do minium, wiec postanowilam pokazac kilka zdjec, ktore zrobilam na Festiwalu Sredniowiecznym w Malmantile. Co roku w kilka weekendow maja i czerwca stara sie odtworzyc tam ducha sredniowiecza, wszyscy mieszkancy nosza ubrania z epoki, odgrywane sa sceny z zycia sredniowiecznej rodziny, walki rycerzy i moza sprobowac dan kuchni sredniowiecznej, a takze obejrzec stare zawody. Jesli kiedys bedziecie w okolicy warto zajrzec, bo calosc jest naprawde swietnie zorganizowana.











     Oczywiscie w miasteczku zostaly otworzone dwie gospody (pod gwiazdami), my jedlismy w La Frate, gdzie serwowane byly moim zdaniem malo sredniowieczne lecz mjace ogromny sukces Deski Mysliwego (pod postacia plastikowego talerza) pelne wedliny (finocchiona, salame toscano, prosciutto crudo toscano), z kawalkiem pecorino, mozzarelli i warzywami z oliwy i dwoma mega kromkami pysznego toskanskiego chleba.



A ja skusilam sie na Zupe Handlarza, z marchwii, grzybow i kawalkami chleba, bardzo mocno przyprawiona. Dawno nie jadlam tak dobrej zupy. Dodam, ze wino serwowane jest w glinanych kubkach, ktore zabiera sie do domu jako pamiatke :-)



Festa Medioevale a Malmantile (
Wstep bezplatny
http://www.festamedioevalemalmantile.it/

12 comments:

zemfiroczka said...

Tę zupkę to sama z chęcią bym pożarła.

A dziś na Travel Channel oglądałam program o Toskanii- Elu, ależ ja Ci zazdroszczę ;)

pozdr serdecznie

Małgosia.dz said...

Fiu, fiu! Rzeczywiście, w Średniowieczu nikt o plastikowych talerzach i sztućcach - nie słyszał. ;-)) Ale sama idea Festiwalu ciekawa. :)

Liska said...

Zazdroszczę :) A zdjecie nr 1 jak z bajki! Pewnie gdybym dorwała takiego dziadka, siedziałabym obok aż skończyłby koszyk. Czyli pewnie dość długo;)

Agata said...

Piekne zdjecia, tez chetnie odwiedzilabym takie miejsce. Pozdrawiam

Ela said...

Przyznam sie, ze nie spodziewalam sie ze bedzie to taka fajna rozrywka, dlatego polecam:-)
Lisko wszyscy woleli ogladac rycerzy wiec pan od koszykow siedzial sobie sam i stalam przy nim zaczarowana przez 20 minut. Chcialam nawet kupic jeden, ale wszystko robil charytatywnie i wszystko co zrobil szlo na loterie (gdzie mimo 20 losow nie wygralam zupenie nic ;-))

Agnieszka said...

Elu, świetna relacja i bardzo piękne zdjęcia. Podoba mi się bardzo, że zdecydowałaś się na czarno-białe. Deska myśliwego może i mało średnioweczna i niezbyt deskowa, ale nie dziwię się, że odniosła sukces na festiwalu.
Na podobnie średniowiecznych talerzach jadłam w zeszłym roku w zamku Ogrodzieniec na turnieju rycerskim. ;)

Bea said...

Swietna relacja! Serek i zupka bardzo do mnie przemawiaja :)

Komarka said...

Uwielbiam takie imprezy! :) Ostatni raz byłam na podobnej pod Grunwaldem, kiedy rekonstruowano wielką bitwę :) Ale nie było tam niestety takiego jadła. Bardzo klimatyczne zdjęcia.

Ela said...

Komarko, nie wiem kiedy nam sie w koncu uda, ale i my od kilku lat planujemy jechac na rekonstrukcje bitwy pod Grunwaldem, bo podobno warto :-)

Ela said...

Komarko, nie wiem kiedy nam sie w koncu uda, ale i my od kilku lat planujemy jechac na rekonstrukcje bitwy pod Grunwaldem, bo podobno warto :-)

Umm Hurajra said...

oj wspomnienia... bylam na tym festiwalu pâre lat temu... moja ciotka z rodzina mieszkaja w Tavarnuzze i zawsze jak u nich jestem zabieraja mnie na rozne ciekawe wycieczki w rozne ciekawe miejsca. A te kubki do tej pory gdzies powinnam miec...

Ericwpyi said...

Elu, świetna relacja i bardzo piękne zdjęcia. Podoba mi się bardzo, że zdecydowałaś się na czarno-białe. Deska myśliwego może i mało średnioweczna i niezbyt deskowa, ale nie dziwię się, że odniosła sukces na festiwalu. Na podobnie średniowiecznych talerzach jadłam w zeszłym roku w zamku Ogrodzieniec na turnieju rycerskim. ;)