Friday, July 11, 2008

Figa (bez maku)



Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; poszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je; po co jeszcze ziemię wyjaławia". Lecz on mu odpowiedział: "Panie jeszcze na ten rok pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć".

Łukasz 13, 6-9



Na wsi przy winnicy mamy drzewo figowe. Wprawdzie bardzo stare, ale za kazdym razem pieknie kwitnie i jest samo w sobie po prostu piekne. Od kilku lat nie bylo widac zadnych owocow. Te ktore sie pojawialy byly male i nigdy nie dojrzewaly. W zeszlym roku zastanawialismy sie nad wyrwaniem lub chociaz drastycznym przycieciem, bo drzewo bardzo sie rozpanoszylo i zniszczylo wszystko pod soba. Postanowilismy poczekac do nastepnego lata. Wczoraj przyjechalam na wies i zupelnie scielo mnie z nog. Figowiec ma taka ilosc owocow, ze nie wiemy co z nimi zrobic, dodatkowo wyglada na to ze ma zamiar owocowac przez najblizszy miesiac.
Przyznam, ze to nie ja pamietalam o tej biblijnej paraboli. Ale czy nie pasuje idealnie? ;)

5 comments:

Małgosia.dz said...

Elu, zapakuj i przyślij do Gdańska. Zaopiekuję się nimi najlepiej jak potrafię. ;-))
A przypowieść biblijna, dokładnie pasuje.

margot said...

Eli ,piękne to drzewo !Mi sie marzy sad z wszystkimi owocami świata :D

aniusza said...

ta przypowiesc, choc z nowego test. ma swoje korzenie w starym, gdzie mowi sie o tradycji niezjadania owocow, lub czekania na nie do czwartego roku drzewa, to samo tyczy sie niescinania dzieciom wlosow do czwartych urodzin wg tradycji zydowskiej

Pinos said...

Boże, jakie piękne drzewo. Chciałabym mieć ten problem...

A w ogóle to witam się, i uciekam czytać archiwalne posty.

Ela said...

Malgos moze lepiej zajedz do mnie, z pustymi rekami do domu nie wrocisz :)
Margot mi rownierz sie marzy, ale juz wiem, ze takie cuda to tylko u Tatter. U niej nawet wisnia zakwitla. Moja jest biedna. Ale zainspirowana komentarzem Aniuszy dam jej jeszcze kilka lat :)
Pinos witam i zapraszam:)

Dojrzale owoce byly juz 4 razy z czego 2 partie staly sie pozywieniem dla zwierzat i owadow. Bylam zaskoczona gdy zobaczylam jak nasz pies wykradal figi z miski, ale jak zobaczylam dwa ogromne zajace wyjadajace spady doslownie zaniemowilam :)
Figowych przygod bedzie ciag dalszy, bo drzewo ma jeszcze owoce w trzech roznych stadiach rozwoju. Marzy mi sie ususzyc troche na sloncu ale zobaczymy jak to bedzie.