Showing posts with label wspólne gotowanie. Show all posts
Showing posts with label wspólne gotowanie. Show all posts

Thursday, November 12, 2009

Crumble owocowo-migdalowy / Crumble di frutta e mandorle



Dzis bardzo, krotki, krociutki post, bo tak naprawde mialo byc o czyms innym. Poczeka... :)
Usmialam sie dzis bardzo jak zobaczylam Crumble Poli, bo wczoraj zrobilam bardzo podobny. Musialam w koncu zuzyc sliwki, ktore trzymam w koszu z jablkami od miesiaca z nadzieja, ze dojrzeja i beda troche slodsze. Niestety bez rezultatu.



Wiec w desperacji pokroilam je na czastki, dodalam kwasne jablko pokrojone w kostke, garsc mrozonych borowek, wszystko skropilam sokiem z pomaranczy, zamieszalam z czubata lyzka cukru waniliowo-cynamonowego i ponakladalam do malych miseczek wysmarowanych maslem. Na gore zrobilam kruszonke z 80 g mielonych migdalow, lyzki trzcinowego cukru. 40g masla i kilku posiekanych migdalow. Zapieklam w temp. 180 stopni przez 20 minut. A potem zajadalismy pokrywajac calosc tonami lodow waniliowych :)



Jednak jesli nie lubicie ekstremalnych wrazen, a macie wyjatkowe kwasne owoce czy sliwki to polecam dodanie rozsadna ilosc cukru (chociaz lody pomagaja na wszytsko:)

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Oggi un post al volo :)

Un mese fa ho comprato delle bellissime susine, pero' erano molto dure e aspre. Allora ho continuato a tenerle con le mele (perche', come si sa, accelerano la maturazione dei loro 'vicini di cestino') ma nulla da fare. Allora ieri, presa dalla disperazione (che si chiama "o faccio qualcosa o le butto") le ho tagliate a spicchi. Ho aggiunto una mela renetta tagliata a cubetti e un pugno di mirtilli surgelati. Poi ho condito la frutta con del succo d'arancia e un cucchiaio di zucchero con vaniglia (non vanillina) e cannella e l'ho divisa in delle piccole coppette ricoperte di burro. Per la copertura ho preparato un crumble con 80g di mandorle macinate, 40g di burro, un cucchiaio di zucchero di canna e qualche mandorla a pezzeti. Ho infornato le coppette per 20 minuti a 180 gradi. Dopo le abbiamo consumate con una tonnellata di gelato alla vaniglia.

Consiglio: se non vi piaciono le esperienze estreme, e la vostra frutta, come la mia, e' molto acida, non temete di aggiungere una quantita' di zucchero ragionevole (anche se il gelato risolve qualsiasi problema ;)

Tuesday, November 10, 2009

Batony bananowo-karmelowe z orzechami / Barrette di banana, caramello e arachidi



Czasem powinnam nie wlaczac skypa. Bo malujac sie na wieczorne wyjscie, chce tylko zobaczyc co u dziewczyn, a konczy sie na tym, ze po powrocie do domu o trzeciej w nocy karmelizuje banany. W sumie to przez dwa lata juz sie do tego przyzwyczailam;)

Historia tych batonow wcale nie jest dluga i zawila, ale ze zjaduje sie w pozycji horyzontalnej kompletnie scieta z nog przez grype, to nie bede sie rozpisywac. Ja juz wczesniej w innej formie wykorzystalam gore, a Tatter na spod pokazala mi swoj ulubiony przepis Delii Smith. Moze Tatter kiedys opowie reszte. Musze jedynie podkreslic dwie rzeczy: za pierwszym razem zrobilam podobne ciasto uzywajac mojego przepisu na krem karmelowy i byl to pelen sukces (oczywscie w tym przypadku pominelam posypanie wszytskiego fleur de sel). Tym razem, uzylam gotowego karmelu z puszki (moje kompulsywne zakupy w Szwajcarii, bo u mnie takich nie ma;) i okazal sie kleska, bo jest zbyt plynny i co zabawne nie scina sie nawet nawet w zamrazarce (wole nie wiedziec co zostalo pominiete na etykiecie). Po drugie zakladajac, ze w kazdej czesci tego ciasta jest cukier uzylam duzo gorzkiego kakao i polalam calosc kuwertura o zawartosci kakao 70%. No i nie bylo prawie zadnej slodyczy co dla mnie jest plusem, ale jesli lubicie slodki smak, to radze uzyc czekolady mlecznej :)

Ten boski spod to zmodyfikowany przepis Delii Smith. Oryginal znajdziecie tutaj. Uzyje go niejednokrotnie do tart, bo jest naprawde wyjatkowy.



Batony bananowo-karmelowe z orzechami

baza:
- 150g miekkiego masla
- 60g brazowego cukru pudru (u mnie niedostepny dlatego sama miele w mlynku do kawy)
- 110g zmielonych orzechow laskowych (ja uzylam bez skorki)
- 60g maki ryzowej
- 110g maki
- 40g kakao, najlepiej Van Houten

nadzienie:
- 4 banany
- lyzka masla
- 2 lyzki brazowego cukru
- krem krowkowy, karmel z puszki, a najlepiej solony krem karmelowy
- orzeszki ziemne obrane i podpieczone
- czekolada gorzka
- fleur de sel (jesli nie uzywacie kremu karmelowego solonego)

Maslo ubic z cukrem pudrem. Nastepnie dodac zmielone orzechy (jesli mielicie sami, to najpierw nalezy je podtostowac na patelni), a na koniec przesiane razem kakao i obie maki. Przygotowac formke do pieczenia: nasmarowac maslem, a nastepnie wylozyc papierem do pieczenia (maslo spowoduje, ze papier nie bedzie sie ruszac, a dzieki papierow bedzie mozna latwo wyjac cale ciasto z foremki). Ciastem wylozyc foremke (ja uzylam 20x26cm). Nie powinna byc duza, bo spod musi byc dosc wysoki. Schlodzic calosc przez ok. 30 minut, a nastepnie piec przez ok. 25 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu, nalezy dac ciastu opodczac ok. 15 minut. W tym czasie na patelni rozpuscic maslo z cukrem, az powstanie lekki karmel, a natepnie dodac banany obrane i przekrojone wzdluz. Gdy nabiora ladnego zlotego koloru ze wszystkich stron, wylozyc je na przygotowany spod. Na to wylac krem krowkowy, karmel z puszki i (powinien byc dosyc gesty), a najlepiej krem karmelowy z mojego przepisu (bo autentycznie sprawdza sie w tym polaczeniu najlepiej). Na to wysypac orzeszki ziemne, calosc obsypac fleur de sel przykryc folia spozywcza i wstawic do lodowki na cala noc.
Nastepnego dnia trzymajac za papier wyjac ciasto z foremki, pokroic je na batony, a nastepnie polac rozpuszczona czekolada. Znika w oka mgnieniu!

Oczywiscie przepis bierze udzial w Orzechowym Tygodniu:)




*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Queste barrette sono il frutto di una voglia incontrollabile di qualcosa di buono. 'Il parto di due menti malate', come lo ha descritto il mio T. a proposito di me e della mia amica Pusia (che ha un bellissimo blog) mentre ideavamo la ricetta su skype ;)

Ci sono due cose da dire: innanzitutto, usate o una crema mou abbastanza densa, oppure preparate la mia crema al caramello salato (che, come promesso, tradurro' a breve). Io questa volta ho usato una crema mou in lattina (frutto di una mia spesa compulsiva in Svizzera, visto che qui non riesco a trovarla), che era troppo liquida, colava dappertutto e che neanche un soggiorno in freezer e' stato in grado di rassodare. Preferisco non sapere quale ingrediente e' stato omesso dall'etichetta di questo prodotto. Potete preparare anche una buonissima crema mou comprando il latte condensato in lattina e facendolo bollire a fuoco basso per tre ore, stando attenti che sia sempre ben coperto d'acqua; spegnete il fuoco, lasciate raffreddare ancora immerso nell'acqua e poi mettetelo in frigo per una notte. Potete prepararne anche di piu', le lattine superstiti si possono conservare in frigo per lungo tempo, pronte a soddisfare voglie improvvise ;)
Inoltre, dato che avevo paura dell'eccesso di zucchero, ho usato per la base tanto cacao molto amaro, e per la copertura un fondente al 70%, il che ha bilanciato il troppo dolce. A me piace cosi', pero' se voi preferite una nota meno amara vi consiglio il cioccolato al latte.
Questa base meravigliosa e' una variante di una ricetta di Delia Smith che troverete qui. E' veramente spettacolare e ho intenzione di usarla in mille modi, perche' deve essere perfetta per le crostate tipo cioccolato e pere :-)


Barrette di banana, caramello e arachidi

base:
- 150g di burro morbido
- 60g di zucchero di canna al velo (siccome non si trova, lo preparo da sola col macinacaffe')
- 110g di farina di nocciole (io ho usato quelle senza buccia)
- 60g di farina di riso
- 110g di farina
- 40g di cacao amaro (io consiglio Van Houten perche' e' molto amaro)

farcitura:
- 4 banane
- 1 cucchiaio di burro
- 2 cucchiai di zucchero di canna
- crema mou, oppure la mia crema al caramello salato
- arachidi sbucciate e tostate
- cioccolato fondente
- fleur de sel (a meno che non si usi la crema al caramello salato)

Montare il burro con lo zucchero al velo. Quando il composto e' bello spumoso aggiungere la farina di nocciole (se la preparate in casa, le nocciole vanno prima tostate sulla padella), e poi le due farine ed il cacao setacciate insieme. Preparare la teglia imburrandola e rivestendola di carta da forno (il burro serve per tenere ferma la carta e la carta per tirare fuori dalla teglia il dolce pronto). Stendere l'impasto sulla teglia (io ho usato una 20x26). La teglia non deve essere troppo grossa altrimenti la base viene troppo sottile (l'ideale e' circa 1-1,5 cm).
Mettere il tutto in frigo per mezz'ora, e dopo cuocerlo per circa 25 minuti in forno riscaldato a 180 gradi. La base non va cotta troppo, risultera' abbastanza morbida ma facendola riposare si rassodera'. Nel frattempo in una padella sciogliere il burro con lo zucchero, e quando cominceranno a caramellare aggiungere le banane sbucciate e tagliate a meta' in lunghezza.
Quando diventeranno di un bel colore dorato, sistemarle sulla base pronta. Coprire il tutto con la crema mou (o con la crema al caramello salato preparata fresca), e cospargere con le arachidi. Mettere il tutto in frigo per tutta la notte.
Tenendo forte la carta da forno tirare fuori il dolce dallo stampo, tagliarlo a rettangoli e coprirli con il cioccolato fuso a bagnomaria. Spariscono a vista d'occhio ;-)

Saturday, October 31, 2009

Orzechowy Tydzien 2009 i...



Nadszedl czas na Orzechowy Tydzien :) W tym roku kochana Pola zgodzila sie objac prowadzenie go. Ja jestem w ciaglych rozjazdach i nie bede mogla zadbac o ladne podsumowanie. Za to Pola na pewno. I choc czuje sie winna, ze zwalam na nia ogrom pracy, to wiem, ze wcale mnie za to nielubi mniej, bo to bardzo slodki 'ciezar' :)
Z gory przepraszam, ze oglaszamy date tak pozno, ale zawsze cos bylo nie tak. Najpierw nie podobal sie Poli banner. Uparla sie, na zblizenie orzecha wloskiego, a ja ze sklepami mialam nie po drodze. Gdy banner byl juz gotowy to zaczelysmy ustalac odpowiednia date (miesiac temu;). Potem obie wyjechalysmy. Jak wiecie Pola wyprowadzila sie z nad glosnej sasiadki no i byla u stylisty obciac sie na krotko, a szczesliwa i wyspana Pola na pewno nikogo nie pominie w podsumowaniu :)
Dlatego tym razem po wszystkie szczegoly i banner zapraszam do Poli.

Polu kochana dziekuje :* Postaram sie byc jak najbardziej przydatna :) I jak nauczysz mnie jak sie wstawia te duchowe posty to wezme tez udzial :)


Ale jeszcze nie skonczylam. Ja mam jeszcze niespodzianke :) Pamietacie Orzechowa Ksiazke? Prawie rok temu, po wszystkich mailach ze zgoda (lub nie) na 'publikacje' zostala zakonczona. Zime spedzila bidula sama na komputerze, ktory zostal w gorach. Tego lata wrocila do domu, ale przeciez sierpien nie jest dobrym momentem, by przypominac orzechowe przepisy. Potem olsnienie: czy jest lepsze miejsce i czas na to, niz ogloszenie nowego wspolnego orzechowego gotowania?
Oto i ona. Z gory prosze o wybaczenie za wszystkie niedociagniecia. Pierwszy raz bawilam sie w te klocki :) I choc teraz nie podoba mi sie jak jest zredagowana (jak to zwykle bywa), to przejrzenie Waszych przepisow w tej formie jest wielka przyjemnoscia i szczesciem :) Dziekuje Wam za to :)

Po ksiazke zapraszam tutaj

P.S. Tak w ramach przypomnienia: W ksiazce znalazly sie przepisy i zdjecia osob, ktore przyslaly mi zgode na to i sa swiadome ewentulanych skutkow. Tym samym osoba, ktora 'zmontowala' ksiazke (czyli ja;)) nie jest odpowiedzialna, jesli znajda sie osoby, ktore uzyja powyzszy material w sposob niezgodny z prawem. Docencie nasza prace! :)
*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Qualche parola di spiegazione. Per due anni a Novembre ho organizzato La settimana delle noci (anche se in italiano sarebbe forse meglio tradurre come frutta secca, senza frutta disidratata pero... uffa... :) ma si capisce qualcosa? ;). Questo anno i miei impegni non me lo permettono e organizzera' tutto la mia carissima amica Pola.

Alla prossima con la ricetta delle Lasagne con la zucca :)

Sunday, October 18, 2009

Ryz na mleku z makiem i sosem z granatow



W ostatniej chwili przylaczam sie do Rozowego Tygodnia zorganizowanego przez Szarlotka. Dotyczy on bardzo waznego tematu. Rozowa wstazeczka ma przypominac jak wazna jest profilaktyka. I choc sama jestem cykor od trzech lat regularnie w grudniu przeprowadzam wszystkie badania. Wy tez o nich nie zapominajcie. I nie zwracam sie tylko do czytelniczek, ale takze do czytelnikow: Dbajcie o Wasze o kobiety i jesli one sie boja sami zaprowadzcie je na badania. To tylko chwila, a moze uratowac zycie!



Moj roz wprawdzie jest bardziej czerwony, ale to nic. Rozowo sie robi jak sie na niego patrzy i jak sie go je. Wprawdzie to domowy ryz na mleku, ale prezentuje sie elegacko, prawda?

Przepis i pomysl na sos z nowego dodatku do Corriere della Sera La Cucina (pazdziernik, str. 95) W koncu we Wloszech wydano kulinarny magazyn, ktory idealnie wpasowuje sie w to co lubie (i grafika i przepisy). Polecam!



Niestety nie dziala mi banner Szarlotka, moze umiecie mi pomoc? Z gory dziekuje! :)


Ryz na mleku z makiem i sosem z granatow

- 250g ryzu krotkiego
- 2 lyzki maku
- 50g cukru
- 750ml mleka
- szczypta soli

na sos:
- 2 duze granaty
- 2 lyzki cukru pudru
- 1 lyzeczka czybata maizeny rozpuszczonej w lyzce zimnej wody

Zagotowac mleko z ryzem i szczypta soli. Pod koniec gotowania dodac mak i cukier. Gdy ryz bedzie miekki zdjac z ognia i zostawic do ostygniecia.

Otworzyc granaty i wyjac nasiona. 3/4 z nich zmiksowac, a powstaly sok przelac przez geste sitko do garnuszka. Dodac cukier i zagotowac. Wtedy dodac rozpuszczona maizene i gotowac jeszcze przez ok. 2 minuty caly czas mieszajac. Zostawic do ostygniecia.

Zimnyn ryz wlozyc do foremek mokrych lub wysmarowanych olejem (ja po wielu nieudanych probach uzylam foremek silikonowych) i wylozyc porcje na talerzyki. Udekorowac sosem i pozostalymi nasionami granatu.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Questa settimana della blogosfera polacca è rosa. Rosa come il nastro simbolo della campagna per la prevenzione del tumore al seno. E' importante ricordare che un semplice esame puo farci vivere più tranquille e allo stesso tempo salvare la vita.

Il mio dessert forse non è tanto rosa, però fa vedere il mondo nei colori rosa :) E' semplicemente delizioso. Gia di per sé il riso al latte è coccoloso, ma in questa versione è anche molto elegante. Degno di una cena speciale.

La ricetta per il riso e l'idea per la salsa vengono da una nuova rivista di cucina edita dal Corriere della Sera: 'La Cucina' (ottobre, p.95), che ha conquistato il mio cuore. Sia il modo in cui viene scritta, sia le fotografie sono molto vicine al mio gusto. Sono proprio contenta di averla trovata :)


Riso dolce ai semi di papavero e salsa di melagrana

- 250g di riso
- 2 cucchiai di semi di papavero
- 50g di zucchero
- 750ml di latte
- sale

per la salsa
- 2 melagrane
- 2 cucchiai di zucchero a velo
- 1 cucchiaino colmo di maizena sciolto in un cucchiaio d'acqua

Portate a ebollizione il latte con il riso e una presa di sale. Cuocere circa 15 minuti. A fine cottura aggiungere i semi di papavero e lo zucchero. Quando il riso è pronto e abbastanza asciutto, spegnere il fuoco e lasciare a raffreddare.

Aprire le melagrane e tirare fuori i chicchi. Frullarne circa i tre quarti con un'apposita macchina (io l'ho fatto nel bicchiere del minipimer) e filtrarli tramite un colino abbastanze fine. Mettere il succo ottenuto in un pentolino assieme con lo zucchero al velo e portare ad ebollizione. Quando il composto comincia a bollire, versare la maizena sciolta nell'acqua e cuocere ancora per 2 minuti circa, sempre mescolando. Lasciare a raffreddare.

Inserire il riso freddo in degli stampini bagnati (io dopo varie prove con acqua e olio alla fine li ho messi negli stampini di silicone ;) e rovesciarli sui piattini. Decorare con la salsa e con i chicchi di melagrana rimasti.

Friday, October 16, 2009

World Bread Day 2009

world bread day 2009 - yes we bake.(last day of sumbission october 17)

Nie wyobrazam sobie nawet, zeby nie wziac udzialu w World Bread Day zorganizowanym przez Zorre pierwszy raz cztery lata temu. Dla mnie to juz trzeci raz, data bardzo wazna, ktora zapisala sie w kalendarzu na stale.



Jest to zdecydowanie najciekawsza dla mnie akcja blogowa, bo uwazam, ze kazdy jest w stanie (i co wiecej: powinien;) )upiec chleb. Jestem tego najlepszym przykladem. I wcale nie musi byc to chleb na zakwasie. Owszem, takie sa najlepsze, ale w zabieganym zyciu trudno znalezc dla niego odpowienio duzo czasu. Moj zakwas zyje gora tydzien, bo czesto wyjezdzam, a biedak potrzebuje troskliwej opieki. Dlatego glownie pieke na drozdzach i zapewniam, ze wcale nie sa to chleby gorszej kategorii. A jak tak jeszcze wrzucic duzo, bardzo duzo (szczerze mowiac to myslalam ze przesadzilam ;) ) ziaren slonecznika i troche zytniej pelnoziarnistej maki i mamy zdrowie na talerzu. W sam raz do 'niezdrowego' masla i dzemu jagodowego :) I zapewniam, ze ten chleb zniesie wszystko: i zimna kuchnie (obecnie 17 stopni :/) i piekarke na wpolspiaca, co o 3 w nocy wyciaga piekny bochenek i jeszcze fajniejsze bulki parzac sobie modelowo lewe przedramie. Znowu!!! ;)

Zorra thank you for this special day!



Chleb (lub bulki) ze slonecznikiem- bardzo latwy

- 400g maki chlebowej
- 150g pelnoziarnistej maki zytniej
- 250g ziaren slonecznika + 2 lyzki do dekoracji
- 350g cieplej wody
- 4 lyzki oliwy
- 2 lyzki cukry brazowego
- 25g swiezych drozdzy lub dwie lyzeczki drozdzy instant
- 1 lyzka soli

Slonecznik podprazyc na patelni az sie zezloci i ostudzic. Swieze drozdze rozrobic z cukrem. W duzej misce wymieszac obie maki, dodac wode, oliwe i drozdzowy rozczyn i mikserem wyrobic miekkie, ale nie lepiace ciasto. Nastepnie wyjac ciasto na naoliwony blat rozciagnac je i dodac sol oraz slonecznik (jest go duzo wiec najlepiej wgniesc go delikatnie w ciasto) nastepnie calosc zlozyc i albo mikserem, albo recznie wyrobic, az calosc dobrze sie polaczy. Zostawic do wyrosniecia na 1 godzine. Po tym czasie z ciasta uformowac bochenek lub buleczki (ja zrobilam chleb w kekswoce 25cm i 6 sporych bulek) i zostawic do wyrosniecia na kolejna godzine. Piekarnik rozgrzac do 200 stopni. Gdy ciasto/bulki sa juz wyrosniete posmarowac je woda i posypac dodatkowo slonecznikiem. wstawic do goracego piekarnika: bulki na 15 minut, a chleb na 25 (moj piekarnik jest bardzo mocny wiec moze trzeba potrzymac troche dluzej). Studzic na kratce.


*** *** *** *** *** *** *** *** ***

Oggi e' una giornata speciale, un giorno che da tre anni e' un appuntamento fisso. Si tratta del World Bread Day organizzato da Zorra e che con mio enorme piacere con ogni anno che passa batte tutti i record. Con l'idea di dimostare che panificare in casa e' veramente facile, ho scelto di fare un tipo di pane molto semplice, ma molto gustoso. Il pane coi semi di girasole da sempre e' il mio preferito. E anche se ormai il filone toscano o la schiacciata sono il mio pane quotidiano e non riesco a vivere senza, quando mi manca la casa, i genitori o i dolci momenti dell'infanzia sforno un pane cosi. Ideale con burro e marmellata (di mirtilli ;) ) ma anche ottimo con prosciutto e formaggio.

Zorra, grazie per questa splendida giornata!!!

P.S. Coi continui insuccessi nel tenere un blog in italiano separato, ho deciso di usare il vecchio consiglio di Alex di Cuoche dell'altro mondo e da oggi in fondo ad ogni post inseriro' la ricetta in italiano. Spero che questa formula mi si addica di piu'.


Pane con semi di girasole

- 400g di farina per pane
- 150g di farina di segale integrale
- 250g di semi di girasole + 2 cucchiai per la decorazione
- 350g di acqua tiepida
- 4 cucchiai di olio d'oliva
- 2 cucchiai di zucchero di canna
- 25g di lievito di birra fresco oppure 2 cucchiaini (10ml) di lievito istant (tipo Mastrofornaio)
- 1 cucchiaio di sale

Tostare i semi di girasole sulla padella calda finche non diventano leggermente dorati e raffreddarli. Mescolare il lievito fresco con lo zucchero finche' non diventa liquido. In una grande ciotola mescolare i due tipi di farine con l'acqua, l'olio e il lievito con lo zucchero e lavorare finche' l'impasto sara' morbido, ma non appiccicoso. Tirare fuori l'impasto dalla ciotola, stenderlo su una superficie unta d'olio e incorporare i semi di girasole. Lavorare l'impasto finche' il tutto non si amalgama in modo omogeneo. Quando e' pronto coprire la ciotola e lasciare a lievitare per un'ora circa. Dopodiche' formare il pane o i panini (io ho fatto un pane in cassetta di 25cm e 6 panini piuttosto grossi), coprirli di nuovo e lasciate a lievitare ancora per un ora. Nel frattempo riscaldare il forno a 200 gradi. Quando il pane e i panini sono pronti, spennellarli con dell'acqua e cospargere i restanti semi di girasole. Infornare: i panini per 15 minuti e il pane per 25 (ma il mio forno e' molto potente/troppo aggressivo ;-) e forse si dovra' tenere per un po' di piu'). Raffreddare su una gratella.

Friday, October 9, 2009

Bajgle



Ja bardzo lubie pieczywo i to kazdej masci. Tylko w malych ilosciach. Ale bajgle to cos od czego nie moge sie oderwac. I nie powinnam mowic tylko za siebie, bo mam w tym wspolnika. Od dawna probuje wszystkie przepisy po kolei, by znalezc ten idealny. Swietne bajgle sa te od Hamelmana, ale przepis nie jest z tych najszybszych. Mam to szczescie, ze Pani Tatter z cierpliwoscia wysluchuje moich marudzen i w dodatku zawsze cos na nie poradzi. Juz jakis czas temu podzielila sie ze mna przepisem, ktory w tym tygodniu jest propozycja Weekendowej Piekarni. Przygotowanie tych buleczek jest bardzo proste (stad moja zakodowana nazwa: Bajgle dla idiotow (czyt.: majacych dwie lewe rece) ;), a przede wszystkim sa dokladnie takie jak ja lubie : gruba, chrupiaca skorka i miekki srodek. Wydaje sie proste, ale rzadko mozna spotkac bajgle z taka wlasnie charakterystyka.
Dlatego z przyjemnoscia dolaczylam sie w koncu do rzeszy piekarek (rany jak ten czas szybko leci! dopiero co pieklysmy buleczki o smaku slonych paluszkow!!!), bajgle przygotowalam wyjatkowo z calej porcji (marzac, ze polowe zamroze) i wstyd sie przyznac, ale zostalo juz tylko kilka, w sam raz na jutrzejsze sniadanie (nici z mrozenia ;). Tatter dlugo namawiala Ale, baaardzo dlugo. Dziekuje Alu, ze w koncu sie zdecydowalas :* I Pani Tatter za cierpliwosc :*

Mam nadzieje, ze mi wybaczycie, ale ja znow w rozjazdach, wiec wpis z wyprzedeniem :)
Dla posiadaczy piekarnika z turbodoladowaniem (czyli takim jak moj);): bajgle gotowe sa po 10 minutach, jesli chcecie uzyskac gruba skorke nalezy potrzymac je jeszcze przez 5 minut. Dla mnie zawsze najlepsze z serkiem z ziolami :)

Bagels

cytuje za Tatter

15 swiezych drozdzy lub 1 1/2 lyzeczki instant
2 lyzeczki slodu diastatycznego w proszku (zle doczytalam i dalam dwie lyzki brazowego cukru)
350g letniejwody
600g bialej pszennej maki chlebowej (dalam 400g Manitoby i 200g 00)
2 lyzeczki soli
4 lyzki oleju

2 lyzki syropu sldowego (dalam brazowy cukier)
1-2 bialka roztrzepane z 1 lyzka zimnej wody
mak, sezam do posypania

Drozdze rozprowadzam w wodzie. Do miski wsypuje make, slod i sol. Wlewam wode z drozdzami, mieszam, dodaje olej. Po dokladnym polaczeniu sie skladnikow, wykladam ciasto na stol i zagniatam je przez 8-10 minut, gluten ma byc mocno rozwiniety. Zostawiam na 1 godzine w temp 24C.

Wyjmuje ciasto na stol, dziele na 20 czesci (ok. 48g kazda) i z kazdej formuje ksztaltne okragle buleczki. Zostawiam je na 5-10 minut, po czym splaszczam je nieco i kciukiem robie dziurke w srodku kulki. Na palcu lub drewnianym trzonku obracam ciastem, az dziurka w srodku stopniowo sie powiekszy, a musi byc dosc spora (zmniejszy sie znacznie podczas rosniecia ciasta).

Zostawiam bagles do wyrosnecia na 10-15 minut. Rozgrzwam piec do 220C i na ogniu stawiam duzy garnek z woda i dodatkiem ekstraktu slodowego. Gdy woda zawrze, zmniejszam ogien odrobine i wkladam po kilka buleczek. Gotuje 1 minute i przekladam je na druga strone. Wyjmuje na czyste plotno po 30 sekundach. Gdy przestygna, ukladam je na naoliwionej blasze, smaruje bialkiem, posypuje makiem, sezamem, lub zostawiam "golaski". Pieke 30 minut.

Sunday, September 27, 2009

Kaiserschmarren na Dzien Jablka



Okazuje sie, ze nie umiem stac na glowie;) Ale mimo wszytsko ciesze sie, ze choc ze spoznieniem, uda mi sie wziac udzial w Dniu Jablka. Swieto to ma dla mnie znaczenie szczegolne i to z wielu powodow. Bo bylo pierwszym jakie powstalo, bo byla nas tylko garstka, byly to poczatki kiedy wszystko bylo tak emocjonujace. Pamietam, jakie bylysmy szczesliwe, ze Malgosia zalozyla wtedy swojego bloga :) Dokladnie pamietam (i to bez zagladania do archiwow;) co wtedy upieklam, gdzie robilam zdjecia i jak nie wiedzac zupelnie nic o fotografii sie denerowowalam, ze wszystko wyszlo taaaakie brazowe;) Po prostu moc wspanialych wspomnien:)

Danie, ktore dzis Wam pokaze to takze wspomnienia. Omlety wielbie miloscia nieopisana. To chyba pierwsze danie, ktore potrafilam ugotowac sama. Czasem po powrocie ze szkoly robilam zwykly omlet brudzac polowe kuchni i smarujac go tona jagod w cukrze :) Nie bylo to rozwiazanie dobre taktycznie, bo choc kuchnie usprzatnelam zawsze na czas, to zdradzala mnie fioletowa buzia.

Od kilku lat w okresie wakacyjnym jezdze do Merano i to tam wlasnie zapoznalam sie z Kaiserschmarren. Teraz wiem, ze wersja z hotelu Meranerhof nie jest tradycyjna, bo w oryginalnym przepisie nie ma w skladzie jablek. Ale ja wlasnie za te jablka ten omlet uwielbiam. W smaku calosc przypomina lekkie ciasto i robi sie go naprawde szybko. Jesli uzyjecie zwykly mikser i zachowacie kolejnosc czynnosci jak w przepisie, wybrudza sie tylko dwie miski i nie trzeba bedzie w polowe pracy myc mieszadel.

Przepis szef kuchni dal mi za jeden usmiech, na 12 osob i w gramach. Ja przepis podam w wersji jaka przygotowuje w domu. Przedwczoraj zrobilam te ogromna wersje i cala zabawa polegala na tym, ze przelewalam mase z patelni na patelnie brudzac ich przy tym 4 w tym jedna o srednicy 30cm :) Od razu przypomniala mi sie scena Z filmu Poszukiwany, pozukiwana, kiedy Marysia gotuje makaron :D Mielismy wszysycy przy tym gotowaniu wiele zabawy:) omlet wyszedl naprawde brzydki, ale przesmaczny. Nawet nie zdazylam posypac cukrem pudrem, by ukryc jego mankamenty, oraz zdjecia nie moglam spokojnie zrobic, bo jak jest 28 rak (ok, 26, moje byly zajete przez aparat), ktore boja sie ze dla nich nie starczy deseru, bardzo ciezko zlapac ostrosc. Z tak duzej porcji wychodza 3 polmiski jak na zdjeciu z dlonmi Tommiego i Brendana (chyba;).


Kaiserschmarren z hotelu Meranerhof

- 2 jajka
- 3 lyzki cukru
- pol szklanki maki
- pol szklanki mleka
- 1 duze jablko (najlepiej Szara Reneta)
- mala garsc rodzynek
- duza lyzka masla

Rodzynki sparzyc. Jablko obrac i pokroic w drobna kostke. Jajka odzielic i bialka ubic z cukrem na sztywna piane. Zoltka zmiksowac z maka i mlekiem, nastepnie dodac do ubitych bialek caly czas miksujac. Na koniec wrzucic jablko i rodzynki. Na patelni o srednicy ok. 22 cm rozpuscic polowe masla i wlac na nia mase z jablkiem. Gdy spod sie porzadnie zetnie (a dzieje sie to szybko)omlet nalezy przewrocic, dajac na spod reszte masla. Jesli podczas obracania omlet sie 'polamie' nalezy sie tym nie przejmowac, bedzie wtedy najblizszy oryginalowi :) Jesli jest caly nalezy pokroic go na kawalki drewniana szpatulka. Przed podaniem posypac cukrem pudrem (lub nie). Taka porcja starcza na dwie glodne osoby jako caly posilek, lub cztery do szesciu jesli omlet zostanie podany na deser.

Thursday, March 12, 2009

Chleb pszenny z czerwonym winem, figami i orzechami



Ze specjalnym pozwoleniem od Ali tym razem bede pierwsza ;) Jutro rano jade na wies, wiec do pracy zabralam sie juz dzis ( a tak naprawde wczoraj wieczorem ;) Przepis zaproponowany przez Zawszepolke jest ciekawy, bo jest i dodatek wina i orzechow i suszonych fig. Czy moze wyjsc z tego cos niedobrego?
Musialam dopasowac przepis do moich zapasow. Po pierwsze nie mam zakwasu, wiec za rada pani Tatter zrobilam zaczyn. Orzechow nie chcialo mi sie po nocy lupac wiec uzylam nerkowcow(wg mnie zly pomysl!!!), a make razowa zastapilam zwykla chlebowa. Chleb jest zupelnie bezproblemowy, nawet moje nieudolne zsuwanie na kamien mu nie zaszkodzilo ;) Wyszedl mi ogromny bochen. Ale jestem pewna, ze zniknie szybko w towarzystwie sera plesniowego i dobrego wina :)

Polecam rowniez przepyszna Focaccie z czerwonym winem i orzechami wloskimi!

Chleb pszenny z czerwonym winem, figami i orzechami

owoce w winie

- 200g suszonych fig
- 100g orzechow (ja uzylam nerkowcow ale to nie jest dopbry pomysl, moim zdaniem najlepsze bylyby orzechy wloskie)
- 200g czerwonego wina

Figi pokroic w osemki. Wymieszac w misce z orzechami i winem, przykryc i zostawic na cala noc.

zaczyn

- 75g maki
- 75g wody
- 5g swiezych drozdzy

Drewniana lyzka wymieszac skladniki w misce, przykryc folia i zostawic do wyrosniecia na 12-14 godzin.

ciasto wlasciwe

- caly zaczyn
- wino z odcinietych owocow
- 450g maki chlebowej
- 7-8g drozdzy swiezych
- 1 ½ lyzeczki soki
- odciesniete figi i orzechy

Do zaczynu dodac wino, make i pokruszone drozdze i wyrabiac w maszynie lub mikserem z hakami. Jesli ciasto bedzie bardzo luzne dodac troche maki. Gdy ciasto bedzie dosyc zwiezle wgniesc owoce i orzechy. Uformowac kule, wlozyc do naoliwionej miski, przykryc i zostawic do wyrosniecia. Po 45 minutach ciasto odgazowac, zlozyc i ponownie zostawic w naoliwionej misce na 45 minut. Po tym czasie wyjac ciasto na omaczony blat i uformowac bochenek. Wlozyc go do koszyczka do wyrastanie lub miski wylozonej sciereczka (dokladnie wysypanej maka) zlaczeniem do gory. Zostawic do wyrosniecia na jedna godzine. W tym czasie piekarnik rozgrzac do temp. 210-220 stopni, gotowy bochenek wylozyc na blache lub kamien, posmarowac oliwa, naciac i wstawic do pieca na ok. 35-45 minut. Studzic na kratce.

Sunday, March 8, 2009

Warkocz jablkowo-cynamonowy



W koncu!!! W koncu udalo mi sie przylaczyc do piekarek. Nawet policzylam, ze stracilam az 17 okazji do wspolnego pieczenia. Najgorsze jest to, ze nie wiem kiedy ten czas minal... Marzylam zeby dolaczyc chlebem na zakwasie, ale znow przezywam atak robali i znow maka zytnia, ktora przywiozlam z gor poszla do kosza :(

Kasia wybrala dwa cudowne przepisy. Chleb czosnkowy na pewno kiedys upieke, bo nie dosc ze musi swietnie smakowac to takze pieknie wyglada. Ja upieklam warkocz z jablkami i cynamonem. Mysle, ze jest malo osob, ktorym takie polaczenie moze nie smakowac. Samo pieczenie jest latwe i przyjemne, a zapach jaki unosi sie w domu podczas pieczenia jest wrecz nie do opisania. Wprowadzilam troche zmian do przepisu, bo chcialam uzyskac warkocz lekki i maslany, by jedynym akompaniamentem byl kubek herbaty czy mleka. Dlatego tez wnetrze mojego warkocza rozni sie troszke od rezulatow reszty piekarek. Niestety musialam zrezygnowac z orzechow, w zamian podwoilam ilosc zurawiny. Nie dodalam rowniez ziela angielskiego poniewaz moje cenne zapasy z Polski sie koncza i trzymam je do bulionu ;) Z polowy porcji wyszedl mi przeogromny warkocz :) Cala prace za mnie zrobila maszyna do chleba. Przepis podaje z moimi zmianami.



Warkocz pszenny jabłkowo-cynamonowy

na foremke 31x13 cm

- 12g swiezych drożdży (lub lyzeczka instant)
- 2 łyżki ciemnego cukru trzcinowego
- 1 szkl ciepłego mleka
- 3 szkl mąki Manitoba
- 2 średnie jabłka obrane i pokrojone w kostkę (np. szara reneta)
- 1 szkl suszonych owoców ( np. żurawinę lub rodzynki)
- 60g miekkiego masla
- 1 jajko w temp. pokojowej
- 2 łyżeczki mielonego cynamonu
- 1 łyżeczka soli
- maslo i platki owsiane do wysypania blaszki
- mleko do posmarowania warkocza

W kubelku od maszyny chlebowej wymieszać drobno pokruszone drożdże, cukier, ciepłe mleko i jedna szklanke mąki. Mieszać na programie do wyrabiania ,aż masa będzie gładka (około 2-3 min), zamknac pokrywe i wylaczyc maszyne. Zostawic na 1 godzine do wyrosniecia. Po tym czasie dodać jabłka, suszone owoce, miekkie maslo, jajko, cynamon, sól i 2 szklanki maki i wlaczyc program do wyrabiania. Gdy ciasto wchlonie cala make i bedzie dalej bardzo luzne, nie bedzie tworzyc kuli nalezy dodac jeszcze troche maki. Wyrabiac przez okolo 7 minut, nastepnie zamknac pokrywe i wylaczyc i zostawic na poltorej godziny do wyrosniecia. Po tym czasie wysmarowac blaszke maslem i wysypac maka lub platkami owsianymi. Wyjac ciasto na omaczony blat, podzielic na trzy czesci i uformowac walki, a z nich splesc warkocz. Przelozyc warkocz do blaszki, przykryc sciereczka i zostawic ponownie do wrosniecia na okolo 40 minut - 1 godzine. Gdy warkocz juz wyrosnie posmarowac wierzch szczodrze mlekiem i piec 45-50 min w piekarniku rozgrzanym odpowiednio wczesnej do temperatury 175°C.

Friday, February 20, 2009

Semifreddo z czekolada i brownies




Semifreddo. Czekolada. Brownies. Kazde slowo w innym jezyku, kazde piekne w swoim znaczeniu ;) Gdy zobaczylam ten przepis w nowym numerze Donny Hay wiedzialam, ze bedzie to pierwsza rzecz ktora przygotuje. (Z Donna Hay do tej pory znalam sie z widzenia. Teraz zaczela sie wielka przyjazn i czuje, ze juz wkrotce wybuchnie prawdziwa milosc.)
Przyznam, ze baza na to semifreddo jest idealna i mysle, ze juz przy niej zostane. Brownies przygotowalam moje ulubione bez orzechow(tutaj ). Zamiast pokruszyc postanowilam pokroic je w kostke, zeby byly wyczuwalne kawalki i uwazam, ze byl to dobry pomysl. Jeden z gosci byl przekonany, ze podalam lody Haagen Dazs wiec jesli je lubicie warto wyprobowac ten przepis. Jesli nie to i tak warto, bo deser ten nie jest ani tak slodki, ani tak tlusty jak te slawne lody:) U mnie wchodzi do ulubionych.


Semifreddo z czekolada i brownies

- 3 jajka
- 2 zoltka
- lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 220g cukru drobnego
- 500 ml smietanki (ja dalam 36%)
- 250g gorzkiej czekolady
- 350g brownies pokruszonego lub pokrojenego w kostke


W wysokim rondlu (o srednicy miski w ktorej bedzie przygotowywane semifreddo) zagotowac niewielka ilosc wody i zmniejszyc ogien. Gleboki talerz polozyc na garnku i polamac do niego czekolade. Gdy ta sie rozpusci zestawic talerz z garnka i zostawic do ostygniecia. Do miski odpornej na cieplo wbic jajka, dodac zoltka, cukier i ekstrakt waniliowy i mikserem recznym zaczac ubijac. Gdy skladniki sie polacza, caly czas ubijajac, postawic miske na garnek z woda. Miksowac nalezy przez 6-8 minut lub , az krem zrobi sie prawie bialy i gesty. Wtedy nalezy sciagnac miske z garnka i odstawic krem do ostygniecia. W drugiej misce ubic na sztywno bita smietane. Do miski z wystudzonym kremem dodac czekolade i bita smietane i pokruszone brownies i wszystko delikatnie wymieszac. (przyznam, ze mi to nie wychodzilo wiec zmiksowalam bardzo krotko, az wszytsko ladnie sie polaczylo). Przelac tak powstaly czekoladowy krem do pojemnika o pojemnosci 2 litrow i zamrozic. Gotowe po 6 godzinach.


Wpis ten bierze udzial w Czekoladowym Weekendzie. Dziekuje Beo!

Tuesday, January 20, 2009

Zupa z orkiszem, jeczmieniem i groszkiem




Wrocilam! :) Robilam same fajne rzeczy (no prawie), ale jakos brakowalo mi naszego blogowego swiatka. Obiecywalam sobie na wszelkie mozliwe sposoby, ze nie powtorzy sie taka przerwa jak w lecie lecz wyglada na to, ze tylko w zaciszu wlasnej kuchni potrafie sie zmobilizowac. Przyznam tez, ze czasem dochodze do wniosku, ze takie przerwy robia mi bardzo dobrze: wracam zawsze chetna do pracy i z glowa pelna przeroznych inspiracji.
Wprawdzie jeszcze nie mialam chwili, by spokojnie usiasc i nadrobic zaleglosci, ale zdazylam zauwazyc, ze dzis konczy sie Festiwal Zupy w ktorym z wielka ochota biore udzial.

To moja ulubiona zimowa zupa. Takie polaczenie smakow bardzo mi odpowiada, a do tego daje duzo energii. Wprawdzie sie na tym zbyt dobrze nieznam, ale wydaje mi sie tez calkiem zdrowa(tak, tak niech bedzie, ze cukier to biala smierc, ale zawsze mozna go pominac) ;) ). Radze tylko uregulowac wg wlasnego smaku ilosc soli, ja uzywam jej bardzo malo i dla wiekszosci osob jakie znam taka ilosc jest niewystarczajaca. Takze ilosc plynow lepiej dopasowac do wlasnych upodoban, ja lubie te bardzo geste. Uprzedzam, ze zupa jest bardzo syta wiec lepiej nie szykowac drugiego dania. :)

Czuje sie jak nowicjusz, jestem podekscytowana dlatego przepraszam za tak chaotyczne pisanie (choc raz mam dobra wymowke hihihi...)


Slodko pikantna zupa z orkiszem, jeczmieniem i groszkiem

- 1 duza cebula czerwona lub 2 duze pory
- 2 zabki czosnku
- 2 srednie marchewki
- 2 laski selera
- 4 lyzki oliwy
- 160g ziaren jeczmienia
- 160g ziaren orkiszu
- 2,5-3l wrzacej wody
- ziarenka pieprzu i ziela angielskiego
- 2 liscie laurowe
- 200g zielonego groszku, moze byc mrozony (wazne zeby byl zamrozony mlody, bo wtedy jest najslodszy)
- 2 lyzeczki cukru
- 1 lyzka soli

- do dekoracji ( i smaku oczywscie ;) ) swieza ostra papryka


Cebule (lub por), marchew i seler obrac i drobno posiekac, czosnek zetrzec na tarce. Wszystko podsmazyc na oliwie. Gdy beda gotowe wrzucic ziarna i je podprazyc, az zaczna sie przyczepiac do scianek garnka. Wtedy wlac wrzaca wode. Dodac przyprawy (bez cukru i soli) i gotowac 10 minut od zagotowania sie zupy. Po tym czasie dodac groszek, cukier i sol, zmniejszyc ogien do minium i gotowac przez okolo 25 minut. Przed podaniem dodac poszatkowana ostra papryke.

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

Saturday, November 29, 2008

Orzechowy Tydzien 2008- podsumowanie



W koncu moge pokazac Wam podsumowanie Orzechowego Tygodnia. Z przyczyn ode mnie niezaleznych;) zajelo mi to duzo wiecej czasu niz powinno, ale najwazniejsze jest to, ze nareszcie mozna znalezc wszystkie orzechowe przepisy w jednym miejscu. Ja, szczegolnie dzieki robieniu ksiazki, znam je juz na pamiec i zapewniam Was, ze warto przejrzec wszystko dokladnie, bo jestem pewna, ze kazdy znajdzie dla siebie cos ciekawego.

Co do ksiazki, to bedzie gotowa za kilka dni. Wprawdzie zostala tylko 'kosmetyka' ale czeka mnie znow podroz (i to w koncu taka dla mojej przyjemnosci! :) ) dlatego trzeba jeszcze chwilke poczekac. Link do jej sciagniecia pojawi sie w tym poscie.

Jesli kogos przez przypadek pominelam to bardzo prosze o mail na mybestfood@gmail.com. Dopiero po poniedzialku, ale wszystko poprawie :)

Pozdrawiam Was goraco!
Ela


Abbra Moje kucharzenie
Wiewiórka
Ciasto Migdałowe
Musli


Adrijah Red and pale
Sałatka brokułowa
Sos orzechowo-czosnkowy

a na blogu o śniadaniach Breakfast
Placki z masą migdałową


Aga-aa Eksperymentalnie
Kalafior z sosem orzechowo – czosnkowym
Tagliatelle z sosem orzechowym
Brokuły z fetą i migdałami
Makaron z gorgonzolą i orzechami


Agata Obieżyświatka
Chlebek daktylowo-orzechowy


Agatek Saurelin
Orzechowo bananowe ciasto


.Agatka. Twoje&Moje
Kurczak słodko- kwaśny z orzechami ziemnymi
Czekoladowo-orzechowe kokosanki
Bagietki z orzechami i rodzynkami
Orzechowo-serowe roladki z kurczaka
Kruche ciasteczka orzechowe
Ciasto cytrynowe z migdałową nutą


Agnieszka Zapraszam do stołu
Ciasteczka z masłem orzechowym


Aklat Ucztujac...
Rugelach


Ala Kuchnia Alicji
Croquants aux fruits secs
Orzechowe curry na ostro
Chleb z pekanami, daktylami i suszonymi śliwkami
Placek typu brownies z orzeszkami ziemnymi i czekoladą


Alexandra Kulinarnie na slodko
Ciasteczka orzechowe z czekoladą
Naleśniki orzechowe z orzechowym nadzieniem

a na blogu zadedykowanemu gotowaniu Kulinarnie
Brokuły z fetą i migdałami
Filet z indyka faszerowany orzechami, rodzynkami i papryką


Andzia-35 Pyszne jedzonko
Jeżyki


Ania z Strawberries from Poland
Batoniki Muesli
Miękkie babeczki toffi z polewą czekoladową


Aneczka Słoneczna Kuchnia
Czekoladowe babeczki z orzechami
Croissants z nutellą i orzechami
Ciasteczka owsiano-bakaliowe


Ania Szczypta smaku
Kurczak z ciecierzycą i orzeszkami
Tort orzechowy


Anra1 Przepisy Ani
Kurczak w orzechach


An20 Chatka w różanym ogrodzie
Sałatka z selerem i orzechami


Arabeska Blog pachnący wanilia
Rogale Marcińskie
Ciasteczka z Masłem Orzechowym (Peanut Butter Cookies)
Pain aux noix
Keks serowy
Pecan tarts
Rolada „Bananowe oczko"
Ciasto migdałowo-pistacjowe


Atina Tak sobie pichcę ...
Ciasteczka dyniowo - owsiane z orzechami i żurawiną
Rogale Marcińskie
Wieniec orzechowy
Sałatka Waldorf


Bea Moja Kuchnia
Zapiekanka warzywna z orzechami
Muffinki dyniowo-orzechowe z suszoną żurawiną


Casiapw Dodaj i Wymieszaj
Czarno-białe spaghetti z pesto i kurczakiem
Finezyjne gruszki o serowo-orzechowej nucie
Chrupiący tost serowo-orzechowy
Filet z kurczaka w sosie serowo-orzechowym


Dobromiła Dobrosmaki
Ciasto orzechowo-czekoladowe


Dorota 20w Karteluszki kulinarne Doroty
Zupa grzybowa z masłem orzechowym
Ciasteczka owsiane


Dorotus Moje wypieki
Ciasteczka orzechowe
Krajanka z malinami i orzeszkami pini
Ciasto migdałowe z cytryną
Crumble ze śliwkami i migdałami
Ciasteczka z orzechami i karmelem

Edysia 79 Przy stole
Babka orzechowo-czekoladowa
Kruche rogaliki orzechowe


ElaK Wegetariańskie smaki
Orzechowe kotlety


Ewelosa Mój maly świat
Kurczak na ostro
Sałatka krabowa z rucolą i orzechami podana z haloumii


Ewena Raspberries&Cream
Makaron z gorgonzola i orzechami wloskimi
Pecan brownies
Pasta z orzechów laskowych i topionego serka
Ciasteczka z orzechów włoskich
Ryż z wątróbką drobiową, orzeszkami piniowymi i koryntkami


Fatima Muslim in Paris
Sałatka ze szpinaku z orzechami
Sałatka z cykorii z dodatkiem orzechow


Gosia i Marlena z Emigrantki w kuchni
Quiche ze szpinakiem,wedzonym boczkiem i orzechami
Indyk z warzywami i orzechami nerkowca
Gruszki z orzechami i serem plesniowym


Jabberwocky 21st century schizoid kitchen
Sernik Orzechowy


Jo. Łasuch w kuchni
Karmelowe orzeszki z gruszką


Jstnk Cakemania
Ciasteczka z fistaszkami i czekoladą


Kama Coś słodkiego, poproszę...
Orzechowe muffiny


Karolcia For the body and soul
Sałatka z gruszką i pekanami


Karolka Przysmaki Karolki
Rogale marcinskie
Ciastka francuskie z orzechami
Tagliatelle z orzechami i szynka parmenska


Kasiac Pokrojone doprawione
Maslo orzechowe
Orzechowiec

Kass Smaki i aromaty
Strudel orzechowy
Rogale marcinskie


Kawusia Kawusia35
Chrupki migdałowo sezamowe


Komarka Every cake you bake
Rogale marcińskie pieczone z pomoca Dziuuni :)
Tort orzechowo-migdałowy


Krokodyll8 Pomarańcza i Imbir
Tort orzechowo-czekoladowy
Ciasteczka orzechowo-czekoladowe
Orzechowe księżyce
Dip z orzechów i sera
Ciasto bananowo-orzechowe
Pikantny pasztet z orzechów, grzybów i serów z sosem z czerwonego wina


Kuchareczka58 O pysznym jedzeniu
Rogale "prawie" marcińskie
Brownies z orzechami
Pierś indyka z nadzieniem śliwkowo-pistacjowym

Leszczynka Zleszczona kuchnia
Orzechowe muffiny
Kawowa sałatka z kurczaka z orzechami


Lisiczka_bez_kitki Coochnia
Sałatka z kurczakiem, grapefruitem i pistacjami


Liska z White Plate
Muszle z orzechowym pesto
Tort orzechowy z czekoladą


Lolino Na kruchym spodzie
Tarta babuni


Majana Majanowe pieczenie
Dwukolorowe ciasto bananowe z orzechami
Ciasto cynamonowe z orzechami


Makneta Obiaaaaaaaad!
Ciasto orzechowo-kokosowe
Makaron z orzechami włoskimi

Malgosia Pieprz czy Wanilia
Baklawa
Orzechowe łapy
Khitcherie
Tarta orzechowa z ricottą i figami


Malta_79 Strega gotuje
Rogale Marcinskie


Manajka i Jo.na Okruszki
Manajka
Placuszki dyniowo-orzechowe
Penne z orzechami włoskimi
Lukrowane migdały
Pralinki orzechowe
Tartę snickers
Pesto orzechowe
Jo.na
Orzechowe muffiny
Orzechowiec


Menra Absynt
Orzechowa sonata


Monia Gastromonia
Losos na porach z orzeszkami


Mysza_klapsiara Kolor i Smak
Sałatka gruzińska z buraków
Łosoś z orzechami


Nika Kuchnia Niki
Orzechowe Pralinki
Kurczak marynowany w pesto


Ola Cruz 2 smaki
Ciasto orzechowe z nutellą i czekoladą


Olalala77 Pieczenie na słodkie brzmienie
Rogale marcińskie
Sernik orzechowy


Olasz Przy dużym stole
Babka orzechowo-jabłkowa


Olga Smak imprezy
Prosty chlebek orzechowy
Makaron z orzechami
KusKus z orzechami i colą
Domowe batoniki orzechowo-czekoladowe


Patka Chatka Patki
Tarta cytrynowo- migdałowa


Patrycja Trufla
Strudel z karmelizowanymi orzechami i jablkami w ciescie filo

Pela910 Zapiski kuchenne
Trójkolorowa galaretka
Pasta kanapkowa
Pieczarki duszone


Pinos Piniowe orzeszki
Parfait z figami i orzechami pekan


Poswix Same dobre rzeczy
Orzechowe ciasteczka


Ptasia Coś niecoś
Cynamonki z orzechami i rodzynkami
Krem orzechowy w dwóch odsłonach


Shinju Kuchenne wędrówki Shinju
Muffinki karmelowe z orzechami


Szkrabeka Nice and Smooth
Wieniec orzechowy


Tatter Palce lizać!
Chleb z pekanami, daktylami i suszonymi sliwkami
Dzem kasztanowy
Migdalowe platki


Tereska Framboise
Sałatka śledziowa z orzechami
Orzeszki
Górzysta szarlotka


Tilianara Kuchnia Szczescia
Sałatka z cykorii, gruszek i orzechów włoskich
Kasztanowe babeczki
Murzynek
Kurczak z orzechami nerkowca
Kaczka w orzechowo-owocowym sosie
Shrikhand z mango
"Palmierki" orzechowe
Sos kasztanowo-żurawinowy i pesto orzechowe
Orzechowo-kawowe trufle i Torcik Pishingera


Veni Odkrycia kulinarne
Paluszki Kenzy


Wedelka Kuchenne wzloty i upadki
Kotlety z kurczaka w orzechowej panierce
Sałatka kalafiorowa z orzechami


Zawszepolka Around the kitchen table
Tarta orzechowa
Chleb z orzechami wloskimi
Czekoladowa panna cotta z siekanymi orzechami


Zemifroczka Historie kuchenne
Risotto z pleśniowym lazurem, gruszką i orzechami włoskimi
Bataty z grzybami mun, szpinakiem, orzechami włoskimi i nerkowcami
Gruszki zapiekane pod musem czekoladowym z orzechami włoskimi


i ja Ela
Risotto pistacjowe
Pane foccacia z orzechami i czerwonym winem
Rogale marcińskie
Ciasto bananowo-czekoladowe z orzechami laskowymi
Tofu i nerkowce na chinska nute



Sunday, November 16, 2008

Ciasto z bananami, orzechami laskowymi i czekolada



Planowalam zakonczyc ten tydzien eleganckim deserem, ale niestety bedzie musial poczekac. Zupelnie nieplanowany wyjazd zniwelowal moje plany. Postanowilam wiec przygotowac cos co umili i podroz i sniadania na wsi. W pamieci mialam cudowne ciasto bananowe, ktore widzialam na blogu For the body and soul, kupilam nawet banany duzo wczesniej, by odpowiednio dojrzaly. Problem byl tylko z przepisem: w tym podanym przez Karolcie (za La Tartine Gourmande) byly maki, ktorych akurat nie posiadam. Chcialam uniknac ich zakupu, poniewaz juz niedlugo znow zostawie moja kuchnie na ponad miesiac i niestety mam niechcianych lokatorow, ktorzy zeruja na moich zapasach wchodzac (zupelnie nie wiem jak) nawet do zamknietych sloikow. Zaczelam wiec szukac czegos podobnego ale ze skladnikami, ktore moglam znalezc w mojej ‘spizarni’. Z pomoca przyszla mi nieobliczalna Pani Tatter (dziekuje! :*), ktora wysluchala bardzo cierpliwe moich zazalen i raz dwa znalazla przepis dosyc podobny, ktory moglam dostosowac do wybranych przeze mnie skladnikow. To sie nazywa blogowe inspiracje! :)

Dodam tylko, ze ciasto jest naprawde pyszne. Wilgotne, bardzo dlugo zachowuje swiezosc, (my jemy je juz 4 dzien, i wciaz jest takie same). Jesli lubicie slodsze wypieki nalezy zwiekszyc troche ilosc cukru, bo ta wersja jest bardzo malo slodka. Plusem jest, ze tym sposobem absoltnie nic nie przykrywa smaku ani czekolady, ani orzechow, ani bananow. Dla mnie (i nie tylko) ideal.



Ciasto z bananami, orzechami laskowymi i czekolada

- 115g miekkiego masla
- 100g cukru caster
- 3 jakja lekko rozbite
- 225g maki
- 225g dojrzalych bananow, po obraniu
- 7 lyzek smietany
- 1 czubata lyzeczka proszku do pieczenia
- 130g czekolady posiekanej lub kropelek czekoladowych (ja uzylam bardzo gorzkich, ponad 85% kakao)
- 130g orzechow laskowych , (polowa drobno posiekana, reszta cala)

Maslo utrzec z cukrem na puszysta mase, stopniowo dodac jajka ciagle miksujac. Widelcem rozgniesc banany na ciapke i dodac do masy maslanej, nastepnie dodac smietane. Make przesiac z proszkiem do pieczenie i dodac malymi porcjami. Na koniec dodac orzechy i czekolade. Przelac do 1 litrowej foremki keksowej wyloznej papierem lub wysmarowanej maslem i wysypanej maka. Piec przez ok. godzine w temperaturze 170 stopni (najlepiej sprawdzic patyczkiem czy ciasto jest gotowe).


Bazowalam sie na przepisie z pewnej ksiazki Pani Tatter, podam tytul jak sie dopytam ;)

----------------------

P.S. Chcialam wszystkim bardzo serdecznie podziekowac za tak liczne wziecie udzialu w Orzechowym Tygodniu. Nie mialam czasu przejrzec wszystkiego, ale to co widzialam utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze warto i organizowac i (oczywiscie w miare mozliwosci) brac udzial w takich przedsiewzieciach. Postaram sie by podsumowanie pojawilo sie jak najszybciej (mam takze pomysl na forme, ale o tym napisze Wam w specjalnym mailu). Przy okazji przypominam, by wszystkie osoby ktore chca znalezc sie w podsumowniu wyslaly linki do orzechowych postow na mybestfood@gmail.com.

Saturday, November 15, 2008

Tofu i nerkowce



Uwielbiam chinskie jedzenie i chinskie restauracje, ale przyznam, ze po fali coraz to nowych zatrzyman transportow chinskiej zywnosci stracilam zaufanie nawet do naszej ulubionej Fortuny (pisalam o niej przy okazji pierozkow ;) ). Staram sie wiec odtworzyc nasze zwyczajowe menu i nie idzie mi wcale tak zle :) Dla jedzacych mieso, bardzo polecam to danie z kurczakiem zamiast tofu. Mozna takze urozmaicic je imbirem i ostra paryczka oraz dodaniem innych warzyw. Ja podaje wersje 'podstawowa', bo przewaza w niej smak nerkowcow. Czyli tak jak lubie najbardziej :)


Tofu i nerkowce po chinsku (na 2 osoby)

- 160g tofu
- 3 lyzki sosu sojowego na marynate
- 2 zabki czosnku
- lyzka maki ryzowej lub zwyklej
- 2 garsci orzechow nerkowca
- 1 cebula
- 1 marchewka
- ½ szklanki bulionu warzywnego
- lyzka maizeny
- kilka kropel oleju sezamowego
- lyzka sosu ostrygowego
- 2 lyzki sosu sojowego


Tofu pokroic w kostke, zamieszac z 3 lyzkami sosu sojowego i roztartym zabkiem czosnku i zostawic pod przykryciem w lodowce przynajmniej na jedna godzine. Przed przystapieniem do przygotowania potrawy, osuszyc tofu na reczniku papierowym i obtoczyc w mace.
Rozgrzac 2 lyzki oleju w woku, dodac nerkowce i podsmazyc, az sie zarumienia i przelozyc na talerz. Nastepnie podsmazyc obtoczone w mace tofu. Gdy sie zrumieni przelozyc na talerz. Dodac lyzke oleju, rozgrzac i podsmazyc cebule, zabek czosnku i marchewke pokrojone w paski,gdy sa gotowe przelozyc na talerz. Wlac do woka bulion wymieszany z maizena i poczekac chwile, az sie zagotuje i stanie sie gesty i przejrzysty. Wtedy dodac orzechy, tofu i warzywa, zamieszc, by obtoczyly sie w sosie i doprawic wg wlasnego smaku olejem sezamowym, sosem sojowym i ostrygowym. Podawac z ryzem lub chinskim makaronem.

Thursday, November 13, 2008

Risotto z pistacjami



Do pistacji mam szczegolna slabosc. Tylko nierozsadna osoba moglaby postawic przede mna miseczke pelna tych zielonych delicji. Ja najzwyczajniej wpadam w trans i ‘budze sie’ dopiero gdy napotykam dno lub skorupki, ktorych nie moge otworzyc ;) Chyba tylko czeresnie potrafia mnie jeszcze tak zaczarowac...

Co najbardziej lubie z pistacjami?? Zdecydowanie lody. Jesli ktos pyta sie mnie jak moim zdaniem poznac czy lodziarnia jest dobra, odpowiedz jest od zawsze ta sama :Sprobuj lody pistacjowe. Bo jak od dziecka zauwazylam (z pomoca brata, ktory jest takim samym fanem pistacjowych lodow jak jak ;) jesli ten smak jest swietny to reszte mozna brac w ciemno... Piszac o lodach pewnie powinnam sama zaproponowac jakis fajny przepis, ale mam calkiem niedaleko dwie cudowne lodziarnie, wrecz idealne i poki co zaprzestalam produkcje domowa ;)

Za to przygotowalam Risotto z pistacjami. Robilam je troche z niedowierzaniem, bo myslalam, ze dlugie gotowanie pistacji spowoduje, ze zupelnie straca smak, ale tak sie nie stalo. Cale danie idealnie sie komponuje, wazne jest tylko by ser nie byl zbyt lezakowany, by nie przykrykl subtelnego smaku pistacji (dlatego osobiscie polecam mlodszy Grana Padano). Inspirowalam sie przepisem, ktory kiedys widzialam w telewizji, podczas gdy mowa byla o pistacjach z Bronte, najlepszych we Italii.



Risotto con pistacchi – Risotto z pistacjami

- 100g wyluskanych pistacji
- ok. 20g masla
- 2 lyzki oleju
- 1 niewielka cebula lub 2 szalotki
- 180-200g ryzu Carnaroli lub Vialone Nano
- ½ szklanki bialego wytrawnego wina
- 1l bulionu warzywnego

mantecatura
- ok. 20g masla
- ok. 30g startego sera Grana Padano lub Parmezanu

Pistacje gotowac przez 10 minut, ostudzic i obrac. Czesc pistacji (okolo jednej trzeciej) rozbic w mozdzierzu na miazge. Jesli bulion jest z lodowki, postawic na ogien, w momencie dodawania do ryzu powinien byc goracy.

Szalotki lub cebule posiekac, przelozyc do garnka z maslem i oliwa i postawic na ogien. Po kilku minutach dodac mazge pistacjowa i cale pistacje (zostawiajac kilka do dekoracji). Gdy cebula sie zeszkli dodac ryz, mieszac az wsiaknie caly tluszcz i powoli zacznie sie przyklejac do garnka, wtedy dodac wino. Gdy wino zostanie wsiakniete mozna zaczac dodawac malymi porcjami goracy bulion. Ryz jest gotowy, gdy jest miekki ale jednoczenie al dente. Zdjac garnek z ognia. Po chwili dodac ser i maslo i bardzo energicznie wymieszac, przykryc i zostawic jeszcze na kilka minut. Przed podaniem posypac platkami z pozostowianymi do dekoracji pistacji.

Tuesday, November 11, 2008

Rogale Marcinskie



W zeszlym roku Tatter namowila mnie na wypiek Rogali Marciskich. Przyznam, ze bronilam sie rekami i nogami, mialam mnostwo naprawde dobrych wymowek. Najwazniejsza byl oczywscie brak bialego maku. Gdy dostalam paczke od Tatter nastapil problem marcepanu, ktorego nie moglam nigdzie znalezc. Wtedy ktos podsunal na forum Cincin przepis niezastapionej Bajaderki na paste migdalowa (przepyszna!!!). Wtedy musialam sie przyznac, ze po prostu nie umiem zwijac rogali;).

Nie mialam jednak wyjscia, zrobilam wszystko tak jak w przepisie Jotki i Bajaderki. Najpierw pokochalam nadzienie, ktore namietnie podjadalam przez caly wieczor. Oczywiscie kompletnie zalamalam sie przy zwijaniu, to dla mnie zdecydowanie za trudne;) Ale stalo sie cos magicznego: do piekarnika wstawilam naprawde brzydkie ‘niewiadomoco’, a po 20 minutach w ciagu ktorych dom przeszedl cudownym aromatem, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki wyciagnelam przecudne rogale. Nie mozna im zupelnie nic zarzucic. Nadzienie jest wyjatkowe, ale mysle ze w tym przepisie ja szczegolnie lubie to ciasto. Tak mi posmakowalo, ze w zeszlym roku na swieta przygotowalam z niego (pomijajac wanilie) kulebiak. Przepis wyglada na dlugi i skomplikowany ale zapewniam, ze robi sie je jakby przy okazji. Polecam bardzo!
Przepis cytuje za Jotka i Bajaderka i znajdziecie go tutaj, nanioslam jedynie moje naprawde minimalne zmiany, bo w takim stanie mam zamiar powtarzac co roku wypiek tych wspanialosci.

Rogale Marcinskie

Ciasto:

- 1 szklanka cieplego mleka
- 1 lyzeczka drozdzy instant
- 1 jajko
- ½ lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 3 ½ szklanki maki
- 3 lyzki cukru
- szczypta soli
- 225g miekkiego masla (z tego 2 lyzki uzyjemy do ciasta)

Suche drozdze wsypac do mleka, zostawic na kilka minut aby sie rozpuscily i dobrze wymieszac. Dodac jajko i wanilie i lekko wszystko pomieszac. Make, cukier i sol wymieszac razem w duzej misce, dodac lekko miekkie maslo (2 lyzki) i rozetrzec palcami razem z maka. Dodac rozczyn mieszajac lyzka lub reka, przelozyc ciasto na stolnice i lekko i krotko wyrobic, tylko do momentu kiedy ciasto stanie sie gladkie. Nie wyrabiac za dlugo - to ciasto powinno zostac lekko lepiace i chlodne. Uformowac je w prostokat, ulozyc na obroszonej maka blasze, przykryc folia i schlodzic w lodowce okolo 1 godziny. Schlodzone ciasto przelozyc na stolnice i rozwalkowac na prostokat o wymiarach 30x15cm, tak aby krotsze strony stanowily gore i dol. Maslo rozsmarowac rownomiernie na ciescie (zostawic 1/2cm margines dookola). Zlozyc 1/3 ciasta od gory, nastepnie zlozyc dolna czesc tak aby przykryla to zlozenia (tak jak skladamy kartke papieru). Dobrze skleic brzegi i delikatnie wywalkowac w prostokat 25x17cm uzywajc jak najmnieszej ilosci maki do podsypywania. Zlozyc tak jak poprzednio i schlodzic na blasze przez 45 minut. Powtorzyc proces 3 razy, chlodzac ciasto miedzy walkowaniami przez 30 minut. Po zakonczeniu procesu ciasto dobrze zawinac i wlozyc do lodowki na conajmniej 5 godzin, a najlepiej na cala noc. Wyjac z lodowki na okolo 20 minut przed planowanym robieniem.
Wywalkowac na prostokat o wymiarach mniej wiecej 65x34cm i przeciac wzdluz dlugiego boku na 2 czesci. Kazdy powstaly w ten sposob pasek pokroic na 12 trojkatow.

Nadzienie:

- 300g bialego maku
- 100g pasty migdalowej (marcepanu)
- ¾ szklanki cukru pudru
- 100g orzechow wloskich
- 100g zblanszowanych migdalow
- 1 lyzka kandyzowanej skorki pomaranczowej (mozna dac wiecej, do 2 lyzek)
- 2-3 lyzki gestej smietany (u mnie nie byla potrzebna)
- 6 pokruszonych ciasteczek amaretti

Mak i orzechy sparzyc goraca woda, po 15 minutach odcedzic i dobrze odsaczyc. Zmielic dwukrotnie w maszynce razem z migdalami. Paste migdalowa (marcepan) rozetrzec mikserem z cukrem pudrem, dodac zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe i posiekana skorke pomaranczowa. Dobrze wymieszac, dodac smietane - ale tylko tyle by uzyskac dosc zwarta ale plastyczna mase. Masa nie moze byc zbyt plynna, ani za twarda i wlasnie swietnie reguluje sie jej konsystencje dodajac smietane stopniowo. NIekoniecznie trzeba zuzyc cala ilosc smietany podaje w skladnikach.

Do posmarowania:

- 1 jajko rozbeltane z 2 lyzkami mleka

Lukier:

- 1 szklanka cukru pudru
- 2-3 lyzki likieru Cointreau
+ do posypania : posiekane migdaly (lub te w platkach) podprazone na patelni

Skladanie rogali:

Rozsmarowac nadzienie zostawiajac maly margines na wszystkich bokach trojkata - zwijac w rogaliki zaczynajac od podstawy. Ulozyc na wylozonej pergaminem blasze, przykryc i zostawic do wyrosniecia az podwoja objetosc, okolo 1,5 godziny.
Rozgrzac piekarnik do 180ºC, wyrosniete rogale posmarowac jajkiem rozbeltanym z mlekiem i piec okolo 20 minut az sie ladnie zezloca. Wyjac na druciana siateczke i jeszcze cieple polac lukrem. Mozna posypac posiekanymi migdalami.