Showing posts with label makaron. Show all posts
Showing posts with label makaron. Show all posts

Friday, November 6, 2009

Lasagne serowe z dynia



Czas leci nieublaganie. Szczerze przyznam, ze bylam przekonana, ze w koncu bede mogla odpoczac, zadbac o siebie i przy okazji o blog, ale niestety mi nie wychodzi. Trudno. Festiwal Dyni przemknal mi przed nosem doslownie. Jestescie pewni, ze jest juz listopad ??? Moim zdaniem to jakis spisek przeciwko mnie :)

Ale tego dania nie moge Wam nie pokazac. Jest to jeden z najwiekszych hitow w moim domu. Przepis w ciagu dwoch ostatni lat ewaluowal. I wcale nie polegalo to na dodawaniu nowych skladnikow, tylko na odejmowaniu. Bo choc lubie przepisy wieloskladnikowe (na przyklad wszystkie rodzaje curry) to ostatnio jestem w ciaglym poszukiwaniu prostych smakow. Wazny w tym wypadku jest smak samej dyni i tu kluczowa role odgrywa Marina di Chioggia, prawdziwa krolowa dyn. Jedyna jej wada (ale tylko jesli chodzi o lasagne;) jest to, ze podczas pieczenia czy gotowania staje sie bardzo, bardzo miekka. I o ile dodaje to kremowej konsytencji dyniowemu risotto, nadzieniu do ravioli czy zupie to lasagne wychodza niskie i malo atrakcyjne. Wiec jesli zalezy Wam na wygladzie i przezyjecie ten uszczerbek na smaku to polecam dynie Butternut. Jest rowniez bardzo smaczna, a podczas pieczenia swietnie zachowuje ksztalt. Dopiero w tym roku mialam okazje jej sprobowac i juz na stale weszla do listy zakupow (bo sie uzaleznilismy jeszcze od jednego dania, ale o tym kiedy indziej;).



Ach, jeszcze jedno: czemu dynia pieczona? Po pierwsze obieranie dyni jest czynnoscia nudna, trudna i calkiem niebezpieczna. Kiedy kawalki dyni lataja mi przed oczami zawsze zastanawiam sie czy ty razem to moj palec;) Po drugie podczas pieczenia dynia sie karmelizuje co dodatkowo pozwala wydostac z niej jak najwiecej smaku. Dlatego zawsze po dokladnym umyciu kroje dynie na pol, czyszcze jej srodek, ewentualnie kroje na mniejsze kawalki co skraca czas piecznia, skrapiam oliwa, posypuje fleur de sel i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na ok.40 minut. Przyznam, ze przygotowuje w ten sposob duza ilosc dyni, bo wiekszosc znika podczas rytualu podjadania (a jak zaprosicie kolezanki na robienie bez, pewne jest, ze cala czynnosc trzeba bedzie powtorzyc ;) Pestek nie wyrzucajcie. Wystarczy obgotowac je w osolonej wodzie przez kilka minut (by je oczyscic), a nastepnie wysuszyc w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez ok. 10 minut. To smaczna i zdrowa przekaska :)



Lasagne serowe z pieczona dynia

- ok. 600g upieczonej dyni
- 400g ricotty
- 200ml smietanki
- ok. 70g startego parmezanu
- 3 lyzki posiekanej szalwii
- makaron do lasagne suchy (ja uzywam jajeczny)
- sol i pieprz do smaku

na wierzch:
- 50ml smietanki
- ok. 20g tartego parmezanu
- listki szalwii

-maslo do wysmarowania formy


Ricotte wymieszac ze smietanka, szalwia i polowa parmezanu, doprawic sola i pieprzem i delikatnie wmieszac upieczona dynie w kawalkach (tak, by nie rozwalila sie zupelnie, wtedy lasagne bedzie wyzsza i atrakcyjniejsza).
Forme (ja uzylam 26x20cm) wysmarowac maslem. Wylozyc na spod taka ilosc farszu zeby pokryla caly spod, obsypac mala garstka parmezanu. Na to ulozyc platy makaronu. Nastepnie ponownie warstwe farszu, posypac znow parmezanem i znow makaron. Kontynuowac, az skonczy sie farsz, konczac makaronem. Na wierzch wylac 50ml smietanki, posypac parmezanem i ulozyc kilka listkow szalwii. Piec w temp. 160 stopni przez ok. 35 minut.
Jesli macie obawy, ze makaron sie nie ugotuje (co mi osobiscie nigdy sie nie zdarza, ale rozumiem te obawy) mozna takze przygotowac danie wczesniej, przykryc i wstawic do lodowki nawet na noc(co jest takze swietnym rozwiazaniem na przyjecia;). Choc zwykle, pieke lasagne wczesniej, bo odgrzewane i 'sciete' sa po prostu lepsze, to ta wersja zupelnie tego nie potrzebuje. Mozna upiec bezposrednio przed podaniem.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Prima di tutto vi volevo ringraziare con tutto il mio cuore per le belle parole che ricevo da voi in continuazione. Da sempre volevo scrivere in italiano ma mi mancava il coraggio. Ringraziero' sempre Alex per tutti gli incoraggiamenti ma anche per la pubblicita' che mi ha fatto:). Davvero Alex, grazie mille :*
Spero che presto trovero' il tempo per rispondere a tutti i commenti e anche passare da tutti voi per conoscervi meglio :)

Oggi presento la ricetta per uno dei miei piatti preferiti in assoluto. In due anni la ricetta si e' evoluta tantissimo. Pero' invece di aggiungere degli ingredienti, ne ho tolti. Perche' anche se adoro i sapori complessi (per esempio tutti i tipi di curry), adoro anche la semplicita' e la genuinita' degli ingredienti. L'unico mio dubbio e' sulla qualita' della zucca. Io adoro la Marina di Chioggia perche' ha un sapore unico. Per me e' la vera regina delle zucche. Il suo svantaggio e' pero il fatto che mentre si cuoce diventa molto morbida. E' per questo che e' ideale nel risotto, per il ripieno dei tortelli mantovani come pure per le torte. E' ottima anche per queste lasagne, anzi, di solito la preparo proprio cosi'; pero' e' anche vero che il piatto acquista tantissimo sapore ma perde nella presentazione. Allora se ci tenete anche alla belleza vi consiglio un'altra ottima specie di zucca: butternut. Ha un leggero sapore di nocciola (da cui il nome) e, una volta cotta al forno, mantiene una ottima consistenza perche' non si sfalda. Scegliete voi :)

Ancora una cosa: perche' la cottura della zucca al forno? Primo perche' odio spellare la zucca cruda, e' una operazione non solo noiosa ma anche alquanto pericolosa (ho sempre paura di perdere almeno un dito ;) Secondo, perche' cotta in quel modo e' semplicemente piu' gustosa. Il sapore e' piu' intenso e grazie al fatto che si caramellizza un po', anche piu' dolce. Sinceramnte ne preparo sempre un po' di piu' perche' la meta' va via spelluzzicando, e' semplicemente troppo buona :) Taglio la zucca a meta', pulisco l'interno, la taglio a pezzi piu' piccoli, gli spruzzo sopra un po' d'olio d'oliva, cospargo di fior di sale e inforno a 200 gradi per circa 40 minuti. Non buttate via i semi! Basta sbollentarli in acqua salate per qualche minuto (giusto per pulirli bene) e poi asciuguarli al forno a 180 gradi circa 10 minuti. sono un ottimo e sano spuntino.

Lasagne con zucca al forno

- circa 600g di zucca cotta al forno
- 400g di ricotta
- 200ml di panna fresca
- circa 70g di parmigiano grattugiato
- 3 cucchiai di salvia sminuzzata
- pasta all'uovo per le lasagne
- sale e pepe quanto basta

per lo strato superiore:
- 50ml di panna fresca
- circa 20g di parmigiano grattugiato
- foglioline di salvia

- burro per la teglia

Mescolare la ricotta, la panna, meta' del parmigiano, sale e pepe. Alla fine aggiungere la zucca e mescolare tutto delicatamente per non disfarla completamente (grazie ai pezzi di zucca le lasagne saranno piu alte e attraenti :) )
Imburrare la teglia (io sulla foto ho usato una teglia 20x26cm). Sul fondo mettere la quantita' giusta di farcitura per coprirlo completamente, spolverare di parmigiano e coprire con la pasta. Ripetere questa operazione finche' non finisce la farcitura. Sull'ultimo strato della pasta versare la panna, cospargere con il parmigiano e decorare con le foglioline di salvia. Infornare a 160 gradi per circa 35 minuti.

Se avete paura che la pasta non cuocia (anche se a me non e' mai successo) si puo' prepare tutto il giorno precedente, coprire e mettere in frigo (tra l'altro e' una preparaziona ottima per le feste :) ). Anche se di solito inforno le lasagne molto prima di servirle per farle ritirare, queste con la zucca, che per la presenza di ricotta sono piu compatte, le inforno direttamente prima di servirle.

Thursday, April 30, 2009

Spaghetti z sosem pomidorowym



Sos pomidorowy we Wloszech to rzecz swieta. Przyznam, ze choc uwielbiam robie go bardzo rzadko. Po pierwsze dlatego, ze z niewiadomojakiego powodu gdy chcemy czegos prostego machinalnie wrecz przygotowuje sos alla carretiera, czyli pikantny sos pomidorowy z natka. Po drugie to chyba rodzaj mojego buntu przeciwko wszedobylstwu tego dania. Ja rozumiem, ze to bardzo zdrowy i prosty posilek, ale mysl o jedzeniu go codziennie czy nawet czesciej przyprawia mnie o ciarki... ;)



Za to od czasu do czasu talerz spaghetti al pomodoro to prawdziwa delicja. Esencja mojej 'wloskiej przygody', a chyba przede wszystkim danie, ktore najlepiej obrazuje historie mojego gotowania. Pamietam bowiem doskonale baaaaardzo dawne czasy (tak dawne, ze az wstyd;), gdy czujac potrzebe poznania nowych smakow, gotowam sos z torebki bardzo znanej firmy. Zaczelo sie od 'wg przepisu z opakowania', poprzez dodawanie roznych przypraw, pierwsze pomidory w puszce (paskudnej jakosci). Do tego niezmiennie rozgotowany makaron (takze paskudnej jakosci ;), a na to ser dumnie nazywajacy sie gouda, a nie majacy z nia wiele wspolnego. To chyba jedyne danie, ktore jest w stanie pokazac jak dluga droge przeszlam ja i moje kubki smakowe :)



Szybki makaron z sosem pomidorowy po naszemu ;)

- 1-2 lyzki oliwy
- 2 zabki czosnku
- 2 male papryczki peperoncino
- 1 szklanka passaty pomidorowej (gdy zabraknie po prostu lekko miksuje pomidory z puszki)
- 1 lyzka octu balsamicznego
- sol i pieprz do smaku
- swieza bazylia wg uznania, ja zazwyczaj dodaje cala garsc
- parmezan

W glebokiej patelni rozgrzac oliwe i lekko podsmazyc na niej obrany czosnek i peperoncino, ale tak by sie niezrumienily. Nastepnie dodac passate pomidorowa, ocet, sol, pieprz i polowe bazylii i gotowac na srednim ogniu przez ok.6 minut, albo na bardzo malym ogniu poki makaron nie bedzie gotowy (jesli sos zrobi sie za gesty to nalezy dodac wode z gotowania makaronu).
Makaron gotowac w osolonej wodzie o 3 minuty mniej niz podane w instrukcji na opakowaniu. Odcedzic go i dodac do sosu na patelni razem z chochelka wody z jego gotowania. Zwiekszyc ogien pod patelnia i intensywnie mieszajac gotowac makaron, az bedzie al dente. Pod koniec dodac bazylie. Serwowac natychmiast z odrobina startego parmezanu.

Wednesday, March 11, 2009

Spaghetti z pieczonymi pomidorkami i czosnkiem oraz rucola



Nie moge doczekac sie swiezych, pachnacych sloncem pomidorow. Niestety slonca jest duzo, ale jest dosyc zimno wiec wszystkie warzywa (procz bobu) sie opozniaja. Pomidory pewnie tez. Krecilam sie wokol nich ostatnio i choc rozsadek mowil mi, ze nie ma mowy, by byly smaczne ale jak to zwykle bywa nie wytrzymalam i wyladowaly w moim koszyku. Oczywiscie okazaly sie bez smaku. Myslalam, zeby zrobic z nich sos do makaronu, ale na szczescie sie opamietalam i w ostatniej chwili postanowilam je upiec tak jak juz kiedys to pokazalam tutaj. Pobyt w piekarniku z dobrymi przyprawami i oliwa zupelnie je odmienil. Do tego upieklam tez czosnek, a by dodac potrawie swiezosci dodalam kilka garsci rukoli. Parmezan za nic tu nie pasuje wiec zastapilam go twarda owcza ricotta. I choc za oknem chlod ja poczulam sie jak w pelni lata:)

A jesli niewiecie jak w inny sposob uzyc takie pomidorki polecam Wam wizyte u Anoushki :)



Spaghetti z pieczonymi pomidorkami i czosnkiem oraz rucola

- 400g spahetti
- ok. 250g pomidorkow confit
- glowka pieczonego czosnku
- 4 duze garscie rucoli

Ugotowane al dente spaghetti wymieszac na patelni z pomidorkami (dodac takze oliwe z balszki) i rozdrobnionym widelcem czosnkiem. Do tego dolozyc rucole (jesli listki sa duze to nalezy je podrzec) i dodac kilka lyzek wody z gotowania makaronu. Podsmazyc wszystko chwilke na patelni caly czas mieszajac. Smacznego!

Friday, March 6, 2009

Salatka z makaronem i krewetkami na japonska nute



Baaardzo dawno temu dzielilam mieszkanie z dwoma kolezankami z kraju kwitnacej wisni :) O ile Yasuyo byla zafascynowana wloskim jedzeniem to Kaori odzywiala sie bazujac na kuchni swojej ojczyzyny. Tak nauczylam sie od niej robic sushi (zjem, ale bez satsyfakcji niestety), zupe miso (ktora uwielbiam!) i rozne makarony. Dopiero ostatnio pomyslalam jaka bylam szczesciara majac taka nauczycielke. Od Kaori nauczylam sie takze robic salatke, o ktorej pisze dzisiaj. :)

Jesli lubicie dania proste i szybkie, lekkie i odzywcze to ta salatka jest dla Was. Od razu napisze: uwazajcie na paryczke chili, jesli jest naprawde pikantna to lepiej uzyc maly kawalek papryki. Salatke te mozna przygotowac takze z kurczakiem lub tofu. Kurczaka wystarczy podgotowac lub podsmazyc. Wazne jest, by tak jak w przypadku krewetek nie dawac zadnych przypraw, bo mieso przesiaknie pysznym sosem juz w salatce. Jednak gdy przygotowuje to danie z tofu, przed podsmazeniem ser najpierw marynuje w sosie sosjowym (lub w sosie sojowym wymieszanym z miodem), bo jednak sam sos z salatki moim zdaniem nie daje rady nadac mu odpowiedniego smaku. Polecam!:)

Salatka z makaronem i krewetkami na japonska nute

- 300g makaronu somen lub soba
- 300g krewetek
- 2 marchewki
- 5 zielonych cebulek
- 2 papryczki chili malo pikantne (i bez pestek)

sos:
- 4 lyzki octu ryzowego
- 3 lyzki sosu sojowego (ja uzywam sosu Kikkoman z zmniejszona iloscia soli)
- 2 lyzeczki miodu lub cukru
- 2 lyzeczki oleju sezamowego

Makaron ugotwac wg instrukcji na opakowaniu i odcedzic. Krewetki wrzucic na patelnie, dodac dwie lyzki wody lub jedna oliwy i podsmazyc mieszajac, az sie ugotuja. Marchewke i papryczke pokroic w slupki, a szczypior drobno posiekac. Skladniki sosu wlac do miski i trzepaczka dobrze wymieszac, nastepnie dodac makarok krewteki i warzywa. Wszytsko dobrze wymieszac i gotowe!:) Dla czterech osob.

Sunday, February 15, 2009

Pyszne ragu z bialym winem i suszonymi grzybami




Na samym poczatku prowadzenia bloga pisalam o miom ulubionym klasycznym ragu. W takiej postaci do tej pory pojawia sie regularnie w naszym menu. Czasem dodam szklanke zielonego groszku, czasem dodam kilka lyzek octu balsamicznego czy wyprobuje jakiejs nowej wariacji, ale podstawa jest zawsze ta sama. Jedyna ‘powazna’zmiana to, ze czesc miesa wolowego zastepuje wloska surowa kielbasa. Minelo troche czasu zanim nauczylam sie ja doceniac, ale teraz uzywam jej bardzo czesto.
To ragu to takze wariacja, ale tak udana, ze wole zapisac, by moc wrocic do tego przepisu w przyszlosci. W smaku jest dla mnie bardzo rustykalne i bardzo zimowe :) Ilosci skladnikow jest dobrana idealnie – wszystko ze soba swietnie wspolgra, a jednoczenie kazdy smak jest wyczuwalny, nic nie dominuje. Walentynkowo razem zrobilismy do niego domowy makaron pappardelle;)



Pappardelle z ragu z grzybami suszonymi

- 1 duza cebula
- 2 duze marchewki
- 2-3 laski selera naciowego
- 2-3 lyzki oliwy
- 400g wloskiej surowej kielbasy*
- 200ml bialego wina**
- 50g suszonych grzybow + 250 ml wrzatku
- 100ml passaty pomidorowej
- makaron jajeczny ***


Suszone grzyby zalac wrzatkiem. Warzywa poszatkowac i podsmazyc na oliwie w wysokim, stalowym garnku. Nastepnie dodac rozdorobniona kielbase lub mielone mieso z boczkiem. Podsmazyc caly czas mieszajac, az zacznie sie przyczepiac do spodu, wtedy dolac biale wino. Gotowac wszystko przez ok. 5 minut, az wyparuje caly alkohol. Wtedy dodac odsaczone i poszatkowe grzyby oraz przefiltrowana wode w ktorej sie moczyly. Tym razem dodalam rowniez odrobine passaty pomidorowej i mysle, ze juz tak bede robic, bo ragu zrobilo sie dzieki niej bardziej „gladkie”. Zostawic na malym ogniu przez ok. godzine. Ugotowac ulubiony makaron (ale najlepiej pasuja pappardelle bo pieknie ‘zbieraja’ taki ciezki sos). Jesli sos bedzie za gesty nalezy dodac troche goracej wody z gotujacego sie makaronu. Z tej ilosci skladnikow powstaje sos na 4 duze porcje.

* Jesli nie macie dostepu do wloskiej surowej kielbasy polecam zastapic zmielonymi razem 200g wolowiny i 200g surowego boczku.
**Zazwyczaj do ragu uzywam czerwonego wina, lecz w tym przypadku lepsze jest biale wytrawne, dlatego ze lepiej odtlusci sos. Ale juz do posilku polecam czerwone, ktore swietnie podkresli smak ragu.
*** Domowy makaron przygotowuje zawsze z proporcji 100g maki i 1 jajko i szczypta soli na jedna porcje.

Saturday, February 7, 2009

Makaron z baklazanem, suszonymi pomidorami i rukola



W koncu udalo mi sie kupic baklazany ‘perelki’ (melanzane perline) o ktorych tak wiele slyszalam. Szczerze mowiac wyobrazalam je sobie inaczej, bo po nazwie perelki myslalam, ze beda to malutkie kuleczki.:) A tak naprawde sa cienkie i dlugie, maja piekny intensywny fioletowy kolor. Pewnie z powodu ich malego rozmiaru, maja bardziej zdecydowany smak, a co podoba mi sie najbardziej, nie chlona tak oliwy. Po prostu sie zakochalam :)

Przepis na tem makaron pochodzi z ksiazki Jamiego Olivera ‘Jamie’s Italy’. To moj ukochany przepis ma makaron z krewetkami, pobawilam sie jedynie ilosca skladnikow. Gdy mam wegetarianskich gosci, przygotowuje go wlasnie z baklazanem, a odkad uzylam tych malych ‘perelek’ wiem, ze nadaja sie swietnie, bo zostaja jedrne, a i smak lepiej wspolgra z reszta skladnikow. Czy w wersji wege czy z krewetkami namawiam do sprobowania, naprawde warto.




Makaron z baklazanem, suszonymi pomidorami i rucola


- 1 sredniej wiekosci baklazan lub 350g baklazanow ‘perelek’
- peperoncino swieze lub suszone wg smaku
- 3 zabki czosnku
- sok i starta skorka z jednej cytryny
- 5 suszonych pomidorow, najlepiej zmiksowanych
- pol szkalnki bialego wina lub wermutu (mozna pominac i dodac taka ilosc wody z gotujacego sie makaronu)
- 2 garsci rucoli
- 200g spaghetti lub innego wybranego makaronu
- oliwa z oliwek


Nastawic makaron, a w czasie jego gotowania baklazan umyc i pokroic w mala kostke (‘perelki’ pokroic na plasterki wysokie na ok 1,5 cm). Czosnek i peperoncino poszatkowac i podsmazyc na oliwie, gdy czosnek zacznie sie zlocic dodac baklazana i podsmazyc. Dodac wode z gotowania makaronu lub wino i dusic, az warzywo zmieknie. Nastepnie wycisnac sok z cytryny, dodac skorke i zmiksoane na pesto suszone pomidory. Gdy skladniki sosu sie polacza dodac ugotowany makaron i rucole, zwiekszyc ogien i wszystko energicznie mieszac. Serwowac posypane rukola.

Friday, October 31, 2008

Tortelli di zucca (albo ravioli ;) )



Festiwal Dyni zapoczatkowany w zeszlym roku przez Benie, a o ktory w tym roku zadbala Bea z blogu Moja Kuchnia dobiega juz konca. Powiem szczerze, ze mialam zamiar przygotowac o wiele wiecej potraw i wpisow, lecz moja druga polowka przeprowadzila prawdziwy dyniowy bunt. Biedak raczony jest dyniowymi potrawami juz od poczatku wrzesnia, nawet troche go rozumiem ;) Wlasnie dlatego zamiast planowanego Curry z dynia i ciecierzyca, przygotowalam danie, wprawdzie dyniowe, ale ktoremu nikt kogo znam nie bylby w stanie powiedziec nie. Sa to slynne Tortelli di Zucca z Mantui.
Tradycyjnie jedzone tam podczas kolacji wigilijnej weszly w kanon codziennej kuchni. I jesli tylko bedziecie w Mantui (lub w okolicach, bo slawa tych pierozkow rozeszla sie takze na okoliczne prowincje i kazda z nich posiada wlasna wariacje przepisu) koniecznie zatrzymajcie sie gdzies by ich skosztowac. W Mantui polecam Ai Garibaldini (niestety strona jest w przebudowie) a poza Mantua naprawde swietne tortelli do zucca znajdziecie w restauracji polozonej dosyc blisko Jeziora Garda Antica Locanda Mincio , o ktorej juz kiedys wspominalam tutaj. Oczywscie mozna sprobowac w domu. Przyznam, ze jest to troche meczace, ale z maszynka do makaronu i pomocnikiem da sie przezyc...



Skladniki sa bardzo proste, jednak moze byc w Polsce problem z kupieniem Mostardy z Cremony badz tej z Mantovy. Choc brzmi podobnie do musztardy zupenie jej nie przypomina. Jest to pewnego rodzaju chutney w sklad ktorego wchodza owoce kandyzowane, cukier i esencja z gorczycy. Ma bardzo mocny piknatny smak, ktory ku mojemu kazdorazowemu ogromnemu zdziwieniu przypomina troche... chrzan ;). Mysle, ze spokojnie mozna pominac, moze dajac do nadzienia Parmezan dluzej lezakowany, lub nawet odrobine silnego w smaku Pecorino. Chodzi o to, by choc troche przelamac slodycz dyni i ciasteczek amaretti. Najwazniejsze jest by nadzienie mialo dosyc zwiezla konsystencje, bo niektore dynie moga byc duzo bardziej wodniste, oczywscie regulujac wtedy ilosci reszty skladnikow. Jesli chodzi o ksztalt, to jest to chyba jedyne danie we Wloszech, ktore chociaz mozna spotkac w roznych formach: np. kwadratowej (czyli teoretycznie ravioli) czy tez okraglej (agnolotti) prawie zawsze funkcjonuja pod nazwa Tortelli :)



Tortelli di Zucca czyli Tortelli z dynia

Ciasto na pierozki (tzw. sfoglia):
- 4 jajka
- 400g maki
- duza szczypta soli

Wyrobic gladkie ciasto, przykryc miska i zostawic by odpoczelo na ok. 15 minut. |Po tym czasie rozwalkowac.

Nadzienie:
- 1 kg dyni (dobrze gdyby to byla Marina di Chioggia, ale smialo mozna robic z innej)
- ok. 100g ciasteczek amaretti rozdrobnionych
- ok. 60g mostardy cremonskiej
- ok. 100g parmezanu
- galka muszkatolowa
- sol i pieprz

Do serwowania:
- maslo
- listki szalwii
- parmezan

Dynie ugotowac na parze lub upiec w piekarniku, rozgniesc widelcem lub zmiksowac. Dodac reszte skladnikow regulujac ilosc wg wlasnego smaku. By uniknac dodania za duzo ciastek amaretti dosladzajac tym samym nadzienie, gdy dynia byla zbyt wodnita mozna dosypac bulki tartej. Zostawic w lodowce przynajmniej na 3 godziny. Mozna takze przygotowac nadzienie dzien wczesniej.
Uformowac z nadzienia kulki o srednicy 2 cm. Ukladac na paskach ciasta, wkolo pedzelkiem mozna lekko zmoczyc by platy ciasta latwiej sie skleily, przykryc drugim platem, przycisnac dobrze ciasto dookola nadzienia, by nie zostaly babelki powietrza, wyciac wybrany ksztalt. Gotowac w osolonej wodzie. W rondelku na bardzo malym ogniu rozpusic maslo razem z listkami szalwii, gdy zacznie ‘szelescic’ wylaczyc. Gotowe pierozki polac na talerzy szalwiowym maslem i posypac parmezanem.

Sunday, June 29, 2008

Pesto baaardzo pomidorowe



     Wprawdzie gotowanie makaronu w tym upale wydaje mi sie samobojstwem, ale organizm na przekor zdrowemu rozsadkowi sam prosi sie o cos bardziej tersciwego od arbuza czy melona. Za to pesto przygotowalam prawdziwie letnie, dodatkowo wczesniej je schlodzilam, by troche oziebic goracy makaron. Pesto to jest bardzo pomidorowe: te suszone nadaja specyficznego smaku i konsystencje natomiast swieze slodycz i swiezosc. Idealne polaczenie!

Pesto pomidorowe

- 250g pomidorkow koktailowych
- 80-100g suszonych pomidorow
- 1 lyzka kaparow
- 6-7 listkow bazylii
- ok. 100ml oliwy z oliwek
- ok. 20g startego sera Grana Padano, lub mlodego Parmezanu
- pol zabka czosnku
- sol, pieprz i peperoncino do smaku

     Suszone pomidory zalac ciepla woda i zostawic na 20 minut. Po tym czasie lekko je odcisnac i wlozyc do blendera. Kapary przeplukac, osuszyc i dodac do blendera razem z oliwa z oliwek. Zmiksowac. Nastepnie dodac pomidorki koktailowe przekrojone na pol, czosnek i przyprawy, dobrze zmiksowac, az powstanie krem. Przelozyc gotowy sos do miseczki i dodac poszarpane listki bazylii i ser.

Pomysl pochodzi z Cucina Italiana, przepis dostosowalam do swojego smaku. Z podanej ilosci skladnikow sosu wystarczy na 7-8 porcji makaronu.

Saturday, May 31, 2008

Pasta alla Norma (odchudzona) w gondolach z baklazana;)



     Moja wersja tego slawnego makaronu tak rozni sie od oryginalu, ze prawdopodobnie w ogole nie zasluguje na ta nazwe. Ale tak lubie to danie, ze nie moge sie nim niepodzielic. Pomysl na lodki z Sale&Pepe, wizualnie to strzal w dziesiatke, bo z dania bardzo biednego tworzy cos niesamowicie eleganckiego. Kiedys zrobilam za duza porcje , wiec zeby odgrzac makaron, ulozylam na lodkach plastry mozzarelli i zapieklam, co okazalo sie swietnym pomyslem, pozniej wielokrotnie uzytym z okazji przyjec, bo pozwala przygotowac wszystko rano, a wieczorem tylko zapiec :-)


Odchudzona Pasta alla Norma w gondolach z baklazana (na 4 osoby)

- 400g makaronu, najlepiej penne lub sedani rigati
- 2 duze baklazany
- cebula
- 2 szklanki passaty pomidorowej (lub duza puszka pomidorow bez skory)
- czosnek
- sol, pieprz, peperoncino
- natka lub bazylia
- ricotta salata lub pecorino romano (ewentualnie parmezan)
- oliwa z oliwek


     Baklazany przeciac na pol, naciac miazsz, lekko posolic i wstawic na 20 minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Po tym czasie baklazany wyjac z piekarnika, przestudzic lekko i lyzka wyjac z nich miazsz. Na 2 lyzkach oliwy podmsazyc pokrojna w kostke cebule, dodac posiekany miazsz baklazana i podmsazac, az woda troche wyparuje. Dodac passate, czosnek rozgnieciony, ok. ½ szklanki wody z gotowania makaronu, doprawic do smaku i gotowac przez ok. 10 minut. Dodac ugotowany al dente makaron, dodas natke i ser wszystko wymieszac jeszcze na patelni. Nastepnie nalozyc makaron do lodek z baklazana. Ulozyc na talerzach i skropic oliwa, mozna dodatkowo posypac natka i serem.
Uwaga! Na co dzien pomijam oczywiscie taka wersje podania, na rzecz szybszej i moim zdaniem zdrowszej (bo konsumuje sie takze skorki): po prostu kroje baklazana w kostke i postepuje z nim jak z miaszszem w podanym wyzej przepisie.

Sunday, April 6, 2008

Letni makaron




      Jest coraz cieplej. Takze w mojej kuchni. Zapiekanki, geste zupy i skomplikowane dania poczekaja kilka miesiecy. Teraz w glowie mam tylko same lekkie potrawy i zimne desery. Kilka dni temu bylo naprawde slonecznie i po dlugim spacerze po ogrodach Boboli przygotowalam szybki i odzywczy, prawdziwie letni makaron. I chociaz wiem, ze za miesiac czy dwa bede tu sie zalic i plakac, ze nie mozna zyc z takimi temperaturami, to teraz naprawde sie ciesze : Idzie wiosna! :-)

Spaghetti z czosnkiem, pomidorami i kaparami

- 200g makaronu spaghetti
- 10 pomidorkow koktajlowych
- 2 garscie wyplukanych kaparow
- 2 duze zabki czosnku
- 1 mozzarella
- oregano i natka do dekoracji
- oliwa z oliwek

     Ugotowac makaron w osolonej wodzie. Na rozgrzana oliwe wrzucic czosnek w plasterkach, przekrojone na pol pomidorki i kapary. Smazyc mieszajac od czasu do czasu, sos bedzie gotowy gdy pomidorki zmiekna. Dodac na patelnie ugotowany al dente makaron i ok. pol szklanki wody z jego gotowania. Podgrzewac, energicznie poruszajac patelnia.Wylozyc na talerze, posypac mozzarella pokrojona w kostke i posypac oregano i/lub natka. Przed podaniem skropic oliwa. Przepis jest na 2 porcje.

Saturday, March 8, 2008

Dzien kobiet

 


     Dzisiaj mija 100 lat odkad swietuje sie Dzien Kobiet. Dla Was, z najlepszymi zyczeniami ,galazka mimozy (rodzaj akacji), ktora we Wloszech jest symbolem tego swieta. Co ciekawe kiedy w Polsce to panowie dwoja sie i troja, zeby ten dzien uczynic specjalnym (a przynajmniej powinni) we Wloszech te dzien jest Swietem Kobiet dla kobiet, panowie nie maja prawa wstepu ;-) . Obowiazkowo kupuje sie mimozy dla przyjaciolek i organizuje sie babskie kolacje i wieczory co musze przyznac bardzo mi sie podoba.
     W ten dzien restauracje staraja sie przygotowac zolte jak mimosa menu, a ja przylaczam sie do akcji kulinarnej przygotowanej przez Fiordisale i Zorre i pokaze Wam co ja zaserwuje moim kolezankom. Jest to jeden z moich ulubionych makaronow. Szczerze mowiac wyglada troche jak pasta z jajecznica ale zapewniam, ze smak rekompensuje wszystko. Nic dodac, nic ujac.


Paccheri con cavolfiore e zafferano - Paccheri z kalafiorem i szafranem

- 300g makaronu paccheri lub innego dowolnego
- ½ duzego ugotowanego kalafiora
- 1 lyzka masla
- 1 cebula
- 100ml smietanki
- duza szczypta szafranu
- sol, pieprz i peperoncino do smaku
- duza garsc pinioli
- 2 garscie rodzynek

     Cebule drobno pokroic i podsmazyc na masle. Dodac pokrojony na mniejsze kawalki kalafior i podsmazyc, az zmieknie zupelnie (mozna odlozyc kilka rozyczek do dekoracji). Nastepnie dodac smietane i szafran, doprawic do smaku i gotowac przez ok. 5 minut. Wymieszac sos z ugotowanym makaronem i posypac piniolami i umytymi rodzynkami.



International Women's Day

Saturday, February 16, 2008

Ciecierzyca i makaron




     Kilka tygodni temu wstawilam na moim blogu sondaz z pytaniem o Wasze ulubione warzywa straczkowe. Bylam ciekawa przede wszystkim jak sie ma moja ukochana ciecierzyca, ktora ku mojemu zdziwieniu i ogromnym zadowoleniu wygrala te mala ankiete :-) W moim menu nasiona te sa wrecz wszechobecne i przyznam szczerze, ze tylko dzieki nim jakos egzystuje na przymusowym wegetarianizmie (zapytajcie Benie! Hihi...) . Ich lekko orzechowy posmak i to jak swietnie wspolgraja z innymi skladnikami zostawiaja calkowita dowolnosc: czy to sosy do przegryzek, zupy, salatki czy curry. Jednym z moich ulubionych dan jest makaron z ciecierzyca, ktory tak naprawde jest bardzo gesta zupa. To stare rzymskie danie, przygotowywane od zawsze w okresie Wielkiego Postu, ma w skladzie pomidory, ale toskanska wersja jest bez i tak wole. Moim sekretem jest dodaniem soku z cytryny, ktory idealnie podkresla smak tego dania.


Pasta e ceci – Makaron z ciecierzyca

- 250g suchej ciecierzycy (lub dwie puszki juz ugotowanej)
- 1 duza cebula
- 1 duza marchewka
- 3 lodygi selera naciowego
- 2 zabki czosnku
- rozmaryn
- ok. 150-200g makaronu krotkiego do zup, ja uzywam Ditalini
- oliwa z oliwek
- sol, pieprz do smaku
- sok z cytryny 


     Ciecierzyce namoczyc na noc (lub 12 godzin) a nastepnie ugotowac do miekkosci (posolic na koncu). W duzym garnku podsmazyc na oliwie cebule, marchew i seler bardzo drobno pokrojone oraz przecisniety przez praske czosnek i kilka posztakowanych listkow rozmarynu. Gdy warzywa sie juz delikatnie przesmaza dodac ciecierzyce razem z woda z jej gotowania (lub zawartosc dwoch puszek). Dusic przez okolo 10 minut. Nastepnie odlozyc polowe ciecierzycy z warzywami, a to co zostalo w garnku zmiksowac. Dodac warzywa z powrotem do garnka, dodac makaron i gotowac, az ugotuje sie al dente. Doprawic sola i pieprzem. Wlac sok z calej cytryny. Serwowac z odrobina oliwy z oliwek.

Sunday, November 11, 2007

Orzechowy Weekend'07

Orzechowy Weekend 2007

     Orzechowy weekend jest stworzony wprost dla mnie :-) Orzechy jadam codziennie i w kazdej postaci. Nie wyobrazam sobie, moze mi i ich zabraknac i z kazdych zakupow wracam z jakas nowa torebka, co powoduje ze jedna polka jest wypelniona tylko nimi. Na ten wyjatkowy weekend przygotowalam cale menu o orzechowej nucie. Zaczynamy!

     Nie ma nic fajniejszego niz zaczac kolacje z ulubionymi znajomymi kieliszkiem prosecco i pyszna przystawka. Kieliszek ‘babelkow’ sam sie prosi o cos bardziej wykwintnego wiec idealne sa, moje ukochane, male orzechowe kanapeczki.



Les petit canapes aux noisettes

- orzechy wloskie (cale polowki)
- ser kozi miekki
- szczypiorek

     Zrobic kuleczki z sera, przylepic z obu stron po polowce orzecha, docisnac i obtoczyc ser w posiekanym szczypiorku.

     Na pierwsze danie makaron z przepysznym pesto z natki i orzechow laskowych. Przepis na nie znalazlam tutaj. Swietne polacznie smakow. Dodatkowo kazdy skladnik jest swietnie wyczuwalny, nic nie dominuje. Oczywiscie lepiej jest utluc wszystko w mozdziezu, ale to ciezka praca ;-)



Pesto z natki i orzechow laskowych

- 80g natki
- 100g orzechow laskowych podpieczonych na patelni
- 50g parmezanu
- skorka i sok z cytryny (ja dalam z dwoch)
- 100g oliwy z oliwek

     Wszystkie skladniki wrzucic do malaksera i krotko zmiksowac. Wymieszac z ulubionym makaronem.

     Wedlug mnie jako drugie dania najlepiej sprawdzaja sie te, ktore mozna przygotowac troche wczesniej i wstawic tylko do piekarnika gdy podajemy na stol pierwsze. Przyjemniej jest cieszyc sie towarzystwem gosci niz np. smazyc cos na ostatnia chwile. Kurczak w migdalowej panierce jest idealnym rozwiazaniem. W dodatku podany z salata z balsamico i oliwa jest bardzo smaczny, ale i lekki, co pozwoli zostawic jeszcze troche miejsca w brzuchu na deser ;-) Przepis znalazlam tutaj. i troszke go ‘ulatwilam’ do moich potrzeb.



Kurczak w migdalowej panierce

- 1 gruba kromka bialego chleba
- ok. 50g parmezanu
- 60g migdalow
- duza garsc natki
- pol zabka czosku
- szczypta tymianku
- lyzeczka soli
- szczypta pieprzu
- oliwa z oliwek
- 4 filety z kurczaka, rozbite na grubosc 2cm

     Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Filety z kurczaka namoczyc w oliwie. Reszte skladnikow wrzucic do malaksera, gotowa panierke wsypac na talerz i obrocic w nich filety (dociskajac!). Gotowego kurczaka ulozyc na blaszce wylozonej papierem do pieczenia i wstawic do goracego piekarnika na ok.30 minut. Nie przewracac!!!

     Dlugo szukalam odpowiedniego deseru i ... nie znalazlam. Chcialam cos wyjatkowego, kremowego i pelnego pistacji ale przepisy, ktore znalazlam mialy w sobie bardzowazneskladniki, ktorych nie mialam;-) Dlatego postanowilam, ze zrobie pocieszacz nad pocieszacze, czyli brownies o, nowej dla mnie, pistacjowo- zurawinowej nucie. I bylo warto, bo w przeciwienstwie do mojego ulubionego brownies nie jest takie ‘wypelniajace’, co czyni go bardziej nadajacym sie na zakonczenie kolacji. Przepis stad.



Brownies z pistacjami i zurawina

- 100g masla
- 150g czekolady
- 140g jasnego cukru muscovado
- 4 lyzki smietanki 36%
- 2 duze jajka
- 100g przesianej maki
- 80 g zurawiny suszonej
- 100g pistacji

     Maslo, czekolade, cukier i smietanke wlozyc do garnka i postawic na bardzo maly ogien. Podgrzewac caly czas mieszajac, az wszystkie skladniki sie rozpuszcza. Zostawic do ostygniecia. Nastepnie wmiksowac jajka (po jednym), make, pozniej pistacje i zurawine. Wlac do wysmarowanej maslem blaszki o wielkosci 20x20cm i piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez okolo 30 minut. Gotowe Brownies mozna posypac cukrem pudrem.



Wszystkich blogujacych uczestniczacym w Orzechowym Weekendzie chcialam prosic o wyslanie linka z adresem postow i nazwami potraw na email : mybestfood@gmail.com, co pozowoli na napisanie podsumowania. Dziekuje!

Wednesday, September 26, 2007

Makaron z krewetkami i cukinia




     Tak naprawde to zawsze twierdze, ze nie lubie owocow morza. W restauracji, gdy ktos z wspoltowarzyszy czy po prostu osoba z sasiedniego stolika zamawia rybe, to niestety moj nos nie za dobrze reaguje na owe zapachy. Jednak musze przyznac, ze ostatnio ku mojemu ogromnemu zdziwieniu coraz czesciej po powrocie z zakupow znajduje w torbie czy to ryby czy to krewetki czy inne morskie delicje. I co najwazniejsze i gotowanie i jedzenie ich sprawia mi ogromna przyjemnosc. Nawet wedzony losos, ktory kiedys byl moim wrogiem numerem jeden, coraz czesciej laduje na kanapce. Naprawde zaczynam wierzyc, ze nasze kubki smakowe co jaki czas umieraja i sie rodza nowe, bo naprawde nie wiem jak wytlumaczyc tak diametralna zmiane mych kulinarnych gustow...;)

     I tak o to moj ulubiony makaron z cukinia zostal przechrzczony na makaron z cukinia i krewetkami i baaaardzo nam smakuje. Troche peperoncino, kieliszek wysmienitego Bianco di Custoza- moje najnowsze superodkrycie w dziedzinie win bialych- i nawet najbrzydszy dzien nabiera barw...;-)




Makaron z krewetkami i cukinia

- 2 lyzki masla
- 2 szalotki lub pol cebuli
- ok. 400g krewetek (mrozonych lub z zalewy)
- 3-4 cukinie
- pol szklanki bialego wina
- szafran
- peperoncino
- smietanka
- makaron ulubiony

     Jesli krewetki sa mrozone: wysypac je na patelnie, na ktorej bedzie przygotowywany sos, przykryc i gotowac na malutkim ogniu, az sie odmroza, odlozyc na bok.
     Na patelnie (z woda z krewetek) wrzucamy maslo i poszatkowane szalotki lub cebule, gdy sie zeszkla dodajemy cukinie pokrojone w cieniutkie plasterki, przykrywamy i czekamy az sie ugotuja. Nastepnie dodajemy krewetki i wlewamy wino, gotujemy az odparuje alkohol. Dodajemy szafran i smietanke i gotujemy, az sos zgestnieje. Dodajemy makaron z odrobina wody z jego gotowania, mieszamy na duzym ogniu i serwujemy.

Saturday, August 18, 2007

Moje ulubione ragu

     Z ragu to bardzo trudna sprawa. Kazdy robi je na swoj sposob i zazwyczaj jest przekonany, ze to jedyny sluszny sposob. Za kazdym razem wiec jedzenie ragu to jedna wielka niespodzianka, jeszcze nigdy nie jadlam dwoch takich samych. Tak naprawde zawsze wydaje mi sie to nieprawdopodobne, bo skladniki sa zawsze te same, a w zwiazku z tym, ze jest ich tak niewiele, wcale nie daja duzego pola do popisu. Do mojego ulubionego przepisu doszlam metoda prob i bledow, bazujac sie na wielu roznych wersjach, poniewaz dlugo nie bylam zadowolona ze smaku. Dopiero jak ktos podpowiedzial mi, zeby przypalic troche mieso i warzywa przed dodaniem wina. I to okazalo sie kluczem sukcesu do mojego ragu idealnego;)

     Idealnym makaronem do ragu jest taki, ktory ma chropowata powierzchnie, dzieki ktorej ‘utrzyma’ on tak ciezki sos. Najbardziej znane to tagliatelle, ktore tak jak ragu pochodza z regionu Emilia-Romagna. My jednak zyjac w klimatach Toskani i Veneto, zazwyczaj jemy go z bigoli (w Toskanii nazywaja sie‘pici’ i chociaz wszyscy twierdza, ze bigoli i pici to cos zupelnie innego, moje oczy i podniebienie, recza ze tak nie jest). To takie grube, swieze spaghetti, ktore z ragu jest wprost idealne.




Moje ulubione ragu

- 2 duze cebule
- 4 marchewki
- 3 laski selera naciowego
- 600g mielonej chudej wolowiny
- szklanka dobrego czerwonego wina
- duza puszka pomidorow pelati
- oliwa z oliwek
- sol i pieprz
- 2 liscie laurowe

     Na oliwie zeszklic cebule i nastepnie dodac starte na tarce lub pokrojone na male kawalki warzywa. Gdy juz zmiekna dodac mieso mielone i dobrze wymieszac. Smazyc, az zacznie przyklejac sie do scianek garnka i troszeczke przypalac (tzn. ma zbrazowiec, a nie zczerniec;)). Wlac wino i poczekac, az odparuje. Nastepnie zmniejszyc ogien i dodac lisc laurowy i pomidory z puszki. Gotowac przez godzine lub poltorej az ladnie zgestnieje, na koncu doprawic wg smaku.

Thursday, July 12, 2007

Makaron na upały



     Mógłby to być najszybszy makaron na świecie. Zależy jednak od tego czy mamy w lodówce grillowaną paprykę w oliwie. Ja zawsze mam! Jeśli jednak nie jest sie ogromnym fanem tego cudownego według mnie warzywa, nie ma prolemu. Przygotowanie zajmie tylko trochę więcej czasu...;)
     Są dwie możliwości. Pierwsza to ugotowanie najprostszej peperonaty (czyli pokrojonej papryki z duszoną cebulą i sosem pomidorowym). Innym wyjściem jest upieczenie papryki na grillu (ja robie na elektrycznym) lub w piekarniku. Jak jest już miękka zazywczaj mocno przypalona z wierzchu, trzeba włożyć je na trochę do plastikowego woreczka- ułatwi to usunięcie skórki. Można upiec ich więcej i to, co zostanie upchnąć w słoiku i zalać oliwą np. z odrobiną czosnku lub peperoncino. Idealna na kanapkach lub do mojego ulubionego makaraonu na upały...;)

Makaron z papryką i fetą

- papryka grillowana lub z oliwy lub peperonata
- feta ,ilość zależy czy wolimy smak ‘zdecydowany’ czy łagodny
- natka, dużo natki

     Ugotować ulubiony makaron al dente. Zmiksować fete z papryką. Polać makaron. Obsypać obficie natką. Gotowe! Mówiłam, że robi sie raz dwa?;)

Thursday, July 5, 2007

Makaroniarze;)

     Jak wiadomo są tryliardy różnych rodzajów makaronu, a jeszcze więcej sosów do nich. Dla przeciętnego Włocha, dwa rodzaje makaronu z tym samym sosem, to dwa różne dania. A dla mnie? To zawsze makaron!!! Ja lubię pastę, nawet bardzo. Ale nie codziennie;) Na pewno wpiszę tu wiele przepisów na sosy, bo danie z makaronu to najprawdziwszy fastfood. Przygotowanie zajmuje tyle czasu co ugotowanie wody, a pózniej makaronu, czyli niewięcej niż 20 minut. A o ile zdrowsze i smaczniejsze...
     Pewnie wszyscy już wiedzą jak gotować makaron ale i tak napiszę. Reguła ta jest powtarzana jak mantra i w telewizji i w książkach kucharskich więc nie mogę być gorsza. Ważne są proporcje: na każde 100g makaronu potrzeba 1l wody i 10 g soli, dodawanej do już wrzącej wody. Dlaczego tak? Nie wiem, wiele wersji słyszałam i wszystkie sobie przeczą więc to nie takie ważne;)





Spaghetti allo scoglio

     To jest jedno z tych dań, gdzie trudno określić dokładny przepis. Bardziej zależy on od tego co lubimy lub do czego mamy dostęp w sklepach. Jak ktoś nie lubi małży czy krewetek, wcale nie musi ich dodawać. Ja uwielbiam mule (cozze) i dodaję ich bardzo dużo, a niektórzy w ogóle. Bardzo często też używam mrożonek i gotowców ze słoika, bo po pierwsze, jest bezpiecznej jeśli chodzi o świeżość, a po drugie, ja jeszcze nie lubię owoców morza na tyle, by je moimi rączkami operować. Nawet cozze kupuję już wyczyszczone...;) Przepis, który niżej wpiszę jest tylko orientacyjny! W ilości dla ok. 4 osób.

- 15 muli
- 100 g malych krewetek (gamberetti)
- 5 ogonów krewetek (scampi)
- 250g małży świeżych (albo trochę tych w sosie własnym)
- 125g ośmiornicy
- 125g kalmarów
- czosnek
- peperoncino
- dużo natki
- oliwa z oliwek
- można dodać pomidory, ale ja nigdy w tej wersji nie robilam

     W garnku otworzyć oczyszczone małże i mule. Nie wylewać wody, którą wyrzucą, tylko trzeba ją przefiltrować z zanieczyszczeń np. przez drobne sitko. Następnie dodać do wody, w której będzie gotowany makaron.
     Jeśli będą dodawane pomidory: obrać je, usunąć środek z pestkami i pokroić w drobną kostkę.
     W bardzo obszernej patelni, podsmażyć na oliwie pomidory z czosnkiem i peperoncino. Następnie dodać kalmary, póżniej ośmiornice, małże i mule, a na koniec oba rodzaje krewetek. Podlać winem (białym!!!) lub woda z makaronu. Wszystko na dość mocnym ogniu. Następnie dodać bardzo, bardzo al dente spaghetti i często mieszając dokończyć ich gotowanie, jeśli trzeba, dodać więcej wina lub wody. Na koniec posypać obficie natką.
     Po zastanowieniu dopisuję, dla tych co nie wiedzą: nie dodajemy parmezanu, ani żadnego innego sera!!!